Według relacji przedstawionych przez portal radni mieli korzystać z bezpośrednich kontaktów z pracownikami oraz kierownictwem placówki, szybciej uzyskiwać wizyty, konsultacje, recepty lub skierowania. Zainteresowani stanowczo zaprzeczają jednak, aby wywierali presję na personel, powoływali się na swoje stanowiska lub świadomie domagali się przywilejów.
Oświadczenia opublikowali przewodnicząca Rady Miejskiej Katarzyna Wypych i przewodniczący Rady Powiatu Krzysztof Kasprzycki. Do pytań dziennikarzy odniósł się również radny Piotr Sędziak. Głos zabrał także burmistrz Piaseczna Daniel Putkiewicz.
Od czego zaczęła się sprawa?
Wirtualna Polska opisała sposób, w jaki w latach 2024–2025 niektórzy lokalni samorządowcy mieli kontaktować się z Miejskim Centrum Medycznym w Piasecznie.
Z publikacji wynika, że w placówce mogła funkcjonować nieformalna praktyka szczególnego traktowania radnych oraz innych rozpoznawalnych osób. Portal powołał się między innymi na relacje osób związanych z przychodnią. Według jednej z nich pracownicy mieli wiedzieć, że osoby pełniące funkcje publiczne powinny być obsługiwane szybciej.
Opisane zostały również konkretne przypadki związane z umawianiem wizyt, uzyskiwaniem recept, skierowań oraz konsultacji lekarskich.
Samo korzystanie przez samorządowców z publicznej przychodni nie jest niczym niewłaściwym. Sednem sprawy jest to, czy przechodzili oni taką samą procedurę jak inni pacjenci, czy też dzięki bezpośrednim kontaktom z sekretariatem, dyrekcją albo personelem mogli załatwiać swoje sprawy w inny sposób.
Katarzyna Wypych: świadczenia dotyczyły dwóch osób
Jedną z osób wymienionych w publikacji jest Katarzyna Wypych, przewodnicząca Rady Miejskiej w Piasecznie i członkini Rady Społecznej MCM.
Wypych stanowczo zaprzeczyła, aby wykorzystywała pełnioną funkcję do uzyskiwania szybszego lub preferencyjnego dostępu do świadczeń.
Odniosła się również do informacji o około 60 świadczeniach odnotowanych od 2024 roku. Jak wyjaśniła, liczba ta dotyczy dwóch osób – jej oraz 85-letniej mamy, nad którą sprawuje stałą opiekę.
Radna poinformowała, że sama choruje przewlekle i regularnie potrzebuje recept, badań, teleporad oraz wizyt kontrolnych. Również jej mama cierpi na liczne schorzenia i wymaga pomocy w organizowaniu leczenia.
– Nie wywierałam nacisku na personel przychodni, nie powoływałam się na pełnioną funkcję, nie oczekiwałam pomijania innych pacjentów ani nie zabiegałam o świadczenia poza obowiązującymi zasadami – napisała Katarzyna Wypych.
Przyznała, że kilkukrotnie kontaktowała się z sekretariatem placówki, gdy nie mogła dodzwonić się do rejestracji. Według jej relacji chodziło o zapisanie wizyty na termin dostępny w grafiku. Raz miała również poprosić o możliwie szybkie wystawienie recepty na kończący się lek dla mamy.
Krzysztof Kasprzycki wyjaśnia konsultację po wypadku
Do sprawy odniósł się także Krzysztof Kasprzycki, przewodniczący Rady Powiatu Piaseczyńskiego i również członek Rady Społecznej placówki.
Kasprzycki zapewnił, że nigdy nie oczekiwał ani nie żądał szczególnego traktowania. Zaprzeczył również, aby wydawał pracownikom przychodni polecenia lub powoływał się na pełnioną funkcję.
– Jeżeli rzeczywiście dochodziło do sytuacji, w których ktoś z własnej inicjatywy uznał, że powinien traktować mnie inaczej niż pozostałych pacjentów, nie miałem o tym wiedzy i nie akceptuję takich działań – oświadczył.
Jednym z opisanych przypadków była natychmiastowa konsultacja chirurgiczna po wypadku, do którego miało dojść bezpośrednio przed wejściem Kasprzyckiego do przychodni.
Samorządowiec tłumaczy, że nie domagał się przyjęcia, a pomoc zaproponował mu personel medyczny. Według jego wiedzy w tym czasie nie było kolejki do chirurga, a konsultacja nie odbyła się kosztem innego pacjenta.
Kasprzycki odniósł się również do interwencji w sprawie organizacji transportu medycznego i konsultacji specjalistycznej dla starszej mieszkanki Piaseczna, kombatantki poszkodowanej w wypadku. Jak przekonuje, chciał jedynie pomóc jej przejść przez procedury.
– Osoby pełniące funkcje publiczne powinny zachowywać szczególną ostrożność, aby nawet nie powstawało wrażenie nierównego traktowania – podkreślił.
Samorządowiec opowiedział się również za wyjaśnieniem okoliczności, w jakich informacje dotyczące zdrowia pacjentów mogły zostać wykorzystane w publikacji medialnej.
Piotr Sędziak: dyrektorka sama zaproponowała bezpośredni kontakt
Do pytań dotyczących korzystania z przychodni odniósł się także Piotr Sędziak. Kategorycznie zaprzeczył informacjom przekazanym przez sygnalistę Wirtualnej Polski.
– Nigdy nie wywierałem żadnej presji na personel przychodni w Piasecznie ani nie zabiegałem o preferencyjne traktowanie, przyspieszenie terminów czy umawianie wizyt poza obowiązującą kolejnością – zapewnił.
Radny wyjaśnił, że od lat korzysta przede wszystkim z prywatnej opieki medycznej. Wcześniej miał abonament w sieci Medicover, a następnie w Lux Medzie. Jak twierdzi, to właśnie w prywatnych placówkach realizuje większość swoich potrzeb zdrowotnych.
Jednocześnie przyznał, że prywatnie zna byłą dyrektor MCM. Według jego relacji, gdy dowiedziała się o jego problemach zdrowotnych, sama zaproponowała, aby zapisał się do kierowanej przez nią publicznej przychodni i wybrał wskazaną przez nią lekarkę jako lekarza rodzinnego.
"Kiedy dowiedziała się ona o mojej ciężkiej sytuacji zdrowotnej – tym, że jestem po operacji kręgosłupa lędźwiowego, osteotomii obydwu nóg oraz nadciśnienia tętniczego i od lat zmagam się z chronicznym bólem – sama, z czysto ludzkiej życzliwości, zaproponowała mi rozwiązanie. Zasugerowała, abym zapisał się do kierowanej przez nią przychodni publicznej, wskazując jedną z lekarek, jako świetnego specjalistę, który mógłby zostać moim stałym lekarzem prowadzącym. Rekomendacja ta miała na celu optymalizację mojego leczenia, w tym przeniesienie dotychczasowej dokumentacji, badań i wyników dotyczących m.in. mojej choroby nadciśnieniowej z Lux Medu do systemu publicznego" – przekazał nam Piotr Sędziak.
Radny podkreśla jednak, że wszystkie jego wizyty miały standardowy charakter, a przejście pod opiekę wskazanej lekarki odbyło się zgodnie ze zwykłą procedurą wyboru lekarza podstawowej opieki zdrowotnej.
"Z usług placówki korzystam wyłącznie na ogólnych, powszechnie obowiązujących zasadach, bez jakichkolwiek przywilejów czy zapisów bez kolejki" – zapewnił radny i dodał – "Nigdy nie kontaktował się z personelem przychodni w celu dezorganizacji pracy placówki czy wymuszenia przyjęcia mnie lub moich bliskich poza kolejnością. Łączenie mojego nazwiska z rzekomą presją polityczną jest całkowicie bezpodstawne i mija się z prawdą".
W jego ocenie osoby pełniące funkcje publiczne mają wybór co do korzystania z państwowych lub prywatnych placówek medycznych.
Burmistrz: nie wiedziałem o nieformalnych ścieżkach
Stanowisko przedstawił również burmistrz Piaseczna Daniel Putkiewicz. Poinformował, że nie posiada wiedzy o konkretnych przypadkach korzystania przez radnych lub inne osoby publiczne z nieformalnych sposobów dostępu do świadczeń.
Zapewnił jednocześnie, że sprzeciwia się wszelkim próbom uzyskiwania specjalnego traktowania ze względu na sprawowaną funkcję lub zajmowane stanowisko.
– Osobom pełniącym funkcje publiczne wolno mniej. I nie ma tu miejsca na tolerancję wątpliwych etycznie zachowań – napisał burmistrz.
Putkiewicz podkreślił, że kierownictwa instytucji są uczulane na próby „załatwiactwa”. Według niego pracownicy nie powinni ulegać naciskom, a podobne sytuacje należy opisywać i zgłaszać na piśmie. Jak zaznaczył, takich zgłoszeń nie otrzymał.
Obecny system zapisów ma być bardziej przejrzysty
Burmistrz zwrócił również uwagę na zmiany, które zaszły w przychodni.
Jak poinformował, obecny system zarządzania zapisami jest bardziej przejrzysty i pozwala dyrekcji kontrolować, kto oraz kiedy zapisał pacjenta do lekarza. Do wykonywania takich czynności mają być uprawnione określone osoby.
Według Putkiewicza poprawiła się również dostępność lekarzy, a pacjenci mogą zapisywać się osobiście, telefonicznie oraz przez Internet. W pilnych przypadkach funkcjonuje także triaż pielęgniarski.
Przychodnia analizuje medialne doniesienia
Do sprawy odniosło się również Miejskie Centrum Medyczne w Piasecznie. W oświadczeniu wydanym 14 lipca placówka poinformowała, że analizuje informacje przedstawione w publikacjach.
– Jeżeli właściwe instytucje podejmą czynności wyjaśniające, Miejskie Centrum Medyczne SPZOZ w Piasecznie zapewni pełną współpracę oraz udostępni wszelkie niezbędne informacje – przekazała dyrektor MCM Jolanta Meller.
Przychodnia nie odniosła się do poszczególnych przypadków opisanych przez media. Jak wyjaśniła dyrekcja, do czasu zakończenia ewentualnych czynności wyjaśniających placówka nie będzie komentowała indywidualnych spraw ze względu na dobro pacjentów, ochronę danych osobowych oraz konieczność zachowania rzetelności postępowania.
W oświadczeniu podkreślono również, że wszystkie sygnały dotyczące funkcjonowania MCM są traktowane poważnie, a placówka jest otwarta na analizę dotychczasowych rozwiązań i wprowadzanie zmian, które mogą poprawić obsługę pacjentów.
Czytaj także:


Napisz komentarz
Komentarze