Szczenięta zostały odnalezione 26 września przed godz. 8. Mieszkańcy powiadomili Straż Miejską w Górze Kalwarii, a po interwencji psy przewieziono do schroniska Prima-Vet w Czaplinku. Początkowo służby informowały o urazie jednej tylnej łapy u jednego z psów. W schronisku ustalono jednak, że szczeniak ma złamane dwie tylne kończyny.
Okoliczności wskazują na porzucenie miotu. Nie ma obecnie informacji o właścicielu psów ani osobie, która mogła je pozostawić. Schronisko nie dostało też sygnałów, które pozwoliłyby ustalić ich pochodzenie.
Porzucenie jest przestępstwem
Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt porzucenie zwierzęcia, w szczególności psa lub kota, przez właściciela lub osobę sprawującą nad nim opiekę jest formą znęcania się nad zwierzęciem. Stanowi o tym art. 6 ust. 2 pkt 11 ustawy.
Za znęcanie się nad zwierzęciem grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienie wolności do trzech lat — wynika z art. 35 ust. 1a ustawy o ochronie zwierząt. Jeżeli sprawca działa ze szczególnym okrucieństwem, kara może wynieść od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia.
Zobacz więcej zdjęć:
Właściciel schroniska Dariusz Różycki zwraca uwagę, że przypadki odnajdywania samych szczeniąt budzą poważne wątpliwości co do ich wcześniejszej opieki. Jak mówi, małe psy nie trafiają zwykle do schroniska dlatego, że same oddaliły się od matki.
– Szczeniaki są z reguły porzucane. Nie miałem właściwie przypadku, żeby do szczeniaków zgłosił się właściciel i powiedział, że piesek sam mu zginął. To są wszystko celowe porzucenia – mówi Dariusz Różycki, właściciel schroniska Prima-Vet w Czaplinku.
Jednocześnie sam fakt znalezienia psów nie przesądza jeszcze, kto i w jakich okolicznościach miałby je porzucić. Ustalenie właściciela oraz ewentualnej odpowiedzialności należy do właściwych służb.

Ranny pies jest odizolowany
Pozostałe trzy szczenięta przebywają razem w kojcu. Ranny pies został umieszczony osobno, w mniejszej klatce. Przebywa w ograniczonej przestrzeni, by chronić złamane łapy przed nadmiernym obciążeniem i stworzyć warunki do ich prawidłowego zrostu.
– Generalnie szczenięta mają się dobrze, poza tym jednym, który ma połamane dwie tylne łapy. Już na nich staje. U szczeniaków gojenie złamań trwa około dwóch tygodni, więc połowa tego czasu już minęła – przekazuje Dariusz Różycki.
Jak wyjaśnia właściciel placówki, w takich przypadkach stosowany jest tzw. odpoczynek klatkowy. Szczeniak nie może bawić się z rodzeństwem ani swobodnie biegać, ponieważ nadmierny ruch utrudniałby leczenie. Po zakończeniu rekonwalescencji ma dołączyć do pozostałych psów lub rozpocząć procedurę adopcyjną.
Chętni już się zgłaszają
Schronisko otrzymało już telefony od osób zainteresowanych adopcją. Psy nie mogą jednak zostać wydane od razu, ponieważ obowiązuje je 14-dniowa kwarantanna. Dopiero po jej zakończeniu możliwe będzie przekazanie ich nowym opiekunom.
Dariusz Różycki przyznaje, że w przypadku młodych psów zainteresowanie adopcją jest zwykle duże. Właściciel schroniska deklaruje, że placówka nie stawia sztucznych barier osobom, które chcą przyjąć psa, ale sprawdza podstawowe warunki przyszłego domu.



Napisz komentarz
Komentarze