Inicjatorki projektu przekonują, że urządzenie ma skrócić czas oczekiwania na dostęp do preparatów. Do tej pory środki były przekazywane osobom korzystającym z pomocy organizacji głównie drogą przesyłkową. Teraz, po wcześniejszej konsultacji online, osoba zainteresowana ma otrzymać kod umożliwiający odbiór z automatu.
Twórczynie projektu opisują rozwiązanie jako próbę wykorzystania nowych technologii w sytuacji, gdy w Polsce nadal obowiązują restrykcyjne przepisy dotyczące przerywania ciąży. Ich zdaniem automat ma zapewnić większą dyskrecję i ograniczyć czas oczekiwania na dostęp do preparatów.
Jak działa urządzenie?
Według informacji przekazywanych przez organizacje zaangażowane w projekt, osoba chcąca skorzystać z pomocy kontaktuje się z Women Help Women i przechodzi konsultację online. Po uzyskaniu odpowiedniego kodu może odebrać środki ze skrytki znajdującej się w urządzeniu.
Aborcyjny Dream Team podkreśla, że punkt został umieszczony w zamkniętej przestrzeni, a cały proces ma odbywać się z zachowaniem prywatności. Organizatorzy wskazują również, że nie jest to klasyczna sprzedaż leku w punkcie aptecznym, lecz forma przekazania pomocy osobom korzystającym ze wsparcia organizacji.
Dyskusja wokół przepisów prawa
Uruchomienie abortomatu wywołało pytania dotyczące zgodności takiego rozwiązania z polskim prawem. Kwestia dotyczy przede wszystkim przepisów dotyczących pomocy w przerwaniu ciąży.
Zgodnie z art. 152 Kodeksu karnego osoba, która za zgodą kobiety przerywa ciążę z naruszeniem przepisów ustawy albo udziela pomocy w takim działaniu, może podlegać karze pozbawienia wolności. Prawnicy wskazują, że ocena konkretnej sytuacji wymaga analizy wszystkich okoliczności, w tym sposobu organizacji przekazywania środków.
Część ekspertów zwraca uwagę, że pomocnictwo może obejmować różne działania, nie tylko fizyczne przekazanie preparatu. Wskazywane są między innymi organizowanie dostępu do środków czy tworzenie mechanizmu umożliwiającego ich odbiór.
Organizacje stojące za projektem argumentują natomiast, że zastosowana forma działania ma ograniczać ryzyko naruszenia przepisów, ponieważ urządzenie działa bez bezpośredniego kontaktu osoby wydającej preparaty z odbiorczynią.
Lokalizacja przy Sejmie nie jest przypadkowa
Twórcy projektu podkreślają, że wybór miejsca przy ul. Wiejskiej ma również wymiar symboliczny. Ich zdaniem urządzenie ma zwrócić uwagę na trwającą od lat debatę dotyczącą przepisów aborcyjnych w Polsce oraz dostępności pomocy dla osób, które chcą przerwać ciążę.
Czy podobne urządzenia pojawią się w innych miastach? Przedstawiciele organizacji zapowiadają, że warszawski punkt może być początkiem szerszego projektu. Jednocześnie kwestia legalności takiej formy przekazywania środków może stać się przedmiotem dalszych analiz prawnych.
Czytaj też:


Napisz komentarz
Komentarze