Pani Jadwiga przyznaje, że udział w konkursie to dla niej zupełnie nowe doświadczenie, którym jest zachwycona. Podkreśla, że nie zna innej podobnej inicjatywy skierowanej do seniorów i uważa ją za bardzo wartościową. Przygotowania są jednak wymagające fizycznie, więc przed kolejnymi próbami stara się odpoczywać i oszczędzać nogi. Bardziej niż samego finału obawia się swojej kondycji zdrowotnej. Mimo to całe zamieszanie wokół konkursu, w tym pierwszą w życiu profesjonalną sesję zdjęciową, traktuje jako coś, co warto po prostu przeżyć.
– To była moja pierwsza w życiu sesja zdjęciowa. Nawet do ślubu nie robiło się aż tak – wystarczyły wtedy dwa czy trzy ujęcia w zakładzie fotograficznym – wspomina kandydatka.
Wyprzedzała swoje czasy
Pani Jadwiga studiowała psychologię ze specjalizacją wychowawczo-szkolną oraz sądową, jeszcze zanim ta dziedzina rozwinęła się w Polsce na szerszą skalę. Pracę zawodową przerwała, gdy spodziewała się drugiego dziecka – dojazdy do Warszawy na badania do pracy magisterskiej okazały się zbyt trudne do pogodzenia z rodziną. Nigdy jednak tej decyzji nie żałowała.
– To był mój wybór i uważam, że dobry. Później zrozumiałam, że wychowanie dzieci było właściwie moją misją, bo miałam podstawy psychologii rozwojowej i wychowawczej – mówi kandydatka.
Zdobytą wiedzę wykorzystywała potem w pracy w przedszkolu, które mieściło się dokładnie tam, gdzie dziś działa piaseczyński dom seniora. Jak wspomina, jej podejście do dzieci bywało w tamtych latach niezrozumiane, bo unikała dyscyplinowania najmłodszych.
– Nie dyscyplinowałam dzieci i za to właśnie mnie krytykowano. Wyprzedzałam trochę swoją wiedzą to, co wtedy w oświacie było przyjęte, i to się ze sobą ścierało – opowiada.
Wielka rodzina, różne drogi
Pani Jadwiga jest mamą pięciorga dzieci, a rodzina od tamtej pory znacznie się rozrosła. Ma czworo prawnuków – dwie prawnuczki mieszkające część roku w Nikaragui, część w Polsce, oraz dwóch prawnuków w Górze Kalwarii. Za miesiąc, dzięki najmłodszemu synowi, na świat przyjść ma jej ósmy wnuk.

Dzieci poszły w różnych kierunkach zawodowych. Część związała się z psychologią, tak jak jej starsza córka, która była psychologiem klinicznym dziecka, część – podobnie jak mąż pani Jadwigi pracujący w telewizji – trafiła do mediów. Trzej synowie pracują dziś w telewizji. Wnuczka, córka zmarłej już córki, również jest psychologiem, a obecnie mieszka na przemian w Polsce i w Nikaragui.
Bananowce i figi na parapecie
Wielką pasją pani Jadwigi są rośliny, zwłaszcza te nietypowe i tropikalne. Z maleńkich, drobniejszych od ziaren maku nasion figi wyhodowała już kilkanaście sadzonek, które mają dziś po trzydzieści centymetrów wysokości. Podobnie przesadza rozrastające się bananowce, uprawia też oliwki.
– Sprawdzam, czy w naszych warunkach, przy słonecznym oknie, uda mi się doczekać owoców figi. To taki mój mały eksperyment – wyjaśnia kandydatka.
Jak dodaje, jej córka kupiła niedawno na targu w Warce dorosłą figę, która owocowała normalnymi, słodkimi owocami – to dla niej dowód, że jej uprawy mają szansę powodzenia. Na wiosnę część roślin trafi w doniczkach do dzieci na działki, choć na zimę i tak wrócą pod dach.
Bliscy cenią panią Jadwigę również za talent kulinarny – zna tradycyjne przepisy kuchni staropolskiej, a przygotowywane przez nią potrawy od lat goszczą na rodzinnych spotkaniach. Sama powtarza, że nigdy nie jest za późno, aby kochać, marzyć i cieszyć się życiem, a każdy dzień stara się przeżywać z troską o siebie, bliskich i otaczający ją świat.


Napisz komentarz
Komentarze