Wyciekły dane Polaków
Sprawa była przedmiotem specjalnego posiedzenia Połączonego Centrum Operacyjnego Cyberbezpieczeństwa, które odbyło się w środę, 12 sierpnia. Jak przekazano w oficjalnym komunikacie, firma MyDr związana z całym zajściem potwierdziła nieuprawniony dostęp do danych gabinetów lekarskich i placówek ochrony zdrowia.
Incydent dotyczy informacji historycznych zgromadzonych do kwietnia 2024 roku. Według przekazanych szacunków naruszenie może obejmować dane 18,8 mln osób oraz ponad 12 tys. placówek medycznych, korzystających z oprogramowania firmy.
W sprawę zaangażowano służby i prokuraturę
Dalsze działania mają być prowadzone wspólnie przez instytucje odpowiedzialne za cyberbezpieczeństwo, ochronę zdrowia i ochronę danych osobowych. Na polecenie wicepremiera Krzysztofa Gawkowskiego sprawą zajmują się m.in. Ministerstwo Zdrowia, Urząd Ochrony Danych Osobowych, Prokuratura Krajowa oraz Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości. Działania są również koordynowane z ministrem odpowiedzialnym za służby specjalne.
Służby mają teraz ustalić, czyje informacje znalazły się wśród danych przejętych przez cyberprzestępców.
Jak sprawdzić, czy wyciek dotyczy naszych danych?
Po zidentyfikowaniu poszkodowanych informacje będą stopniowo przekazywane do rządowego serwisu bezpiecznedane.gov.pl. Każdy będzie mógł tam sprawdzić, czy jego dane zostały objęte incydentem.
Proces może potrwać kilka dni. Wynika to z faktu, że administratorami danych są poszczególne gabinety lekarskie i placówki medyczne, a nie sama firma dostarczająca oprogramowanie.
Recepty i opieka medyczna działają bez zmian
Przedstawiciele rządu zapewniają, że zdarzenie dotyczyło wyłącznie danych znajdujących się w systemach firmy MyDr. Incydent nie wpłynął na bieżące działanie placówek ochrony zdrowia ani możliwość udzielania świadczeń pacjentom.
Bez zakłóceń ma działać również system wystawiania recept. Pacjenci mogą więc korzystać z opieki medycznej na dotychczasowych zasadach.
Czytaj też:


Napisz komentarz
Komentarze