Reklama

Ranny dzik, niejasne procedury i odpowiedzi instytucji. Wracamy do sprawy z Góry Kalwarii

Wracamy do sprawy rannego dzika, który miał przez wiele godzin leżeć przy torach w Górze Kalwarii. Gmina potwierdza, że zgłoszenie wpłynęło do straży miejskiej i zostało przekazane policji. PKP PLK nie potwierdza jednak potrącenia zwierzęcia przez pociąg w rejonie stacji Góra Kalwaria. Ostatecznie dzik został odstrzelony, zutylizowany, a badania w kierunku ASF dały wynik ujemny. Sprawa wraca 2 czerwca, w Dniu Pierwszej Pomocy dla Zwierząt Dzikich i Domowych, jako pytanie o to, czy wiemy, jak reagować, gdy cierpi zwierzę...
Ranny dzik znaleziony w rejonie torów w Górze Kalwarii.
Ranny dzik znaleziony w rejonie torów w Górze Kalwarii.

Źródło: Nie Trzaskać Dzików- profil Facebook

Informację o rannym dziku w Górze Kalwarii nagłośnili społecznicy zajmujący się ochroną zwierząt. Według relacji publikowanych w mediach społecznościowych zwierzę miało zostać potrącone przez pociąg i przez kilkanaście godzin leżeć przy torach, nie mogąc wstać. Miało wygrzebać wokół siebie trawę, a na miejsce przychodzili ludzie - jedni tylko patrzeć, inni próbowali je napoić.

Pisaliśmy o tym tutaj: 

Sprawa szybko wywołała emocje. Jedni pytali, dlaczego zwierzę nie otrzymało pomocy szybciej. Inni spierali się o to, czy interweniować powinni aktywiści, myśliwi, gmina, policja czy służby kolejowe. Tymczasem w centrum tej historii było ranne, cierpiące zwierzę.

Jedna z osób zaangażowanych w sprawę zwraca uwagę, że najbardziej poruszyło ją właśnie to, jak szybko dyskusja zeszła z cierpienia dzika na spór między ludźmi.

- Cała ta sytuacja wzbudziła we mnie duże rozczarowanie, a potem złość, że ludzie zapomnieli o sensie, tylko zaczęli się kłócić, kto ma rację - aktywiści czy myśliwi - przekazała redakcji.

Jak dodała, od początku miała poczucie, że „to biedne zwierzę nie może cierpieć na marne”. 

Gmina: zgłoszenie wpłynęło o 14:57

O sprawę zapytaliśmy Urząd Miasta i Gminy Góra Kalwaria. Zastępca burmistrza Piotr Chmielewski potwierdził, że zgłoszenie dotyczące dzika wpłynęło do straży miejskiej 16 maja o godz. 14:57.

Z odpowiedzi wynika, że dyżurujący strażnik miejski zawiadomił o sytuacji Komisariat Policji w Górze Kalwarii.

Gmina powołuje się przy tym na pismo burmistrza z 22 lutego 2024 r. dotyczące działań interwencyjnych podejmowanych wobec dzikich zwierząt przebywających na terenie gminy. W przywołanym stanowisku wskazano, że „zwierzęta łowne w stanie wolnym, jako dobro ogólnonarodowe, stanowią własność Skarbu Państwa”. W związku z tym - jak informuje gmina - samorządy w ramach zadań własnych nie realizują i nie finansują spraw dotyczących dzikich zwierząt.

Urząd przekazał również, że pismo burmistrza kończy się informacją skierowaną do komendanta policji w Górze Kalwarii. Burmistrz zwraca się w nim o realizację spraw dotyczących dzikich zwierząt we własnym zakresie i niekierowanie ich zarówno do Urzędu Miasta i Gminy, jak i do straży miejskiej.

Co zrobiła policja? Gmina nie ma informacji

Na pytania o dalszy przebieg interwencji gmina odpowiada, że nie ma informacji, jakie działania podjęła policja po zawiadomieniu przez straż miejską. Urząd zaznacza, że w podobnych sytuacjach mieszkańcy powinni informować policję. Jeśli zgłoszenie trafi do gminy, urząd deklaruje kontakt z policją.

- Jesteśmy również w kontakcie z kołami łowieckimi i na ile jest to możliwe angażujemy je w te sytuacje - przekazał nam z-ca burmistrza.

Gmina: problem wraca od lat

Z odpowiedzi magistratu wynika, że Góra Kalwaria od dłuższego czasu sygnalizuje problem niejasnych przepisów dotyczących dzikich zwierząt.

Chmielewski informuje, że gmina podejmowała ten temat wielokrotnie, pisząc m.in. do właściwego ministerstwa oraz prosząc o interwencję posła Piotra Kandybę. Według urzędu poseł organizował w tej sprawie spotkania w Sejmie RP.

- Sprawa finansowania przez samorząd działań w stosunku do żyjących/rannych dzikich zwierząt pozostaje bez zmian. Mieszkańcy często nie rozumieją, że gmina nie ma uprawnień, aby np. wypłoszyć dzikie zwierzęta z prywatnej działki czy przegonić je z terenów publicznych - wskazuje urząd.

Skala problemu nie jest mała. W 2025 roku straż miejska w Górze Kalwarii odnotowała 116 wezwań związanych z dziką zwierzyną, z czego 56 dotyczyło dzików. W tym roku takich zdarzeń było już 35, w tym 7 dotyczących dzików. 

PKP PLK: nie potwierdzamy potrącenia dzika w rejonie Góry Kalwarii

O sprawę zapytaliśmy również PKP Polskie Linie Kolejowe. Odpowiedź spółki jest jednoznaczna: PKP PLK nie potwierdza informacji o potrąceniu dzika przez pociąg w rejonie stacji Góra Kalwaria.

- Do Polskich Linii Kolejowych S.A. nie wpłynęło żadne zgłoszenie - ani od maszynistów, ani od innych osób. Zdarzenie nie zostało też odnotowane przez dyżurnych ruchu ani inne służby kolejowe - przekazała Anna Znajewska-Pawluk z zespołu prasowego PKP PLK.

Jednocześnie spółka informuje, że w tym samym czasie znaleziono martwego dzika około 20 km dalej, przy torach w okolicy stacji Czachówek. Zwierzę miało zostać niezwłocznie uprzątnięte przez firmę, z którą PKP PLK ma umowę na usuwanie potrąconych zwierząt.

Znajewska-Pawluk zapewnia, że PKP ma określone procedury na wypadek potrącenia zwierząt. Jak wskazuje, najważniejsze jest wtedy zapewnienie bezpieczeństwa ruchu pociągów oraz powiadomienie odpowiednich służb, np. weterynaryjnych. Za zabezpieczenie miejsca odpowiadają służby kolejowe.

Tysiące zdarzeń ze zwierzętami na torach

W 2025 roku na liniach kolejowych w Polsce odnotowano 8724 zdarzenia z udziałem zwierząt. Wśród nich był 7842 przypadki potrącenia zwierząt przez pociągi, 737 sytuacji związanych z obecnością zwierząt na terenach kolejowych bez potrąceń oraz 145 zdarzeń wynikających z negatywnego wpływu zwierząt, m.in. podkopywania nasypów czy uszkadzania roślinności.

Spółka wskazuje, że w miejscach, gdzie często dochodzi do kontaktu zwierząt z pociągami, stosowane są różne rozwiązania ochronne. To m.in. urządzenia ochrony zwierząt, które przed przejazdem pociągu odtwarzają naturalne sygnały ostrzegawcze mające odstraszyć zwierzęta od wejścia na torowisko.

Według PKP PLK w całym kraju działa obecnie 1070 takich urządzeń. Na sieci kolejowej znajduje się także 460 przejść dla zwierząt, w tym 4 przejścia górne, czyli tzw. ekodukty.

Dzik został odstrzelony. Badania na ASF były ujemne

Po otrzymaniu odpowiedzi z gminy i PKP PLK dotarły do nas kolejne informacje dotyczące finału interwencji. Według przekazanych nam ustaleń gmina zwróciła się w tej sprawie do policji, a ta z kolei do Powiatowego Lekarza Weterynarii w Piasecznie oraz do Koła Łowieckiego „Szarak” w Piasecznie.

Zwierzę zostało zabezpieczone, a próbki pobrano do badań. Mgr inż. Wojciech Kudyba z Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Piasecznie przekazał nam, że dzik został odstrzelony i zutylizowany. Pobrano również próbki do badań w kierunku ASF, czyli afrykańskiego pomoru świń. Wynik badania był negatywny.

Powiatowy Lekarz Weterynarii wskazuje, że podobne przypadki należy zgłaszać do gminy albo pod numery alarmowe Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Piasecznie: 510 472 738, 516 586 747, 792 542 713.

Ta odpowiedź doprecyzowuje finał sprawy. Nie zamyka jednak pytań o czas reakcji i procedury. Gmina potwierdza bowiem, że zgłoszenie do straży miejskiej wpłynęło 16 maja o godz. 14:57, a do według naszych ustaleń do powiatowego lekarza weterynarii dotarło około godz. 21:00.

2 czerwca: pierwsza pomoc dla zwierząt dzikich i domowych

Sprawa rannego dzika wybrzmiewa szczególnie mocno 2 czerwca, kiedy obchodzony jest Dzień Pierwszej Pomocy dla Zwierząt Dzikich i Domowych. To inicjatywa edukacyjna wywodząca się z ogólnopolskiej kampanii #Usta-Pysk. Jej główne przesłanie jest proste: właściwa reakcja w pierwszych minutach może uratować życie zwierzęcia, ale nie zastępuje pomocy lekarza weterynarii ani odpowiednich służb.

Co zrobić, gdy pies zadławi się na spacerze, kot nagle straci przytomność, a przy drodze znajdziemy rannego jeża, ptaka albo dzika? W takich sytuacjach wiele osób chce pomóc, ale nie zawsze wie, jak zrobić to bezpiecznie.

W przypadku zwierząt domowych najważniejsze jest szybkie rozpoznanie zagrożenia, zabezpieczenie zwierzęcia przed dalszym urazem i natychmiastowy kontakt z lekarzem weterynarii. Pierwsza pomoc przedweterynaryjna nie jest leczeniem, tylko działaniem pomostowym - ma pomóc zwierzęciu dotrwać do momentu, w którym opiekę przejmie specjalista.

Jeszcze większej ostrożności wymagają zwierzęta dzikie. Ranny jeż, ptak, lis, sarna czy dzik mogą być zestresowane, cierpieć i próbować się bronić. Nieumiejętna pomoc, nawet wynikająca z dobrych intencji, może pogorszyć ich stan albo narazić człowieka na niebezpieczeństwo.

Dlatego w przypadku znalezienia rannego dzikiego zwierzęcia nie należy działać pochopnie. Najlepiej zachować bezpieczną odległość, dokładnie oznaczyć miejsce i skontaktować się z odpowiednimi służbami: gminą, strażą miejską, policją, lekarzem weterynarii, ośrodkiem rehabilitacji dzikich zwierząt albo powiatowym lekarzem weterynarii. W nagłych przypadkach można korzystać również z numerów alarmowych.

Chęć pomocy to za mało, jeśli system nie działa jasno

Historia z Góry Kalwarii pokazuje podstawowy problem: nawet jeśli zgłoszenie wpływa, nie zawsze wiadomo, kto powinien przejąć odpowiedzialność za dalsze działania. Mieszkańcy i społecznicy alarmują, że dzik miał cierpieć przez wiele godzin. W tle pojawia się spór o rolę aktywistów, myśliwych, służb i samorządu. Ale najważniejsze pytanie pozostaje proste: kto powinien przyjechać do rannego dzikiego zwierzęcia szybko, skutecznie i niezależnie od tego, czy jest dzień roboczy, weekend, teren kolejowy, droga publiczna czy prywatna działka?

Dzień Pierwszej Pomocy dla Zwierząt Dzikich i Domowych przypomina, że dobre intencje są ważne, ale same nie wystarczą. Potrzebna jest wiedza mieszkańców, sprawne procedury i instytucje, które nie będą przerzucały odpowiedzialności. Bo gdy zwierzę cierpi, najpierw trzeba mu pomóc albo przerwać jego cierpienie, a dopiero później rozstrzygać, kto miał rację.

Czytaj także:

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Przegląd Regionalny. MIKAWAS Sp. z o.o. z siedzibą w Piasecznie przy ul. Jana Pawła II 29A, jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Link do Polityki prywatności: LINK

Komentarze

Reklama