Proces rozpoczął się w środę, 7 października. Oskarżonego doprowadzili na salę uzbrojeni policjanci. Był w kajdankach. Przed rozpoczęciem składania wyjaśnień sędzia Stanisław Olchowy zapytał go o stan cywilny. Mirosław M. odpowiedział, że jest wolny. Na kolejne pytanie, dotyczące dzieci, po krótkim wahaniu odparł: „Tak, jedno”.
Była to jedyna ujawniona informacja dotycząca jego dziecka. Nie wiadomo kim jest matka i czy o tej części życia prywatnego oskarżonego wiedzieli jego przełożeni kościelni.
Obrońcy wnioskowali o wyłączenie jawności całego procesu. Sąd zgodził się jednak na zamknięcie rozprawy dla publiczności i mediów tylko na czas wyjaśnień Mirosława M. Po odczytaniu aktu oskarżenia dziennikarze musieli opuścić salę.
Dwa zarzuty dotyczące Anatola C.
Były proboszcz parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Przypkach jest oskarżony o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem oraz wcześniejsze usiłowanie zabójstwa tego samego mężczyzny. Do śmiertelnego ataku doszło 24 lipca 2025 roku w Lasopolu w powiecie grójeckim. Według prokuratury Mirosław M. wielokrotnie uderzył Anatola C. siekierą w głowę, a następnie oblał go łatwopalną substancją i podpalił.
Biegli stwierdzili sześć ran głowy oraz krwotok wewnętrzny. Oparzenia drugiego i trzeciego stopnia objęły głowę, tułów oraz kończyny pokrzywdzonego. Jak wynika z aktu oskarżenia, obrażenia doprowadziły do jego śmierci.
Wcześniejszy atak miał nastąpić 5 czerwca 2025 roku. Według śledczych oskarżony uderzył Anatola C. twardym narzędziem w tył głowy, powodując czterocentymetrową ranę. Prokurator Andrzej Stojak wskazywał, że narzędziem mogła być siekiera.
Spór o majątek i mieszkanie
Anatol C. i Mirosław M. znali się od około 25 lat. Poznali się w Sanktuarium św. Faustyny w Warszawie. Pokrzywdzony, który był osobą bezdomną, miał przekazać duchownemu odziedziczoną nieruchomość w zamian za zapewnienie mieszkania i dożywotniego utrzymania. Według ustaleń śledczych konflikt dotyczący tych zobowiązań był tłem obu ataków. Anatol C. wielokrotnie zwracał się do Mirosława M. o zapewnienie dachu nad głową.
Podczas jawnej części rozprawy zeznawał Marcin L., który jako pierwszy dotarł na miejsce lipcowego zdarzenia. Opisał, że zobaczył na ziemi płonącego człowieka. Próbował ugasić ogień, obsypując go ziemią z pobliskiego pola i zadzwonił pod numer alarmowy.
Świadek mówił również, że w oczekiwaniu na służby próbował skontaktować się z żoną i zadzwonił do sąsiadów, prosząc o przyjazd, ponieważ obawiał się o własne życie. Po kilku minutach na miejsce dotarli strażacy ochotnicy i pozostałe służby.
Wyjaśnienia i opinia biegłych
W postępowaniu przygotowawczym Mirosław M. przyznał się do zbrodni, złożył obszerne wyjaśnienia i wyraził skruchę. Według relacji TVP3 Warszawa podczas późniejszych przesłuchań odmówił składania dalszych wyjaśnień. Nie wiadomo, jakie stanowisko przedstawił podczas niejawnej części pierwszej rozprawy.
Oskarżony przeszedł obserwację psychiatryczną. Biegli nie stwierdzili objawów choroby psychicznej i uznali, że w chwili zarzucanych czynów był w pełni poczytalny oraz może odpowiadać przed sądem. Od lipca 2025 roku przebywa w areszcie.
Za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem oskarżonemu grozi od 15 lat pozbawienia wolności do dożywocia. Kolejną rozprawę wyznaczono na 21 października.


Napisz komentarz
Komentarze