Jaką rolę odegrały w rejonie podwarszawskim kolejki wąskotorowe, jak wielkie zmiany spowodowały w krajobrazie i stosunkach społecznych? O tym pisano wielokrotnie.
Duma mieszkańców z istnienia Ciuchci jest zrozumiała i czytelna. Warto więc wracać do wydarzeń, które po latach opowiada się jak legendę, a zapomniane dziś nazwiska bohaterów tej malowniczej kolejki trzeba przypominać od czasu do czasu, żeby utrwalać w pamięci historie z tamtych lat. A jeśli ktoś znajdzie wśród wielu spisanych tu nazwisk swojego pradziada, to tym radość będzie większa.
Kolejka wyrusza do Góry Kalwarii
12 maja 1898 r., czyli 128 lat temu, tuż za rogatką mokotowską odbyło się poświecenie szyn nowo budowanej kolei wąskotorowej co będzie zmierzała do Góry Kalwarii. Zarząd kolei zaprosił gości w osobach: barona v. Brinkena, naczelnika powiatu warszawskiego, pana Bielińskiego naczelnika straży ziemskiej oddziału mokotowskiego, inżyniera Weichta naczelnika dystansu szosowego. W uroczystości nie mogło zabraknąć udziałowców z prezesem hr. Tomaszem Zamoyskim i wiceprezesem księciem Stefanem Lubomirskim oraz adwokatem Kazimierzem Olszowskim. Tak opisywano w gazecie scenografię tego wydarzenia:
„Pod wzniesionym w pośrodku placu namiotem, wśród festonów biało – błękitnej draperii z inicjałami nowej kolei „D.Ż.W.K.D.” i rokiem 1898 na frontonie, ozdobionym godłami kolejowymi, ustawiono ołtarzyk Matki Boskiej. Gdy wszyscy zgromadzili się wokół namiotu przybyły ks. Franciszek Kaczyński, rektor kościoła filialnego w Mokotowie, przybrany w kapę, w towarzystwie ks. Stanisława Markowicza wikariusza parafii Góra Kalwaria i zaintonował, klęcząc „Veni Creator”, poświecił szyny i przeszedł dalej wzdłuż całej, wytkniętej aż do parkanu stacyjnego linii i poświecił całą.”
Były przemówienia, a dziennikarze przekazali do swoich dzienników hasło uroczystości:
„że żyjemy i że wiara i praca są tego naszego życia podstawą”.
A potem był toast z lampką szampana za pomyślność nowego przedsięwzięcia. Na koniec tych obchodów rozdano uczestnikom części szyn stalowych w formie przycisków z inicjałami „D.Ż. W.G.” i datą poświecenia. Jestem bardzo ciekawa, czy jeszcze gdzieś w muzeum zachowały się te przyciski (jak sądzę do papieru) i są niemymi świadkami tego epokowego dla regionu wydarzenia.

Co słychać o początkach kolejki wilanowskiej?
I tu ciekawostka, która wywołała u mnie uśmiech, bo przypomniałam sobie jak trudno było przed wielu, wielu laty zdążyć na ostatni pociąg, gdy kończył się w warszawskim teatrze spektakl, czy ostatni tego dnia seans filmowy. Tego rodzaju rozrywki były niedostępne dla publiki podwarszawskiej, bo nocowanie na ławce w parku było niemożliwe. A tu tymczasem dowiaduje się, że już w listopadzie 1898 r. zarząd kolejki wilanowskiej postanowił od grudnia uruchomić pociąg nocny. Stało się to na wniosek mieszkańców osiedli podwarszawskich. Pociąg przeznaczony dla powracających z widowisk teatralnych kursował w każdą sobotę od godziny 12.00 w nocy. Na razie tylko do Wilanowa.
Nowe wagony dla kolejki wilanowskiej
I tu ciekawostka też z roku 1898 r.:
„Wczoraj nowa fabryka wagonów Kosińskiego i sp. odstawiła na stację kolei wilanowskiej, przy rogatce mokotowskiej, pierwszy wagon towarowy kryty, wykonany w tej fabryce na obstalunek kolei wąskotorowej grójeckiej pp. H. Husa i A.J. Rodysa. Kolej ta zaczynająca się od Wilanowa zamówiła 25 takich wagonów.”
I od razu poruszenie wśród właścicieli zakładów cegielnianych, bo powiększenie taboru wywołało ważne decyzje, nastąpił wzrost produkcji cegły w cegielni u hr. Potulickiego i hr. Mielżyńskiego. Oczywiście wiązało się to wydarzenie, z powiększeniem ilości miejsc pracy w cegielniach i likwidacji biedy w rodzinach strycharzy.
Dalej prasa donosi, że w Chylicach są warsztaty, które wykonują wagony ogrzewane dla pasażerów kolejki, wagony te są budowane według wzorca/projektu sprowadzonego z Berlina. Wagony projektu berlińskiego miały być użyte też w pociągach kolejki grójeckiej.
Katastrofa kolejki grójeckiej
Radość z kolejek i wygodnych przejazdów do i z Warszawy niestety była przerywana wydarzeniami smutnymi. Takie wydarzenie opisywane jest bardzo szczegółowo w gazecie z 9 kwietnia 1901 r. W niedzielę wieczorem, w święto wielkanocne wyszedł z Mokotowa pociąg osobowy kolejki grójeckiej i zmierzał do Góry Kalwarii. Skład pociągu liczył pięć wagonów licznie zapełnionych pasażerami, powracającymi ze świątecznych spotkań. Na szczęście większość pasażerów wysiadła po drodze do Piaseczna i w Piasecznie. Z Piaseczna jechały do Góry Kalwarii 34 osoby w 4 wagonach osobowych klasy trzeciej i jednym wagonie mieszanym klasy pierwszej i drugiej. Pociąg prowadził maszynista pan Michał Wyczółkowski z pomocnikiem pod-maszynistą panem Teodorem Dąbrowskim, konduktorami byli panowie Turowicz i Bąkiewicz. Za stacją Baniocha, nieopodal przystanku Kąty, w szczerym polu był spadek torów z niewielkiego wzniesienia. Maszynista, który jak sądzę, spieszył się do miejsca docelowego, zamiast wyhamować skład, przyspieszył. Najwidoczniej szyna z prawej strony toru wywróciła się, mimo to parowóz ciągnął wagony dalej aż do momentu gdy niestabilność składu, spowodowała wykolejenie się pociągu. Parowóz wylądował w rowie do góry kołami. Maszynista zdążył wyskoczyć z parowozu, niestety pan Dąbrowski nie, i został przygnieciony przez parowóz. Potrzebny był odpowiedni podnośnik, aby biedaka wyciągnąć. Tylko, że był świąteczny wieczór i zupełny brak możliwości szybkiego zawiadomienia służb ratunkowych. Dzwoniono do Warszawy bezskuteczne. Pisano później o tym, że służby ratunkowe zawiodły. Na miejsce katastrofy przyszedł właściciel Baniochy p. Feliks Świerzaczyński i natychmiast zajął się organizacją ratowania rannych. Bohaterem stał się kowal z Baniochy p. Karol Błażejewski, który z narażeniem własnego życia wyciągał spod kotła parowozu, z którego cały czas buchała para, młodego Dąbrowskiego. Rannych wozami przewieziono do Góry Kalwarii odległej o 6 wiorst. Była to dla nich bolesna podróż.
Katastrofy kolejowe na opisanych tu odcinkach zdarzały się niestety często, ale czy nie warto bardziej analizować samo dobro, które stworzyły nasze kolejki wąskotorowe? Chwała im za to, że były.





![[NOWE INFORMACJE] Makabryczna zbrodnia w Raszynie! Zamordował byłą żonę, a później odebrał sobie życie na cmentarzu w Prażmowie [NOWE INFORMACJE] Makabryczna zbrodnia w Raszynie! Zamordował byłą żonę, a później odebrał sobie życie na cmentarzu w Prażmowie](https://static2.przegladpiaseczynski.pl/data/articles/sm-16x9-nowe-informacje-makabryczna-zbrodnia-w-raszynie-zamordowal-byla-zone-a-pozniej-odebral-sobie-zy-1778255434.jpg)




















Napisz komentarz
Komentarze