– W najśmielszych marzeniach nie sądziłam, że wystąpię w Miss Senior – przyznaje Halina Izak.
Do udziału w konkursie namawiały ją osoby z Przystani Pod Klonami. Sama początkowo nie była do pomysłu aż tak przekonana. Ostatecznie zwyciężyła jednak ciekawość, chęć poznania nowych osób i zobaczenia, jak wygląda taka przygoda od środka.
I tak spełniło się, trochę przewrotnie, marzenie sprzed ponad sześciu dekad.
81 lat? „Póki co radę dam”
Halina Izak nie próbuje przekonywać, że wieku nie czuje. Mówi o nim bez udawania – są dolegliwości, pojawiają się ograniczenia, ale najważniejsza jest dla niej samodzielność.
Sama robi zakupy, zajmuje się swoimi sprawami i wizytami u lekarzy. Chciałaby, żeby jak najdłużej pozostało właśnie tak.
– Chciałabym być w takiej kondycji i zdrowiu, żeby nie przysparzać kłopotów rodzinie – mówi. I zaraz dodaje z właściwym sobie spokojem: – Ja sobie póki co radę dam.
Tego spokoju nie należy jednak mylić ze spokojnym siedzeniem w fotelu.
Włochy zachwyciły, ale Bieszczady zostały w sercu
Jedną z największych pasji pani Haliny są podróże. Włochy odwiedziła czterokrotnie. Pamięta szczególnie swój pierwszy wyjazd, jeszcze w czasach, gdy różnica pomiędzy rzeczywistością w Polsce a Zachodem robiła ogromne wrażenie.
Później wracała, za każdym razem odkrywając coś nowego. Była m.in. w Watykanie, wielkie emocje wywołało w niej także Monte Cassino. Podróżowała również po wielu innych krajach Europy – odwiedziła m.in. Hiszpanię, Francję, Austrię, Czechy, Szwecję i Litwę.
Ale kiedy pytamy: Włochy czy Bieszczady?, wybór wcale nie jest oczywisty.
Bieszczady, szczególnie jesienią, mają dla niej coś, czego nie są w stanie zastąpić zagraniczne kurorty. To nie tylko krajobrazy, ale także wspomnienia.
A kolejny punkt na podróżniczej mapie jest już zaplanowany.
Nie tylko śpiew. Trzeba jeszcze wszystko zorganizować
W oficjalnym przedstawieniu kandydatki można przeczytać, że Halina Izak śpiewa w chórze działającym przy Przystani Pod Klonami. Szybko jednak okazuje się, że samo „śpiewa” to zdecydowanie za mało.
Pani Halina zajmuje się również organizacyjną stroną jego działalności. Współpracuje z dyrygentem, pilnuje spraw technicznych i organizacyjnych, mobilizuje innych seniorów do udziału i pomaga przygotowywać występy oraz uroczystości.
– Trochę tak – odpowiada z uśmiechem, kiedy pytamy, czy oprócz artystycznej duszy ma również smykałkę do zarządzania.
To doświadczenie nie wzięło się znikąd. Jak opowiada, przez całe zawodowe życie kierowała ludźmi. Dziś te umiejętności wykorzystuje w działalności na rzecz seniorów.
Pełni również funkcję skarbnika, pomaga organizować zbiórki, uroczystości i spotkania. Szczególne są te poświęcone osobom, które odeszły – ze zdjęciami, wspomnieniami i chwilą zatrzymania dla ich bliskich.

„Chodź, nie bój się”
Kiedy pytamy Halinę Izak, co powiedziałaby osobom, które wraz z wiekiem coraz częściej rezygnują z nowych doświadczeń, nie mówi o wielkich życiowych rewolucjach.
Czasami, jej zdaniem, wystarczy drugi człowiek.
– Nieraz trzeba wziąć taką osobę za rękę i powiedzieć: „Chodź, nie bój się” – mówi.
Bo nie każdy sam zdecyduje się po raz pierwszy przyjść na zajęcia, zapisać do grupy, wystąpić przed publicznością czy spróbować czegoś zupełnie nowego. Czasem potrzebna jest koleżanka albo kolega, którzy namówią, pokażą i dodadzą odwagi.
Pani Halina widziała już wiele osób, które właśnie w ten sposób zaczynały się otwierać i angażować.
18 zamieniło się w 81
Gdy miała 18 lat, zastanawiała się, co będzie robić jako 81-latka. Dziś zna już odpowiedź. We wrześniu czeka ją konkurs Miss Senior, później podróż do Gruzji, a po drodze zapewne jeszcze niejeden występ i wydarzenie do zorganizowania.
A gdyby zdobyła głosy publiczności? Przyznaje, że byłoby to dla niej nie tylko wyróżnienie. Byłby to również sygnał, że jej działalność została dostrzeżona i że mimo upływu lat wciąż ma wiele do zaoferowania.
Czytaj także:


Napisz komentarz
Komentarze