Niewiele napisałam o Tarczynie i dziś postanowiłam nadrobić te braki. Mam zamiar w mojej wakacyjnej podróży najpierw wskazówką po mapach, a następnie napełnić termos kawą, zaopatrzyć się w butelkę wody i udać się w podróż niedaleką. Jeśli zachęcę czytelników do podobnej podróży, będzie to dla mnie dużą radością. Warto w okolicy za Łosiem jadąc w stronę Tarczyna z Piaseczna odwiedzić Kopaną, Prace Małe, które niegdyś nazywały się po prostu Prace, Księżowolę, Komorniki, Racibory itd.

Racibory i ślady dawnego dworu
Co do tych ostatnich warto przeczytać ciekawe opracowanie Ewy i Włodzimierza Bagieńskich. Z tego opracowania dowiadujemy się, że dla dóbr ziemskich Racibory z przyległościami tzn. polami Ryczki i Kanie oraz częścią na Prace Duże założono księgę hipoteczną w 1820 r. i tu zapisano, że Kacper Boguski w 1801 r. sprzedał majątek Aleksandrowi Potockiemu. Bagieńscy wspominają też o dworze, w którym mieszkali właściciele Racibor. Był to drewniany parterowy duży dom zwany dworcem, cegłą tynkowany i kryty gontem. Dziś po nim nie ma śladu niestety.
Ciekawie opisuje te okolice dziennikarz z Gazety Rolniczej z 1872 r. Ciekawie, bo nakreśla znaczenie tej pod tarczyńskiej ziemi.
„...wracam w Tarczyńskie. Okolica nasza, ogólnie uważając składa się z majątków mniejszych przestrzeni. Folwark mający więcej nad włók dwadzieścia, już się do znaczniejszych zalicza. Przyczyną tego jest brak lasów i stosunkowo niezbyt wielka ilość łąk. Jeżeli więc majątek ma przypuśćmy włók dwadzieścia trzy i z tych trzy pod łąkami i zabudowaniami, to pozostaje mu jeszcze ornej ziemi włók dwadzieścia, na których wysiew oziminy na dwieście korcy oznaczyć można. Majątek zaś mający taki wysiew, jest już rzeczywiście znacznym, jest bowiem na czym pracować; a byle tylko był dostatek rąk, kapitału obrotowego i racjonalnie prowadzone gospodarstwo, może dać dochód większy, jak dobra cztery razy obszerniejsze, lecz mające lasy bez drzewa, łąki bez trawy i położone w warunkach miejscowych pod względem komunikacji i zbytu produktów niekorzystne, jak to na nieszczęście, widzieć się daje w niektórych częściach naszego kraju. W tej zaś okolicy handel jest mocno ożywiony, a ceny zboża częstokroć równe, a czasami nawet wyższe niż w Warszawie, z powodu kilku młynów wodnych dostawą mąki do Warszawy trudniących się.
Stąd i na chętnych do nabywania ziemi w tej okolicy jest dużo i dlatego, niektóre też dość często z rąk do rąk po cenie włóki od 10 do 15 tysięcy przechodzą. W ciągu roku w pobliżu Tarczyna nabyte zostały trzy majątki większe Racibory, Prace Małe i Księżowola, oprócz jeszcze paru mniejszych.

Nowoczesne gospodarowanie pod Tarczynem
Racibory
W Raciborach, pisze dziennikarz, podkreślając, że już wprowadzono nowoczesne gospodarowanie:
„...widzimy wprowadzony płodozmian, a w nim już szlaki bardzo ładnej oziminy na kompostach z torfu i obornika wytworzonych. Pan Władysław Sudnik, obecny ich właściciel, z Ciechanowskiego w naszą okolicę przybyły, nie żartem widać zamierzył korzystać z znajdującego się w jego majątku torfu, bo właśnie przejeżdżając tamtędy, widziałem blisko drogi systematycznie urządzoną kopalnię i kilkadziesiąt dużych rozmiarów wyrychtowanych już gromad i spory kawał zawiezionego dość gęsto pola. Spodziewamy się że p. W.S. w właściwym czasie podzieli się z czytelnikami Gazety Rolniczej, wiadomością o otrzymanych rezultatach, z tego dość kosztownego nakładu.—Co jednakże dziwiło nas w Raciboracb, to ta wąska sześcioskibowa orka pod oziminę; wprawdzie o ile widzieliśmy dokładnie i prosto wykonana, zawsze jednak z przyczyny swych wad, w gospodarstwie postępowym rażąca.
Prace Małe
W Małych Pracach po nabyciu majętności tej przez braci pp. Tau. widzimy już w wielu miejscach pod oziminą orkę zupełnie płaską, a w niej przegony z dużą troską do pedanterii posuniętą wykonane. Plantacja buraków była tu w r. b. tak ładna i z taką starannością pielęgnowana, że nawet oszczędna w pochwałach Administracja Fabryki cukru, dała jej miano wzorowej. Majątek ten jako nie zamieszkały przez właścicieli, oddanym pod zarząd pana Sudnika.

Księżowola
W Księżowoli znów co innego spotykamy. Nowy właściciel nabył ten majątek leżący powiększaj części od dwóch lat odłogiem, bez jednej słomki, bez furki nawozu. Na raz sprowadził woły, konie, pługi, krowy i dalej uprawiać, a że to wszystko było młode, silne i paśniku dostatek, więc ludziska radzi nieradzi, musieli latać w kłus za inwentarzem. Nareszcie dają znać dziedzicowi mieszkającemu w Warszawie, że już prawie cały folwark zaorali. Wybornie, odpowiada, zasiejemy wszystko. I już dziś widzimy prawie cały majątek obsiany oziminą, która naturalnie po tak długiem odleżenia się ziemi i dobrej rzeczywiście uprawie, znakomicie wygląda.”
Do tego majątku należały łąki zarośnięte krzakami, które ciężko było likwidować. I dalej dziennikarz:
„...Teraz w tym miejscu piękna równina, ładną łąkę rokująca, bo energiczny syn właściciela, objąwszy majątek pod swój kierunek, ugodził żołnierzy z górą po rs. 20 od morga i w krótkim czasie tę ważną interwencję dokonał. Majątki tutejszej okolicy w niedługim czasie bardzo się wzniosą pod względem swej kultury a zarazem i ceny ziemi, bo niedaleka odległość od Warszawy i łatwość komunikacji (kareta pocztowa kilka razy dziennie przebiega) zachęca wielu posiadających kapitały do nabywania tu własności ziemskiej. Nakłady więc, jak dałem przykład na wspominanych wyżej majętnościach robią się znaczne, a postęp w kulturze i hodowli inwentarzy, coraz bardziej widoczny. W r. b. założony został skład na buraki w Tarczynie dla cukrowni Czersk pod Grójcem położonej, w skutek tego zwiększyła się ilość plantatorów, lecz zarazem i ofiar niemiłosiernie wyzyskiwanych na wadze.—Słyszałem już od jednego z nich, że jeżeli na rok przyszły waga będzie sumiennie dopełnianą (a szczególniej w fabryce) to mając za sobą słuszność i prawo, bez względu na ilość lat w kontrakcie wyrażonych, zaniechają dalszej plantacji buraków.”
Ludzie, którzy żyli z ziemi
I tak oto patrząc w czasie wycieczki mojej na te łąki i pola, pomyślałam, że mało mamy zapisków w historii naszego powiatu piaseczyńskiego, gdzie można przeczytać o tych co tu dbali o ziemię, rolników gospodarzy, dzierżawców. I zaraz przypomniał mi się Bogumił Niechcic, co brał w dłonie ziarno zboża kłosa i był najszczęśliwszy z ludzi, jeśli obrodziło.



Napisz komentarz
Komentarze