6 i 7 maja 2026 r. zniknął z krajobrazu miasta Piaseczna dom, który gdyby mógł opowiadać dostarczył by nam historię naprawdę ciekawą o starym mieście Piasecznie.
Domek od lat był bardzo zaniedbany i od lat nikt tu nie mieszkał. Właściwie można się było spodziewać, że w każdej chwili budynek zamieni się w gruzy. Co innego spodziewać się, a co innego przyjechać na miejsce i zobaczyć górę cegieł i zupełnie nową przestrzeń, w której odsłania się zupełnie nowy piaseczyński świat.

Żabia w latach 50. XX w.
Znam ulicę Żabią od wczesnych lat 50, gdyż była na drodze mojego marszu do przedszkola będącego do dziś przy ulicy Wacława Kauna. Mój Tata uczył mnie nazw ulic, którymi codziennie maszerowałam do przedszkola. Zaczynałam od ul. Bema, potem Sienkiewicza, Kościuszki, skręcałam w krótką ul. Żabią, wychodziłam na ul. Kilińskiego. A potem marsz ulicą Gruzową i w końcu dochodziłam do pięknego, nowego budynku przedszkola przy ul. Kauna. Musiałam się tej trasy nauczyć na pamięć już w wieku 5 lat, na wypadek gdybym się zgubiła w „wielkim mieście” i ktoś mnie zapyta o to dokąd zmierzam, to powinnam mu wyrecytować dokąd.
Ulica Żabia była na mojej trasie istotna, bo zawsze działo się tu wiele ciekawych rzeczy. Najciekawszym miejscem na pewno były dwa domy. Jeden z nich to piętrowa kamienica z bramą, na której na ścianie od strony zachodniej wisiał szyld informujący, że jest tu pracownia krawiecka. Krawcem tym był pan Zalewski i gdy zapytałam internatów o niego, opowiedziano mi, że był wdowcem, zajmował się szyciem garniturów i palt, wtedy zaliczał się do rzemieślników krawców wykonujących „krawiectwo ciężkie”. Niejeden mieszkaniec wspominał, że pan Zalewski szył mu garnitur na ślub. Garnitur służył mu na lata i opędził w nim wiele uroczystości rodzinnych włącznie z pogrzebami, komuniami, weselami i imieninami wszystkich cioć i wujków.

Budka z piwem u Bandyty
Mijałam dom z tajemniczą czeluścią bramy i dochodziłam do bohatera naszej opowieści, narożnego domu stojącego u zbiegu ulic Żabiej i ul. Kilińskiego. Zanim do niego doszłam musiałam przejść na drugą stronę ulicy, bo między domem krawca i „naszym” narożnym straszyła dzieci budka z piwem. Piwo w kuflach serwował pan zwany Bandytą (zapewne był to porządny gość, ale jakiś ład przy napoju musiał być). Przy budce stali entuzjaści bursztynowego napoju i prowadzili głośne dysputy. Teksty były ponoć dość mocno okraszone niecenzuralnymi słowami, które dziś są w każdej nowo wydanej powieści kryminalnej, a już na pewno w filmie o gangsterach. Budka pana Bandyty stała najpierw przy ul. Kościuszki, tu gdzie dziś jest elegancki sklep Piątka Bis, ale postawiono tu pawilon warzywny i kwiaciarnię, sklep odzieżowy. Na starej mapie lotniczej miasta budka jest dobrze widoczna. Twierdzi się, że władza ludowa nie lubiła piwoszy i chętnie najpierw budkę schowała miedzi kamienicami na ul. Żabiej, a potem zlikwidowała nie dając w zamian porządnej piwiarni, takiej jakie można było odwiedzić w Czechosłowacji czy NRD.
Barwna lokatorka domu i co o niej opowiem
Nasz narożny domek u zbiegu ulic to była perła obyczajów dawnego Piaseczna. Mieszkania były ciasne, w małym domku mieszkało sporo rodzin i wiele działo się na podwórku i na ulicy. Zawsze mnie fascynowała pani, która na chodniku stawiała emaliowaną miednicę, w której mocząc nogi zagadywała do mnie. Niosłam kiedyś kwiatki dla mamy na Dzień Matki i wdałam się w dyskusje z panią o śniadej cerze i z nogami w miednicy. Chodziło o to, że pochwaliła mnie za te kwiatki dla mamy. Uwielbiałam tą panią, bo zawsze u niej w dzień odpustu u św. Anny kupowałam pierścionki i pistolety na kapiszony, a także balony co leciały do nieba. Była jedną z najbardziej malowniczych mieszkańców Piaseczna.

Ducha nie ma, ale jest pan w trumnie
Pomyślałam, że taki stary dom, co był wybudowany w 1911 roku, powinien mieć swojego ducha, a jeśli nawet nie ducha to jakąś przypowieść mrożącą krew w żyłam. Ducha nie ma, ale jest opowiadanie pana Henryka Kozłowskiego spisane przez Małgorzatę Kawkę-Piotrowską w cyklu Mieszkańcy Wspominają. Mam trochę praw (niepisanych) do tej opowieści, bo dawałam do niej swoje zdjęcie z 2012 r.. Tu dygresja: nie znalazłam starszego zdjęcia domu, może jeszcze ktoś w czeluści szuflad i albumów rodzinnych takie zdjęcie ma? Pan Henryk opowiadał, że w budynku było sześć mieszkań, cztery na parterze i dwa na poddaszu. Dom nie był skanalizowany, na podwórku stały liczne komórki na węgiel i budynek z serduszkiem. Stał tu też mały warsztat służący do produkcji gipsowych zwierzątek, które malowano i sprzedawano na jarmarkach i odpustach. Pan Kozłowski opowiada o rodzinie Witkowskich. Pewnego niedzielnego wieczoru Henryk po kilkudniowej nieobecności w mieszkaniu przy ul. Żabiej, wszedł do swojego pokoju i w ciemności wieczoru zobaczył na środku pokoju trumnę ze spoczywającym w niej panem Witkowskim, a na swoim łóżku wieko tej trumny. Co było robić? Senny był bardzo. Odstawił wieko na bok i wielce znużony położył się spać. W drzwiach zostawił klucz i to spowodowało, że syn pana Witkowskiego, gdy przyszedł tu o świcie, nie mógł otworzyć drzwi. Słysząc manipulacje przy zamku Henryk zawołał, że już otwiera... W drzwiach stał blady z przejęcia syn Witkowskich, zaniemówił i zbladł, sądził przez chwilę, że to ojciec woła z trumny, że idzie otworzyć mu drzwi. Takie były czasy, zmarłych nie wyrzucano z domu od razu po zgonie do lodówki, tylko myto, ubierano, układano w trumnie i śpiewano pieśni żałobne.
Dom przy ul. Żabiej w Piasecznie umarł pewnego majowego dnia. Poszłam więc go pożegnać, dostałam 3 cegły z sygnaturami, które są dowodem na to z jakiej cegielni wieziono tu cegłę, aby stanął dom dla sześciu rodzin. Cegły solidne, ciężkie, takie, że można by było wybudować ponownie dom o ciekawych proporcjach, jak ten, którego nagle już nie ma.









![[NOWE INFORMACJE] Makabryczna zbrodnia w Raszynie! Zamordował byłą żonę, a później odebrał sobie życie na cmentarzu w Prażmowie [NOWE INFORMACJE] Makabryczna zbrodnia w Raszynie! Zamordował byłą żonę, a później odebrał sobie życie na cmentarzu w Prażmowie](https://static2.przegladpiaseczynski.pl/data/articles/sm-16x9-nowe-informacje-makabryczna-zbrodnia-w-raszynie-zamordowal-byla-zone-a-pozniej-odebral-sobie-zy-1778255434.jpg)


















![Uszkodzona rura gazowa w Zalesiu Dolnym. Płomień sięgał kilku metrów [WIDEO]](https://static2.przegladpiaseczynski.pl/data/articles/sm-16x9-uszkodzona-rura-gazowa-w-zalesiu-dolnym-plomien-siegal-kilku-metrow-1778236357.jpg)

Napisz komentarz
Komentarze