Pani Jadwiga z przymrużeniem oka patrzy na swój konkursowy numer. Trzynastkę nazywa pechową, a jednocześnie śmieje się, że osoby pamiętające ją z pracy mogą pomyśleć, że „oszalała”. Przez wiele lat prowadziła sklep mięsny w Piasecznie, dlatego zna ją wielu mieszkańców miasta. Do udziału w Miss Senior Piaseczna dała się namówić dopiero po dłuższych zachętach ze strony osób związanych z klubem seniora. Dziś nie ukrywa, że w całej sytuacji najbardziej ceni dobrą zabawę, rozmowę i możliwość spotkania z ludźmi.
„Szefowi się nie odmawia”
Do udziału w Miss Senior Piaseczna zachęcały panią Jadwigę osoby związane z klubem seniora. Początkowo nie była przekonana, czy powinna wystąpić w konkursie.
– Długo mnie namawiano, w klubie przy Dworcowej i tutaj, przy Szkolnej, zawracali mi głowę. Koleżanki i pani Wiola, szefowa tego klubu. Mówiłam, że za dużo ludzi mnie zna, bo prowadziłam sklep mięsny w Piasecznie. Jak zobaczą mnie w gazecie, to powiedzą: „No, babucha zwariowała” – opowiada ze śmiechem.
Ostatecznie dała się przekonać. Ma na to własne, przewrotne wyjaśnienie.
– Jak mnie zapytali, dlaczego się zgodziłam, odpowiedziałam: „Szefowi się nie odmawia”. A poza tym czuję się gwiazdą. Spełniam trzy ważne kryteria: jestem mała, krępa i niewywrotna. No i co? Czuję się gwiazdą – mówi kandydatka z numerem 13.
Mięso na wagę złota
Jadwiga Dąbrowska pochodzi z Grójca, ale z Piasecznem związała większość dorosłego życia. Mieszka tu od 1970 roku. Pracowała w Warszawie, między innymi przy ulicy Brackiej, lecz przez wiele lat prowadziła też sklep mięsny w Piasecznie.
Wspomina czasy, które dla młodszych mieszkańców mogą dziś brzmieć niemal nieprawdopodobnie. W Piasecznie działały wtedy cztery sklepy mięsne, a przed dostawami ludzie ustawiali się w kolejkach jeszcze w nocy. Towar rozdzielano między poranne i popołudniowe godziny, gdy mieszkańcy wracali z pracy.

– Ludzie stali całą noc. Rano otwieraliśmy sklep, była dostawa i sprzedawaliśmy. Każdy prosił, żeby coś zostawić, bo przecież trzeba było nakarmić dzieci i całą rodzinę. Puste haki w sklepie to był wtedy zwykły widok – wspomina.
Jako kierowniczka odpowiadała za personel i za to, co działo się w sklepie. Mimo ryzyka kontroli czy mandatów starała się pomagać osobom, które po długim oczekiwaniu nie zdołały kupić potrzebnych produktów.
– Jeśli ktoś prosił, bo stał całą noc i nic nie dostał, to czasem zostawiałam mu kawałek mięsa na następny dzień. Robiło się dobry uczynek – podkreśla.
Pomagać i być w ruchu
Pani Jadwiga mówi, że potrzeba kontaktu z ludźmi towarzyszy jej przez całe życie. Nie wyobraża sobie pracy ograniczonej do siedzenia przy komputerze. Z uśmiechem przyznaje, że zamiast spędzać całe dnie przy klawiaturze, wolałaby nawet kopać rowy albo paść owce na Podhalu.
– Ja muszę się ruszać, muszę mieć kontakt z ludźmi. Nie potrafiłabym siedzieć schylona przy urządzeniu i tylko „pyk, pyk” po klawiaturze. Taka już jestem – zaznacza.
Od lat wspiera też osoby potrzebujące. Przez długi czas wpłacała pieniądze na pomoc dla osób z niepełnosprawnościami i innych podopiecznych organizacji charytatywnych. Otrzymała certyfikat dobroczyńcy, który – jak podkreśla – jest dla niej potwierdzeniem regularnego zaangażowania, a nie jednorazowego gestu.
– Lubię ludziom pomagać i jestem dla nich otwarta – mówi.
Dziś regularnie odwiedza klub seniora. Chodzi na jogę, gimnastykę i zajęcia ruchowe. Przyznaje, że po przekroczeniu osiemdziesiątego roku życia szczególnie ważne stało się dla niej utrzymanie aktywności.
Piaseczno, moda i ludzie
Pani Jadwiga z sentymentem wspomina młodość, naukę projektowania, modelowania i szycia oraz warszawskie potańcówki. Przez pięć lat zdobywała umiejętności związane z modą, choć dziś przyznaje, że współczesne trendy często trudno jej zaakceptować. Dawne doświadczenie traktuje jako ważną część swojej historii, nie jako sposób na rywalizację w konkursie.
– Uczyłam się projektowania, modelowania i szycia. Kiedyś wiedziało się, jak zaprojektować ubranie dla konkretnej sylwetki, żeby dobrze wyglądało i wyszczuplało. Teraz moda bardzo się zmieniła, a mnie niektóre rzeczy po prostu przerażają – mówi.
Nie ukrywa, że dawniej chętnie chodziła do teatru i kina. Wspomina spektakle, które zrobiły na niej duże wrażenie, między innymi „Madame Sans-Gêne” i „Moralność pani Dulskiej”. Obecnie rzadziej wybiera się na wydarzenia kulturalne, ale potrzebę „uczty duchowej” zaspokaja dzięki rozmowom i spotkaniom w gronie seniorów.
– Człowiek jest stworzeniem stadnym, potrzebuje drugiego człowieka. Chodzi o zwykłą rozmowę, o to, że ktoś słucha i że można słuchać drugiej osoby. Nie można zamknąć się w czterech ścianach – podkreśla.
Piaseczno ceni za położenie, bliskość Warszawy oraz sąsiedztwo Magdalenki, Zalesia i Konstancina. Pamięta czasy, gdy dojazd do stolicy zajmował znacznie mniej czasu niż obecnie. Mimo zmian, jakie zaszły w mieście przez kilkadziesiąt lat, jej ocena pozostaje niezmienna.
– To jest najlepsze miejsce na świecie. Piaseczno, koniec, kropka – mówi Jadwiga Dąbrowska, kandydatka nr 13 w konkursie Miss Senior Piaseczna.


Napisz komentarz
Komentarze