Sterty śmieci tuż obok galerii N‑Park. Wieloletni problem w Starej Iwicznej

W zaroślach przy ruchliwej drodze, tuż obok galerii N‑Park, od lat rosną sterty śmieci. Mimo licznych zgłoszeń mieszkańców problem nie został trwale rozwiązany. Dzikie wysypisko wciąż pozostaje na swoim miejscu.
Sterty śmieci tuż obok galerii N‑Park. Wieloletni problem w Starej Iwicznej

Jeszcze w kwietniu, zanim drzewa zdążyły się zazielenić, hałdy butelek, worków i złomu były dobrze widoczne gdy jechało się ulicą Nową w Starej Iwicznej, wzdłuż galerii N-Park. Teraz śmieci częściowo schowały się w zieleni, ale nie zmienia to faktu, że w zaroślach wciąż zalegają te same góry odpadów: butelki po alkoholu, foliowe worki pełne śmieci, stare meble, sprzęty AGD, elementy złomu. Stan ten, utrzymujący się mimo kolejnych interwencji, budzi niezadowolenie mieszkańców.

Różne miejsca tej samej działki – wszędzie te same butelki, worki i gabaryty. Fot. DG

Spacer z psem między hałdami śmieci 

Jerzy Sosin, mieszkaniec pobliskiego osiedla, od lat chodzi w tym rejonie na spacery ze swoim psem Tolkiem. Zwraca uwagę, że miejsce, którym wiele osób po prostu przechodzi do sklepów, stało się w praktyce dzikim wysypiskiem.

– Latami się to zbiera, to nie jest sytuacja z ostatnich tygodni. Odkąd powstały sklepy i nowe bloki, teren stał się „miejscówką” dla piwoszy, którzy kupują coś w sklepie i schodzą w krzaki. Tam mają prowizoryczne ławeczki, materace, a wokół nich rosną sterty butelek i innych odpadów – opowiada pan Jerzy.

Pan Jerzy chodzi tu codziennie na spacery ze swoim psem Tolkiem. Fot. DG

Wspomina też, że latem w krzakach gromadzą się grupy ludzi organizujących wielogodzinne „biesiady”. Jednocześnie to właśnie tędy spacerują mieszkańcy okolicznych osiedli, którzy wychodzą z psami lub po prostu na krótki spacer. Dla nich góry śmieci w tym miejscu są szczególnie uciążliwe.

Jerzy Sosin wielokrotnie zgłaszał gminie ten teren jako dzikie wysypisko. Fot. DG

Jak reaguje gmina Lesznowola

Problem nie jest nowy i był zgłaszany władzom samorządowym wielokrotnie. Jerzy Sosin relacjonuje, że już rok temu wysłał do Urzędu Gminy Lesznowola zdjęcia i opis sytuacji, prosząc o interwencję. Zakończyło się na zapewnieniach o podjęciu działań, ale – jak twierdzi – przez kolejne miesiące nie nastąpiła trwała poprawa.

Na pytania redakcji urząd informuje, że od początku marca do końca kwietnia br. do gminy wpłynęło pięć zgłoszeń dotyczących tego zaśmieconego terenu. Samorząd ustalił, że właścicielami nieruchomości są osoby fizyczne, wysyła do nich wezwania do uporządkowania działki, a po każdym takim piśmie na miejscu prowadzone są prace porządkowe. Mimo tego śmieci szybko pojawiają się ponownie.

Mimo bliskości często odwiedzanego centrum handlowego N‑Park śmieci zalegają tuż obok. Fot. DG
Fot. DG

– Wskazana działka jest własnością prywatną. Zgodnie z przepisami o utrzymaniu czystości i porządku możemy ustalić właścicieli, kierować do nich wezwania i prowadzić postępowania administracyjne. Największym problemem jest jednak to, że teren jest stale zaśmiecany przez osoby trzecie, w tym mieszkańców okolicznych osiedli oraz osoby spożywające w tym miejscu alkohol – poinformowała nas przedstawicielka Urzędu Gminy Lesznowola. 

Urząd wyjaśnia, że właściciele oznaczyli nieruchomość tabliczkami „teren prywatny, zakaz wstępu”, jednak część z nich jest regularnie dewastowana. W gminie nie funkcjonuje straż gminna, a zgłoszenia dotyczące nielegalnego zaśmiecania kierowane są na policję.

Głos właściciela: „sprzątamy tu od lat”

Pan Ryszard, właściciel działki, podkreśla, że od wielu lat sam finansuje regularne sprzątanie terenu. Według jego relacji średnio co cztery miesiące zamawia duży kontener na odpady, opłaca wywóz śmieci i wynajmuje osoby do uporządkowania działki – ostatnio taka akcja miała miejsce w maju, po tym, jak na tamtym terenie działało wesołe miasteczko. Wówczas część sprzątania wzięli na siebie organizatorzy miasteczka, którzy wywieźli dwa kontenery odpadów, a pan Ryszard dołożył kolejne dwa, porządkując resztę terenu na własny koszt.

– Od wielu lat stawiam kontenery, płacę za wywóz i wynajmuję ludzi do sprzątania. Po takiej akcji działka wygląda porządnie, ale wystarczy kilka miesięcy, żeby znowu była zasypana butelkami i złomem. Jesteśmy z żoną w starszym wieku, koszty się kumulują, a ja sprzątam w praktyce po wszystkich – mówi pan Ryszard, właściciel działki.

Z czasem teren się zazielenił, ale sterty odpadów pozostały tam, gdzie były wcześniej. Fot. DG

Pan Ryszard zaznacza, że w przeszłości ogrodził nieruchomość siatką. Ogrodzenie zostało jednak w krótkim czasie rozmontowane, podobnie jak tabliczki informujące o prywatnym charakterze terenu. Z jego obserwacji wynika, że część śmieci trafia tam z powodu nieodpowiedniego zabezpieczenia odpadów przy sklepie po drugiej stronie ulicy, a część jest znoszona przez osoby bezdomne, które przeszukują okoliczne kontenery.

– To dla mnie przede wszystkim utrapienie i walka z wiatrakami: ogrodzenie po stronie zarośli zostało rozebrane, tabliczki z zakazem wstępu wywalone, a na działce pojawiają się i bezdomni, i młodzież. Sprzątam w takim zakresie, w jakim pozwala mi zdrowie i finanse, ale po kilku miesiącach sytuacja wraca do punktu wyjścia – podkreślił pan Ryszard.

W cieniu wieżowca z napisem „Prestige” wciąż rosną góry śmieci. Fot. DG

Budowa 721‑bis w planach, na razie góry śmieci

Sporny teren znajduje się w pasie, którym ma przebiegać nowy odcinek drogi wojewódzkiej 721‑bis, tzw. obwodnica Lesznowoli, łącząca Piaseczno z Sękocinem Nowym. Po latach procedur inwestycja weszła w decydującą fazę – wydana decyzja ZRID (Zezwolenie na Realizację Inwestycji Drogowej) otwiera drogę do realizacji inwestycji. Harmonogram budowy przewiduje rozpoczęcie prac po rozstrzygnięciu przetargu, a termin rozpoczęcia robót będzie zależał m.in. od liczby odwołań od decyzji administracyjnych.

Do czasu rozpoczęcia budowy odpowiedzialność za utrzymanie porządku na tym terenie spoczywa na właścicielach działki. Z jednej strony urząd podkreśla, że właściciele odpowiadają na wezwania i w miarę możliwości sprzątają teren, z drugiej – mieszkańcy wskazują, że efekty tych działań są niewidoczne.

– Po każdym sprzątaniu działka wygląda z zewnątrz elegancko, ale mija trochę czasu i znowu jest to samo: pojawiają się kolejne sterty śmieci, a wieczorami widać grupy bezdomnych, często po alkoholu, którzy nie tylko nic po sobie nie sprzątają, ale potrafią jeszcze zareagować agresją, gdy zwróci im się uwagę. Kiedyś otworzyłem tam jedną studzienkę i aż mi oczy wyszły, bo była niemal do połowy wypełniona jednorazowymi strzykawkami – widać, że młodzież z okolicznych osiedli też traktuje ten teren jako miejsce różnych „eksperymentów”. Jestem już w starszym wieku, mam ograniczone siły i szukam dobrego wyjścia z całej tej sytuacji. Kiedy ruszy budowa nowej drogi, wjadą koparki, teren zostanie uporządkowany, a później obowiązki przejmą nowi właściciele – mówi pan Ryszard.

W ostatnich dniach śmieci nadal leżą dokładnie tam, gdzie zawsze. Fot. DG
Fot. DG

Czytaj też:

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Przegląd Regionalny. MIKAWAS Sp. z o.o. z siedzibą w Piasecznie przy ul. Jana Pawła II 29A, jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Link do Polityki prywatności: LINK

Komentarze

Reklama
Reklama
Obserwuj Przegląd Piaseczyński na Facebooku
Reklama