.Przyczyna zdarzenia nadal nie jest oficjalnie znana. WIOŚ pobrał próbki wody i ścieków, a śnięte ryby zostały przekazane do badania przez ichtiopatologa. Do czasu potwierdzenia, że jakość wody jest odpowiednia, gmina podtrzymuje apel, by nie wchodzić do wody i nie wpuszczać do niej zwierząt.
Gmina została wezwana do pomocy
Jak przekazał nam Łukasz Wyleziński, dyrektor Biura Promocji i Kultury Gminy Piaseczno, pierwsza informacja o śniętych rybach wpłynęła do przedstawiciela gminy w piątek 3 lipca o godz. 16:20.
Z gminą skontaktował się pełniący obowiązki kierownika Nadzoru Wodnego w Piasecznie, który zwrócił się o fizyczne wsparcie prowadzonej akcji.
– Gmina skierowała do pomocy dwie jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej: OSP Piaseczno i OSP Jazgarzew. Skoordynowano działania z Komendantem Powiatowym PSP, który zdecydował o uruchomieniu strażaków w trybie ratowniczym – poinformował Łukasz Wyleziński.
Straż Miejska została skierowana także na jaz w miejscowości Pólko. Kontrolę przeprowadzono w piątek wieczorem, jednak nie stwierdzono tam śniętych ryb.
Siedem worków tylko pierwszego dnia
Działania prowadzono na odcinku Jeziorki od miejsca, w którym rzeka przechodzi pod ul. Dworską w Wólce Kozodawskiej, do zalewu Amo przy Górkach Szymona.
Oczyszczano również trudnodostępny odcinek od drogi krajowej Piaseczno–Góra Kalwaria do ul. Dworskiej w Chylicach.
– W piątek do godziny 21.00 zebrano siedem niepełnych worków śniętych ryb. W sobotę akcja była kontynuowana do godziny 17.00 – przekazał przedstawiciel gminy.
Do oczyszczania koryta wykorzystywano m.in. łódź płaskodenną. W akcji uczestniczyły jednostki OSP, Państwowa Straż Pożarna, gminne służby, Wody Polskie, a także firma zajmująca się wynajmem kajaków.
Gmina podkreśla jednak, że działania koordynował zarządca rzeki, czyli Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie.
– Gmina została poproszona o wsparcie jako jedna z kilku instytucji. Gminne służby i jednostki działały pomocniczo na wniosek i prośbę Wód Polskich – wyjaśnia Łukasz Wyleziński.
Ryby trafiły do ichtiopatologa
Z odpowiedzi gminy wynika, że badana jest nie tylko woda.
– Śnięte ryby przekazane zostały też do badania przez ichtiopatologa – poinformował urząd.
Gmina nie wie jeszcze, kiedy będą dostępne wyniki analiz WIOŚ. Apel o niewchodzenie do wody ma obowiązywać do czasu potwierdzenia przez inspektorat, że jej jakość jest odpowiednia.
Przyducha najbardziej prawdopodobna, ale niepotwierdzona
Zuzanna Woźniczak z Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie poinformowała nas z kolei, że 3 lipca próbki wody i ścieków pobrał Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Materiał zabezpieczono w kilku punktach, m.in. w rejonie kolektora odprowadzającego ścieki oraz oczyszczalni. To ważna informacja, ponieważ w pierwszych komunikatach samorządu podkreślano, że nic nie wskazuje na nietypowy zrzut z oczyszczalni ścieków w Wólce Kozodawskiej. Jednocześnie pobór próbek z rejonu kolektora i oczyszczalni oznacza, że służby sprawdzają także infrastrukturę związaną z odprowadzaniem ścieków.
W pierwszych komunikatach gminy jako najbardziej prawdopodobną przyczynę śnięcia ryb wskazywano przyduchę, czyli znaczny spadek ilości tlenu w wodzie, mogący mieć związek z wysokimi temperaturami.
Taką hipotezę po wizji terenowej wskazali również przedstawiciele Instytutu Rybołówstwa Śródlądowego. Wody Polskie zastrzegają jednak, że przed uzyskaniem wyników badań laboratoryjnych nie można przesądzić o ostatecznej przyczynie zdarzenia.
Gmina powołuje się na oświadczenie PWiK
Władze Piaseczna od początku informowały, że nic nie wskazuje na nietypowy zrzut z oczyszczalni ścieków w Wólce Kozodawskiej.
Jak wyjaśnia urząd, stanowisko to oparto na oświadczeniu Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Piasecznie.
– PWiK Piaseczno wydało oświadczenie o niewystąpieniu żadnej sytuacji awaryjnej na oczyszczalni w Wólce Kozodawskiej i braku nietypowych zrzutów – przekazał Łukasz Wyleziński.
Gmina zaznacza jednocześnie, że śnięte ryby znajdowano także w górnym biegu rzeki, na terenie gminy Prażmów, a kilka dni wcześniej podobne zjawisko miało wystąpić również w gminie Konstancin-Jeziorna.
Zdaniem urzędu ma to przemawiać przeciwko łączeniu zdarzenia wyłącznie z działalnością oczyszczalni w Wólce Kozodawskiej. Ostateczną odpowiedź powinny jednak przynieść dopiero wyniki badań WIOŚ.
Co z wcześniejszym śnięciem ryb?
To kolejny przypadek śnięcia ryb w Jeziorce w ciągu nieco ponad miesiąca. Pod koniec maja mieszkańcy informowali o martwych rybach poniżej ujścia Perełki, w rejonie ul. Zielonej, Starochylickiej i Tujowej.
Wody Polskie uznały wówczas, że zdarzenie miało charakter incydentalny. Podczas oględzin przeprowadzonych następnego dnia znaleziono dwie martwe ryby. Nie pobrano wtedy próbek wody ani materiału biologicznego.
Zapytaliśmy zarówno Wody Polskie, jak i gminę, czy majowe i lipcowe zdarzenie mogą być ze sobą związane.
– Nie mamy takiej wiedzy – odpowiedziała gmina.
Wody Polskie również poinformowały, że nie posiadają informacji pozwalających powiązać oba przypadki.
Gmina nie miała innych zgłoszeń
Urząd przekazał nam, że od początku 2026 roku nie otrzymywał innych zgłoszeń dotyczących śnięcia ryb, zanieczyszczenia wody, piany, odorów ani podejrzeń nielegalnych zrzutów do Jeziorki, Perełki lub innych cieków.
Jednocześnie gmina zapewnia, że wyloty kanalizacji deszczowej, rowy, przepusty i dopływy do Jeziorki są sprawdzane na bieżąco.
Na wyniki badań wciąż czekamy. Dopiero one pozwolą ocenić, czy przyczyną była przyducha, zanieczyszczenie czy inny czynnik. Do tego czasu mieszkańcy powinni stosować się do apelu o niewchodzenie do rzeki i niewpuszczanie do niej zwierząt.
Czytaj także:


Napisz komentarz
Komentarze