Wraz z nadejściem upałów nad Wisłą w rejonie Góry Kalwarii i Konstancina-Jeziorny pojawia się coraz więcej osób szukających ochłody. Służba Ratownictwa Specjalistycznego apeluje jednak, by nie traktować dzikich plaż jak miejsc do kąpieli i przypomina, że na całym odcinku Wisły w powiecie piaseczyńskim obowiązuje zakaz wchodzenia do wody.
„To nie jest zakaz na wszelki wypadek”
Ratownicy podkreślają, że Wisła na tym odcinku jest rzeką wyjątkowo niebezpieczną i nieprzewidywalną. Zagrożenie stanowią m.in. silny nurt, nagłe uskoki dna, wiry, przykosy oraz szybko zmieniający się poziom wody.
Jak zaznacza Służba Ratownictwa Specjalistycznego, właśnie dlatego miejsca te oznaczane są jako czarne punkty wodne.
– Wisła nie wybacza błędów – przypominają ratownicy.
Były już tragiczne wypadki
SRS przypomina, że w ostatnich latach na tym odcinku rzeki wielokrotnie dochodziło do tragedii. W mediach pojawiały się informacje m.in. o nastolatkach porwanych przez nurt w rejonie Góry Kalwarii oraz kolejnych utonięciach osób korzystających z dzikich plaż mimo obowiązujących zakazów.
Ratownicy zwracają uwagę, że obecność służb nad wodą nie oznacza, że dane miejsce jest bezpieczne lub dopuszczone do kąpieli.
Patrol to nie zgoda na kąpiel
SRS podkreśla, że patrole wodne, łodzie ratownicze czy działania obserwacyjne prowadzone są przede wszystkim w celach prewencyjnych i edukacyjnych. Ratownicy obawiają się sytuacji, w której obecność służb daje mieszkańcom fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Jak podkreślają ratownicy, ich działania skupiają się przede wszystkim na profilaktyce, patrolach i zapobieganiu tragediom, zanim do nich dojdzie.
– Ratownik znajdujący się na dzikiej plaży nie jest zaproszeniem do wejścia do rzeki – zaznaczają służby.
Służba Ratownictwa Specjalistycznego apeluje szczególnie do rodziców, aby nie pozwalali dzieciom kąpać się w Wiśle i nie ignorowali oznakowania.
Czytaj także:

Napisz komentarz
Komentarze