Koźlak z Linina

180

W sierpniowy poranek jadę na poszukiwanie jednej z najciekawszych budowli, jakie stworzył człowiek, a których już prawie nie ma. Wiatraki znikają z krajobrazu Polski. Niedługo można je będzie zobaczyć tylko w skansenach. Dziwne; wszak nie ma wędrowca, któremu na widok skrzydlatego młyna wykorzystującego siły wiatru nie drgnęłoby serce, bo widok to fascynujący, porównywalny do widoku żaglowca na morzu ze wzdętymi od wiatru żaglami. Opisywany tu przeze mnie wiatrak jeszcze jest w miejscu, gdzie pracował, a ziemia, na której stoi, ma ciekawą historię. Otóż w powiecie piaseczyńskim, w gminie Góra Kalwaria, we wsi Linin stoi ten intrygujący olbrzym w morzu niskopiennych jabłoni i czaruje tych, co tu się zapędzili. Można zrozumieć Don Kichota z La Manczy, że odniósł wraże potęgi wiatraków, jak pisze o tym Cervantes.

Linin i okolice w historii Mazowsza

Stara wiejska chałupa w okolicy Coniewa fot: ms

Jestem na dawnej ziemi czerskiej, mijam Górę Kalwarię, widzę z szosy wieże zamku w Czersku. Pierwsze co się rzuca w oczy, to niebywała dbałość o gospodarstwa. Zabudowania, podwórka i sady widać, że mają pedantycznych gospodarzy, bo wszystko ogarnięte do doskonałości. Jeszcze gdzieniegdzie można spotkać stare drewniane chałupy przy nowoczesnych willach, czarujące urodą stuletnich piękności. Gospodarz w okolicy Coniewa posiada chałupę, odremontował ją i jest dumny, że ludzie zatrzymują się przy bramie i podziwiają chatę.

Trudno jest określić początek dziejów społeczności tu mieszkających, bo wykopaliska archeologiczne i przypadkowe znaleziska, czyli to co oddawała rolnikom ziemia, sięgają czasów pogańskich. Pierwsze wzmianki o Lininie umiejscowione są w czasach książąt mazowieckich. U historyka z XIX w. Kornela Kozłowskiego czytamy: „Bardzo starożytnym był także w Czersku kościół parafialny pod tytułem Wniebowzięcia Matki Boskiej, którego początków również nie znamy”. Konrad I Książę Mazowiecki kościół ten erygował w 1244 r., świątynia istniała już dawno, utrzymując się początkowo z jałmużny. Kościół pozyskał od Konrada: naprzód wieś Linin ze wszystkimi przyległościami i inne wsie. Informacje o okolicznych wsiach otrzymamy też z czasów Janusza I Starszego zwanego seniorem, księcia mazowieckiego, który nadał prawa miejskie Piasecznu, a 30 lat wcześniej, w 1389 roku zwołał w Czersku naradę panów mazowieckich, na której dyskutowano o przyszłości Mazowsza. Ten sam Janusz, który w 1393 r. w Złotorii nad Narwią, został porwany przez krzyżackiego komtura i odstawiony przed oblicze wielkiego mistrza Konrada von Jungingena. Oj nie lubili księcia Krzyżacy. To on im dał łupnia pod Grunwaldem w 1410 r., wystawiając dla Jagiełły chorągiew rycerstwa, za co dostał od króla w nagrodę zamki w Nidzicy, Olsztynie i Ostródzie. Był to czas, w którym Czersk już podupadał, trapiony pożarami i brakiem wody. Możniejsi przenosili się do Warszawy, ale książę Janusz jeszcze w Czersku przemieszkiwał, pokochał jednak Warszawę.

Mapa okolic Linina z lat 1892-1921 z zaznaczonymi wiatrakami fot: zbiory ms

Jeszcze za czasów Jagiellonów i królowej Bony odrodziła się na chwilę świetność ziemi czerskiej. Królowa lubiła zamek, na zboczach góry zaszczepiła nową odmianę winogron sprowadzonych z południa, był tu browar, produkowano sukno zwane landrynem, które lubili żeglarze. Winnice te ponoć sięgały swoją historią w zamierzchłe czasy, ale to właśnie Bonie przypisuje się ich rozwój. Obowiązek dbania o winnicę miała wieś Tatary. Jagiellonowie potwierdzali przywilej posiadania Linina przez parafię czerską. Wzmianka o Lininie jest też na okoliczność pożaru w 1548 r.; otóż Jan Popielski, kanonik warszawski, proboszcz czerski, udowadniał pod przysięgą, wspólnie ze świadkami szlachetnie urodzonymi, że ogień strawił dokumenty z przywilejami Linina.

Kościół parafialny w Czersku w 1656 r. został spalony przez Szwedów, potwierdza to opis w wizytacji biskupa poznańskiego Tholibowskiego z 1666 r. Aby nie zanudzić czytelników wielością informacji historycznych, ominę kilkadziesiąt lat i napiszę, że w czasie rozbiorów Polski ziemia czerska przypadła Prusakom. Rząd Pruski wszystkie przywileje tutejszego kościoła unieważnił, wieś Linin zajął, kościół odbudował, ale był on „skromny bardzo, podobniejszy do szopy jakiej lub do gospodarskiego budynku niż do domu Bożego”. Za te wszystkie zajęte przez siebie kapitały i wieś Linin, rząd wyznaczył proboszczowi fundusz ośmiuset kilkudziesięciu złotych. W 1855 roku epidemia cholery przetrzebiła okoliczną ludność.

Ile w sumie było wiatraków w tym czasie w dzisiejszym powiecie piaseczyńskim, pokazują stare mapy. Pod koniec XIX i na początku XX wieku zwracał uwagę swoją dostojnością wiatrak przy wjeździe do Piaseczna, tu była pierwsza stacja kolejki wąskotorowej nazwana „Przy wiatraku”, w tym czasie obok Linina stało kilka wiatraków (mapa).

Wiatrak w Lininie

Wiatrak w Lininie fot: ms

Błądzę po okolicy wokół Coniewa, aby w końcu niedaleko urokliwej karczmy skręcić z szosy górskokalwaryjskiej na Pęcław. Jadę najpierw lasem, a potem wzdłuż sadów jabłoniowych i tu ukazuje mi się widok niezwykły. Zatrzymuję się na chwilę, bo sceneria miejsca jest niespodziewanie bardzo intrygująca. Oto widzę wiatrak Koźlak w całej okazałości. W 1970 roku właścicielami jego byli Edward Stanisław Milewski i Alicja Zofia Milewska. Z informacji z tego roku czytam, że wiatrak został zbudowany w 1854 roku na tyłach warszawskich zakładów Lilpopa przy ul. Bema. Wola od dawien dawna posiadała tradycję osadzania i budowania wiatraków. Na obrazach przedstawiających elekcje królów polskich, które odbywały się właśnie na Woli, można dostrzec te nieziemskie obiekty. Do Linina wiatrak sprowadził młynarz Stanisław Klimek. Na kalenicy Koźlaka zamocowana jest metalowa chorągiewka z napisem „KS 1854-1917”. Młynarz przewiózł wielkoluda z Woli do Linina ponoć kolejką wąskotorową, osadził go i zaprzągł do pracy. Ale to już opowieść na dalszy ciąg.