Informację o zdarzeniu w Górze Kalwarii opisał w mediach społecznościowych Robert Maślak, zoolog, członek Państwowej Rady Ochrony Przyrody i radny Wrocławia. Według jego relacji potrącony przez pociąg dzik miał przez wiele godzin cierpieć, zanim ktokolwiek skutecznie zakończył interwencję.
„Ten dzik potrącony przez pociąg kilkanaście godzin czekał w Górze Kalwarii aż ktoś skróci jego cierpienie” - napisał Maślak.
Jak relacjonował, ludzie przychodzili na miejsce, część próbowała pomóc zwierzęciu, ale problemem okazał się brak szybkiej, jasnej i skutecznej procedury. Dzik nie mógł wstać, a jego stan miał wskazywać na bardzo poważne obrażenia.
Sprawa została również nagłośniona przez profil „Nie Trzaskać Dzików”, który od dawna zwraca uwagę na problem traktowania dzików w przestrzeni miejskiej i podmiejskiej.
Link do opisu:
To kolejny taki przypadek
Według społeczników nie był to jedyny taki przypadek tego dnia. W podobnym czasie informowano także o rannym dziku w Gdańsku, który również wymagał pilnej pomocy weterynaryjnej. Organizacje prozwierzęce alarmowały, że wciąż brakuje sprawnego systemu reagowania na cierpienie dzikich zwierząt.
Problem jest szczególnie trudny wtedy, gdy zwierzę znajduje się przy torach, drodze, na terenie prywatnym albo w miejscu, gdzie nie wiadomo, która instytucja powinna przejąć odpowiedzialność: gmina, policja, zarządca infrastruktury, lekarz weterynarii, koło łowieckie czy służby ochrony środowiska.
W praktyce mieszkańcy często nie wiedzą, gdzie dzwonić. A kiedy dzwonią — zaczyna się odsyłanie od instytucji do instytucji.
Prawo mówi o obowiązku pomocy, ale odpowiedzialność się rozmywa
Ustawa o ochronie zwierząt wskazuje, że kierowca, który potrąci zwierzę, powinien w miarę możliwości zapewnić mu pomoc albo zawiadomić odpowiednie służby. W przypadku zwierzęcia, które nie rokuje przeżycia i może dalej żyć jedynie cierpiąc, przepisy dopuszczają bezzwłoczne uśmiercenie, m.in. na podstawie decyzji lekarza weterynarii.
Problem w tym, że przy dzikich zwierzętach odpowiedzialność za organizację pomocy nie zawsze jest jednoznaczna. Samorządy często wskazują, że dzikie zwierzęta są dobrem ogólnonarodowym i należą do Skarbu Państwa. Z drugiej strony to właśnie do gmin najczęściej dzwonią mieszkańcy, gdy widzą ranne zwierzę na swoim terenie.
Na ten problem zwracała już uwagę Najwyższa Izba Kontroli, wskazując na niejasność przepisów i praktyczne trudności w zapewnianiu pomocy dzikim zwierzętom w miastach i gminach.
Potrzebna zmiana przepisów?
Robert Maślak przekonuje, że konieczna jest pilna zmiana prawa. Zgodnie z rekomendacjami Państwowej Rady Ochrony Przyrody za pomoc dzikim zwierzętom powinny odpowiadać gminy. Jak podkreśla, kwestia finansowania powinna być wtórna - najpierw trzeba ratować zwierzę albo skrócić jego cierpienie, a dopiero później rozliczać koszty między instytucjami.
To podejście popiera także część organizacji prozwierzęcych. Ich zdaniem najważniejsze jest stworzenie systemu działającego przez całą dobę, siedem dni w tygodniu. Bo ranne zwierzę nie może czekać do poniedziałku albo do godzin pracy urzędu.
Pytamy gminę i PKP
W związku z opisywaną sprawą skierowaliśmy pytania do Urzędu Miasta i Gminy Góra Kalwaria oraz do PKP Polskich Linii Kolejowych. Pytamy m.in., czy instytucje otrzymały zgłoszenie dotyczące potrąconego dzika, kiedy wpłynęła informacja, jakie działania podjęto i ile czasu minęło od pierwszego zgłoszenia do zakończenia interwencji.
Chcemy również ustalić, czy gmina ma całodobową procedurę postępowania w przypadku rannych dzikich zwierząt oraz czy PKP PLK posiada procedury dotyczące zwierząt rannych na terenie kolejowym lub w pobliżu torów.
Do sprawy wrócimy po otrzymaniu odpowiedzi.
Jak się w takiej sytuacji zachować?
Eksperci przypominają, że do rannego dzikiego zwierzęcia nie należy podchodzić. Nawet jeśli wygląda na bezbronne, może być w szoku, cierpieć i zareagować agresywnie. Nie należy też samodzielnie poić, karmić ani przenosić zwierzęcia.
W takiej sytuacji najlepiej zawiadomić odpowiednie służby: policję, straż miejską lub gminną, urząd gminy, a w przypadku zdarzenia przy torach również zarządcę infrastruktury kolejowej. Najważniejsze jest dokładne wskazanie miejsca, opisanie stanu zwierzęcia i pozostanie w bezpiecznej odległości.





![[NOWE INFORMACJE] Makabryczna zbrodnia w Raszynie! Zamordował byłą żonę, a później odebrał sobie życie na cmentarzu w Prażmowie [NOWE INFORMACJE] Makabryczna zbrodnia w Raszynie! Zamordował byłą żonę, a później odebrał sobie życie na cmentarzu w Prażmowie](https://static2.przegladpiaseczynski.pl/data/articles/sm-16x9-nowe-informacje-makabryczna-zbrodnia-w-raszynie-zamordowal-byla-zone-a-pozniej-odebral-sobie-zy-1778255434.jpg)

















![Odnowiony dworek w Lesznowoli już otwarty! [WIDEO]](https://static2.przegladpiaseczynski.pl/data/articles/sm-16x9-odnowiony-dworek-w-lesznowoli-juz-otwarty-1778858204.jpg)

Napisz komentarz
Komentarze