„Łomiarz” wyszedł na wolność po odbyciu ostatniej spośród wielu kar, wynoszącej 10 lat pozbawienia wolności. Jest to moment przełomowy w jednej z najbardziej ponurych spraw kryminalnych ostatnich dekad, a jego wyjście wywołuje zaniepokojenie w całym regionie.
Henryk R., znany pod pseudonimem „Łomiarz”, jest związany z Konstancinem-Jeziorną – miastem, w którym się wychował i do którego wracał po atakach na kobiety. Mężczyzna opuszcza więzienie w Łowiczu, gdzie odsiadywał ostatni wyrok po serii przestępstw popełnionych w latach 1990–2010. W ciągu swojej kryminalnej „kariery” był wielokrotnie zatrzymywany, a łącznie spędził w więzieniu ponad 30 lat, w tym na przepustkach, podczas których dopuszczał się brutalnych napaści.
Kim jest „Łomiarz”
Henryk R. w latach 1992–1993 stał się, znanym pod pseudonimem „Łomiarz”, postrachem Warszawy i okolic. Został oskarżony o 29 napadów na kobiety, z których pięć ofiar zmarło w wyniku odniesionych obrażeń. Sprawca atakował starsze kobiety, używając tępego narzędzia, wyrywał torebki, a ukradzione pieniądze przeznaczał głównie na alkohol.
Henryk R. został zatrzymany po raz pierwszy w 1993 roku, a pierwszy wyrok – 25 lat więzienia – obniżono na apelacji do 15 lat za udowodniony napad. Po odbyciu kary wyszedł z więzienia w 2008 roku, jednak niedługo później ponownie pojawił się w policyjnych aktach.
Powrót do przestępczości
W 2009 roku, po mniej niż sześciu miesiącach wolności, Henryk R. ponownie zaatakował kobietę. Tym razem jego ofiarą była mieszkanka Piaseczna, 52-letnia kobieta, na którą napadł w środku dnia. Mężczyzna zaskoczył ją, kopnął, przewrócił na ziemię, po czym wyrwał torebkę, zabierając pieniądze, dokumenty i rzeczy wartościowe.

Piaseczyńscy kryminalni zatrzymali sprawcę w ciągu kilkudziesięciu minut po zgłoszeniu, a sąd zastosował wobec niego trzymiesięczny areszt. W 2012 r. Sąd Rejonowy w Piasecznie skazał Henryka R. prawomocnie na 7 lat więzienia za napad na kobietę w Piasecznie.
Atak w Piasecznie stał się sygnałem, że powrót „Łomiarza” do życia poza murem nie oznaczał końca przemocy. Świadkowie z ulicy Kniaziewicza opisali, jak mężczyzna frontalnie zaatakował swoją ofiarę, przewrócił ją, a następnie zbiegł w kierunku pobliskich zabudowań. Policja, analizując zapisy z kamer, potwierdziła, że to ten sam, dobrze znany sprawca.
Sprawa z Piaseczna uwydatniła, że Henryk R. wracał do przestępstw także po wyjściach z więzienia, a jego agresja była skierowana systematycznie przeciwko kobietom. Prokuratura zarzucała mu rozboje, za które groziło do 12 lat więzienia, a sąd ostatecznie wyznaczył 7 lat – kolejne długie lata w zakładzie karnym.

Monitorowany i nadzorowany
Po wyjściu „Łomiarz” nie będzie wolny w pełni. Sąd w Łowiczu zdecydował o ścisłym nadzorze – na jego nodze będzie umieszczona specjalna bransoletka z nadajnikiem, dzięki której służby będą monitorować jego ruchy, lokalizację i aktywność 24 godziny na dobę. Dodatkowo Henryk R. będzie podlegał terapii przeciwdziałającej zachowaniom agresywnym i aspołecznym.

























Napisz komentarz
Komentarze