Reklama
Miss Senior Piaseczna 2026

„Nie umiem się nudzić”. Barbara Lewandowska, kandydatka nr 18 w Miss Senior Piaseczna

Ma 80 lat, czworo dzieci i za sobą długą drogę zawodową w świecie finansów. Dziś Barbara Lewandowska występuje w konkursie Miss Senior Piaseczna 2026. Jako kandydatka z numerem 18 chce pokazać, że dojrzały wiek nie musi oznaczać wycofania z życia.
„Nie umiem się nudzić”. Barbara Lewandowska, kandydatka nr 18 w Miss Senior Piaseczna

Decyzję o udziale podjęła po namowach znajomych i po dłuższym namyśle. Wiedziała, że konkurs wiąże się z próbami, występem przed publicznością i oceną jurorów. Uznała jednak, że nie warto odrzucać zaproszenia do wydarzenia, które ma znaczenie dla lokalnego środowiska seniorów. Dla niej to okazja do poznania ludzi, sprawdzenia się w nowej sytuacji i przypomnienia, że seniorzy nadal chcą być obecni w życiu miasta. Barbara Lewandowska jest osiemnastą kandydatką tegorocznej edycji Miss Senior Piaseczna, organizowanej pod hasłem „Szalone lata 80.”.

Odwaga zamiast wahania

Pani Barbara niedawno skończyła 80 lat. Mówi o tym bez patosu, podkreślając, że długie życie jest przede wszystkim darem. Nie traktuje wieku jako powodu, by rezygnować z nowych doświadczeń, choć nie ukrywa, że występ przed szerszą publicznością wymaga odwagi.

– Decyzję podjęłam po dobrym zastanowieniu. Trzeba się przecież zmierzyć z własną odwagą występowania przed ludźmi, nawet jeśli są życzliwi. Jest publiczność, są próby, jest pewna odpowiedzialność, więc to wcale nie jest takie proste – mówi Barbara Lewandowska.

Kandydatka zwraca uwagę, że udział w konkursie może mieć szerszy sens niż sama prezentacja na scenie. Jej zdaniem wydarzenie pozwala pokazać osoby starsze jako ludzi aktywnych, ciekawych świata i gotowych do uczestniczenia w życiu społecznym mimo ograniczeń, które czasem przynosi zdrowie i upływ czasu.

– Chodzi o to, żeby ktoś, kto przeczyta wywiad albo zobaczy występ, pomyślał, że seniorzy żyją pełnią życia. Organizm z wiekiem słabnie, ale jeśli człowiek może funkcjonować i spotykać się z ludźmi to warto z tego korzystać – podkreśla.

Z powojennej młodości

Barbara Lewandowska urodziła się tuż po II wojnie światowej. Jej młodość przypadła na okres, który wspomina jako skromny, ale pełen ciepła i wzajemnej bliskości. Warunki materialne były trudne, szkoły i internaty wyglądały inaczej niż dziś, a wiele rzeczy, które współcześnie wydają się zwyczajne, dopiero zaczynało być dostępnych.

– To były czasy siermiężne, powojenne, ale ludzie cieszyli się, że wyszli z wojny i mogą żyć dalej. Nie przychodziło się wtedy na gotowe. Pamiętam, jak w czasie nauki w szkole średniej oddano nowy budynek i nawet szorowaliśmy podłogi. Takie rzeczy zostają w pamięci – opowiada.

Po ukończeniu szkoły średniej rozpoczęła studia ekonomiczne. Zdobyła tytuł magistra ekonomii, a później związała całe zawodowe życie z finansami, rachunkowością oraz kontrolą. Jak mówi, kolejne etapy życia szybko następowały po sobie: nauka, pierwsza praca, rodzina, dzieci i coraz większa odpowiedzialność zawodowa.

Dziś, gdy spogląda na minione dekady, zauważa, że 80 lat może wydawać się długim czasem tylko wtedy, gdy patrzy się na tę liczbę z boku. Z własnej perspektywy ma wrażenie, że wiele wydarzeń minęło bardzo szybko.

Droga zawodowa biegłej rewidentki

Swoją zawodową drogę zaczynała w Bydgoszczy, w dużym przedsiębiorstwie przemysłowym zatrudniającym około 8 tys. osób. Pracowała w służbach księgowo-finansowych, później objęła stanowiska kierownicze. To właśnie tam, za namową przełożonego, zdecydowała się zdobyć uprawnienia biegłego rewidenta.

– Miałam 33 lata, gdy zdobyłam te uprawnienia. Wtedy to był młody wiek, a dziś nieraz słyszy się, że ktoś dopiero w tym wieku podejmuje pierwszą pracę. Pracowałam już wtedy na stanowisku kierowniczym i mój szef zachęcił mnie, żebym poszła dalej – wspomina.

Uprawnienia biegłego rewidenta zdobywa się po zdaniu wymaganych egzaminów i wpisie na odpowiednią listę. Pani Barbara wykonywała ten zawód przez wiele lat. Była też wpisana na listę biegłych sądowych z zakresu rachunkowości. Przygotowywała opinie w skomplikowanych sprawach gospodarczych i finansowych, niekiedy liczące ponad 200 stron.

– W takich sprawach potrzebna jest wiedza, staranność i obiektywność. Wszystko trzeba było poprzeć wyliczeniami. Zdarzało się, że ktoś mówił: „Pani Barbaro, pani już tę sprawę zna, czy nie mogłaby pani jeszcze pomóc?”. I tak ta praca się przedłużała – mówi.

Zawodowo pozostawała aktywna do 73. roku życia. Po latach przyznaje, że być może warto było zakończyć pracę wcześniej, by mieć więcej czasu na siebie i bliskich. Rozumie jednak, dlaczego trudno było jej odmówić kolejnym zleceniom i prośbom o opinie.

Szalone lata i ryżówka

Hasło tegorocznego konkursu – „Szalone lata 80.” – Barbara Lewandowska rozumie szerzej niż tylko jako modę, muzykę i charakterystyczny styl tamtej dekady. Dla niej był to czas wielkich zmian w kraju, stanu wojennego, kartek oraz codziennego radzenia sobie z brakami.

– Te lata były szalone w ciekawy sposób. Nie chodziło tylko o to, co mieliśmy w głowach, ale o realia życia. Były kartki na mięso, mąkę, masło, kawę, a nawet na buty. Człowiek musiał być zaradny i umieć sobie radzić – wspomina.

Wśród rodzinnych opowieści z tamtego czasu jest jedna szczególnie nietypowa. Mieszkanie pani Barbary zostało kiedyś zalane alkoholem domowej produkcji. Nad jej lokalem mieszkali młodzi ludzie, wśród nich doktorant nauk mechanicznych, który nocami pracował nad doktoratem, a przy okazji przygotowywał ryżówkę.

W mieszkaniu stała aparatura do domowego wyrobu alkoholu. W pewnym momencie pękł balon z około 70 litrami ryżówki. Płyn przedostał się do mieszkania sąsiadów i zalał parkiet.

– Trzeba było szybko ratować parkiet. Dostaliśmy odszkodowanie, a ten napój był naprawdę porządny, dobrze oczyszczony – śmieje się pani Barbara.

Wspomina tę historię z humorem, jako przykład zaradności i specyficznej atmosfery epoki, kiedy domowe sposoby na braki w sklepach były znacznie bardziej powszechne niż dziś.

Dzieci, dom i codzienna siła

Pani Barbara jest mamą czwórki dzieci. Wychowywanie rodziny łączyła z wymagającą pracą zawodową. Jak wspomina, w pewnym okresie obowiązki domowe i służbowe niemal nie mieściły się w jednej dobie. Szczególnie zapamiętała początek lat 80., gdy w okresie stanu wojennego urodziły się jej bliźniaki.

Przyszły na świat 31 grudnia 1981 roku, dwa tygodnie po wprowadzeniu stanu wojennego. W domu czekało wtedy tylko 20 pieluch tetrowych, bo na tyle przysługiwało skierowanie. Szybko okazało się, że przy dwójce niemowląt taki zapas wystarczy zaledwie do południa.

– Nie było wtedy pampersów ani takich rzeczy jak dziś. Były pieluchy tetrowe, kaftaniki i jeden becik dla dziecka. Dwudziestu pieluch starczyło do południa, więc trzeba było szybko szukać pomocy. Koleżanka, która pracowała w przedsiębiorstwie zaopatrującym szpitale, sprzedała mi jeszcze czterdzieści pieluch i flanelowe kaftaniki – relacjonuje.

W tamtych latach codzienność wymagała pomysłowości. Produkty były reglamentowane, a kartki dotyczyły nie tylko mięsa, lecz także mąki, masła, kawy, mleka w proszku czy przez krótki czas nawet butów. Barbara Lewandowska pamięta jednak tamten okres nie wyłącznie przez pryzmat braków.

– Myśmy wtedy nie czuli się ludźmi cierpiącymi. Kiedy ma się młodość i siły, człowiek stara się sobie radzić. To był czas twórczy, ludzie pomagali sobie nawzajem i potrafili znaleźć rozwiązanie nawet w trudnej sytuacji – mówi.

Piaseczno bliżej rodziny

Do Piaseczna przyjechała z Bydgoszczy w latach 2017–2018. Decyzję o przeprowadzce podjęła razem z rodziną. Troje jej dzieci rozpoczęło pracę w okolicach Warszawy, a jedna z córek szczególnie namawiała rodziców, by zamieszkali bliżej.

Sprzedaż domu i przeprowadzka po wielu latach nie były łatwe. Pani Barbara uznała jednak, że odległość około 300 kilometrów może utrudnić rodzinie wzajemną pomoc wtedy, gdy stanie się potrzebna. W Piasecznie znalazła nowy dom i miejsce bliżej dzieci.

Los sprawił, że znaczenie tej decyzji szybko stało się jeszcze bardziej widoczne. Dwa lata po przeprowadzce zachorowała córka, która wcześniej zachęcała rodziców do zamieszkania w pobliżu. Pani Barbara i jej rodzina mogli otoczyć ją opieką. Córka zmarła w wieku zaledwie 47 lat.

– To była bardzo wartościowa, otwarta osoba. Pracowała w banku, też była ekonomistką, miała ciekawą pracę i była w Stanach Zjednoczonych. To trudne doświadczenie, z którym trzeba jakoś żyć, ale takich rzeczy nie da się po prostu zgubić ani zapomnieć – mówi pani Barbara.

Dziś wspiera chorego od trzech lat męża i prowadzi dom. Korzysta z możliwości, które ułatwiają codzienne obowiązki, między innymi zakupów z dostawą. Dzięki temu może poświęcać czas bliskim, a jednocześnie znaleźć chwilę dla siebie.

Ogród, książki i morze

Barbara Lewandowska mówi, że nie potrafi się nudzić. Lubi pielęgnować ogród, czytać, rozwiązywać quizy, odwiedzać muzea i teatry. Interesują ją wykłady, spotkania i kultura. Chętnie uczestniczy w wydarzeniach organizowanych dla seniorów, jeśli tylko pozwala na to sytuacja domowa.

– Gdy mam chwilę, staram się zrobić coś dla ducha: poczytać, pójść gdzieś, coś zobaczyć. Lubię żywe wykłady, takie spotkania, podczas których człowiek może usłyszeć coś wartościowego i porozmawiać z innymi – zaznacza.

Szczególne miejsce w jej planach zajmuje morze. Takie wyjazdy traktuje jako sposób na odpoczynek i odzyskanie sił. Stara się spędzać tam jak najwięcej czasu na świeżym powietrzu, bo w domu trudno jej znaleźć przestrzeń na zwykłe, codzienne spacery.

Niepokoi ją tempo współczesnego świata i nadmiar niekontrolowanych bodźców. W jej ocenie coraz trudniej oddzielać treści wartościowe od tych, które mogą szkodzić. Tym bardziej ceni bezpośredni kontakt, rozmowę, kulturę i spokojne zainteresowania.

Seniorzy chcą być widoczni

Kandydatka nr 18 dobrze ocenia działania kierowane do seniorów w Piasecznie. Zwraca uwagę na kluby, wyjazdy, spotkania, wydarzenia kulturalne oraz pomoc dostępną dla osób, które potrzebują wsparcia w codziennym funkcjonowaniu. Dostrzega też rolę Polskiego Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów, który organizuje wyjazdy, spotkania i aktywności dla dużej grupy mieszkańców.

Przez pewien czas sama wspierała związek w sprawach finansowych oraz przy przygotowywaniu wniosków o dotacje. Podkreśla, że działalność takich organizacji ma duże znaczenie szczególnie dla osób, które nie mają samochodu, nie mogą samodzielnie wyjechać albo potrzebują towarzystwa.

– Człowiek potrzebuje środowiska, w którym poczuje się po prostu człowiekiem. Jeśli ktoś nie może zostać sam przez cały dzień, ale może się poruszać, warto, by miał miejsce, do którego może przyjść, spotkać ludzi i dobrze spędzić czas – uważa Barbara Lewandowska.

Udział w Miss Senior Piaseczna traktuje właśnie jako część takiego spojrzenia na dojrzałość. Nie chodzi jej o rywalizację dla samej rywalizacji. Ważniejsze jest pokazanie historii, doświadczenia i gotowości do dalszego działania. W codziennym życiu kieruje się prostą zasadą: „Żyć w zgodzie ze swoim sumieniem”.

Czytaj też:

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Przegląd Regionalny. MIKAWAS Sp. z o.o. z siedzibą w Piasecznie przy ul. Jana Pawła II 29A, jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Link do Polityki prywatności: LINK

Komentarze

Reklama
Reklama
Obserwuj Przegląd Piaseczyński na Facebooku
Reklama