Udział w konkursie nie był jej własnym pomysłem. Pani Jadwiga została do niego wytypowana przez osobę, która dobrze zna jej historię i aktywność. Propozycję przyjęła mimo wątpliwości, bo dostrzegła w niej okazję do spotkań, nowych doświadczeń i wyjścia do ludzi. Dziś bierze udział w próbach przed sobotnim finałem, choć przyznaje, że dla uczestniczek w jej wieku każde takie wydarzenie wymaga dużo siły i odwagi. W konkursie startują seniorki po osiemdziesiątce, a różnica kilku lat może w tym okresie życia mieć duże znaczenie.
Emocje przed finałem
Pani Jadwiga wysoko ocenia atmosferę wokół konkursu. Docenia pracę organizatorów i osób, które przygotowują uczestniczki do występu. Zwraca uwagę, że każdy senior ma inne możliwości, stan zdrowia i własne doświadczenia.
– Cała ta otoczka jest wspaniała dzięki ludziom. Wszystko jest przygotowywane, jeszcze nie skończono wszystkich działań, ale już teraz widać ogrom pracy – mówi kandydatka. – Dla nas to olbrzymie przeżycie. Trzeba mieć wielką odwagę i charyzmę, żeby zdecydować się na taki udział.
Pani Jadwiga zwraca uwagę, że dla seniorek występ przed publicznością wiąże się z dużym wysiłkiem, a na samopoczucie wpływać może nawet kapryśna pogoda. Każda z uczestniczek przychodzi też z własną historią i doświadczeniami, które trudno zostawić za sobą.
– Jest radość, ale wracają także wspomnienia. Człowiek czasem pyta siebie: „Po co mi to teraz, na starość?”, ale mimo wszystko jest to ciekawe doświadczenie i warto je przeżyć – mówi.
Wczesna samodzielność
Pochodzi z Mazowsza, z okolic Nowego Miasta nad Pilicą. Uczyła się w liceum pedagogicznym w Mogielnicy i mieszkała w internacie. Tamte lata wspomina jako czas dużej samodzielności, dyscypliny oraz nauki codziennej odpowiedzialności.
W internacie uczennice same wykonywały wiele prac. Nosiły wodę, paliły w piecach, pomagały w kuchni, pracowały przy warzywach i owocach, a dyżury obejmowały praktycznie każdą część życia placówki. Pani Jadwiga pamięta też, że na przepustkę do domu trzeba było zasłużyć odpowiedzią na pytania z nauki.
– Wszystko robiło się samemu, od A do Z. Były dyżury, sprawdzanie czystości, pomaganie w kuchni, praca przy warzywach. To było całe życie w internacie, a nie tylko przychodzenie na lekcje – opowiada. – Dyrektor potrafił zapytać o matematykę, zanim zgodził się na wyjazd. Wiedział, że ją lubię, więc pytał właśnie z tego.

Po ukończeniu szkoły jej plany zawodowe zmieniły się. Przyjechała do Piaseczna za pracą, gdy rozwijał się tutaj przemysł. Została zatrudniona w Zakładach Lamp Oscyloskopowych Zelos, gdzie pracowała przy przygotowywaniu produkcji. Ukończyła kursy z organizacji i zarządzania, a później kształciła się dalej.
– Zakład potrzebował młodych osób, a ja trafiłam do przygotowywania produkcji dla kobiet pracujących przy montażu – wspomina. – Potem zdałam maturę, poszłam na studia i zostałam dyplomowanym ekonomistą.
Studia w Szkole Głównej Planowania i Statystyki w Warszawie ukończyła w trybie zaocznym, łącząc naukę z pracą. W Piasecznie poznała też przyszłego męża, który był jej przełożonym. Z czasem ich zawodowa znajomość przerodziła się w małżeństwo.
Ludzie pomagają
Mąż pani Jadwigi zmarł dwa lata temu. Po tej stracie trafiła do Przystani pod Klonami, gdzie – jak mówi – otrzymała ważne wsparcie od młodzieży i kierownictwa placówki. To właśnie kontakt z innymi ludźmi pomógł jej przejść przez szczególnie trudny czas.
– Poszłam tam w bardzo dużym rozgoryczeniu. Młodzież i kierownictwo bardzo mi pomogli, jestem im za to wdzięczna – mówi. – Człowiek potrzebuje ludzi. Warto się włączać w różne sprawy i myśleć o sobie wzajemnie.
Pani Jadwiga przez lata angażowała się społecznie. Ważne są dla niej sprawy kraju, pamięć o historii i przekazywanie doświadczeń młodszym pokoleniom. Uważa, że rozmowa seniorów z młodymi bywa potrzebna, choć nie zawsze łatwa.
– Za mało ciekawie mówi się o przeżyciach starszych ludzi. Warto słuchać takich historii – zaznacza. – Trzeba dążyć do tego, żeby ludzie żyli godnie i potrafili wzajemnie się wspierać.
Książki, krzyżówki, sudoku
Pani Jadwiga chętnie korzysta z internetu. Ma dwa telefony, w tym smartfon, i nie chce rezygnować z poznawania nowych technologii. W obsłudze urządzeń pomagają jej bliscy. Jest mamą dwóch synów, babcią pięciorga wnucząt i prababcią siedmiorga prawnucząt.
Czyta książki, choć myśli teraz też o audiobookach, ponieważ dłuższa lektura bywa dla niej męcząca. W jej domowej bibliotece nie brakuje klasyki. Wspomina „Lalkę”, „Potop” i „Pana Tadeusza”, a także kryminały Remigiusza Mroza.
Szczególne miejsce w codziennym rytuale zajmują krzyżówki i sudoku. Pani Jadwiga mówi, że przed snem musi rozwiązać choć kilka zadań. Lubi też spokojną muzykę, taniec i piosenki Ireny Santor.
– Nikt mi nie odbierze kilku krzyżówek czy sudoku przed snem. To mój rytuał, muszę coś przeczytać albo rozwiązać, zanim pójdę spać – mówi ze śmiechem.
Pani Jadwiga podkreśla, że udział w Miss Senior jest dla niej przede wszystkim ciekawym doświadczeniem i spotkaniem z ludźmi. Nie ukrywa emocji przed finałem, ale jest wdzięczna, że ktoś dostrzega w niej kandydatkę do takiego konkursu.


Napisz komentarz
Komentarze