Inwestycja firmy Trimeko, położona przy ulicy Mleczarskiej, miała służyć przede wszystkim młodym rodzinom szukającym wygodnego miejsca do życia blisko Piaseczna. Planowany kompleks obejmuje siedem bloków z mieszkaniami i lokalami usługowo-hotelowymi, z czego pięć jest już w pełni zamieszkanych, a budynek F z 85 lokalami zasiedlono latem 2025 roku po zakończeniu formalnych odbiorów. Niestety, radość nowych nabywców szybko ustąpiła miejsca problemom – spłacają oni kredyty hipoteczne z ratami sięgającymi kilku tysięcy złotych miesięcznie, nie mając jednak możliwości swobodnego rozporządzania nieruchomościami. Wielu z nich straciło poprzednie umowy najmu i tymczasowo kwateruje u znajomych, nie mogąc zaplanować dalszego życia. Brak statusu pełnoprawnych właścicieli uniemożliwia ubezpieczenie lokali, a dodatkowo opłaty za utrzymanie budynku obciążone są 23-procentowym VAT, co winduje koszty nawet o jedną czwartą. Ta trudna sytuacja dotyczy około 270 rodzin.

Na balkonach mieszkańcy rozwiesili transparenty z hasłami w rodzaju: „Starostwo i gmina urzędnicza kpina”, „Starostwo chce nas wyrzucić z domów”, „Starostwo najpierw pozwoliło budować, teraz uznało to za nielegalne”. Widać w nich wyraźny sprzeciw wobec działań urzędów, ale też narastającą frustrację mieszkańców, którzy w ten sposób próbują zwrócić uwagę na swoją sytuację i pokazać, że czują się pozostawieni sami sobie.
Rozbieżności w budynku F – punkt sporny
Problemy nasiliły się w bloku F, gdzie mieszkańcy po odebraniu kluczy i wykończeniu lokali usłyszeli o odmowie Starostwa Powiatowego w Piasecznie wydania zaświadczeń o samodzielności lokali. Według stanowiska starostwa w dokumentacji budynku F występują istotne rozbieżności: liczba lokali mieszkalnych wzrosła z 32 do 71, powierzchnia z 2155 m² do 3219 m², a lokali usługowych zmniejszono z 36 do 14 – co urząd uznaje za istotną zmianę funkcji budynku. Inwestor oraz Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego przedstawiają odmienną interpretację, wskazując, że zmiany miały charakter nieistotny i polegały na wewnętrznym podziale większych apartamentów hotelowych na mniejsze lokale mieszkalne, bez naruszenia bryły budynku czy zmiany jego powierzchni użytkowej. Formalnie obiekt należy wciąż do dewelopera, co uniemożliwia wpisy do ksiąg wieczystych (nabywcy figurują tylko jako kupujący), akty notarialne, meldunki czy wspólnotę mieszkaniową. Analogiczne modyfikacje w bloku E przeszły bez problemu w 2022 roku, co rodzi pytania o konsekwencję decyzji.

Ta odmowa zaświadczeń skłoniła starostwo do głębszego prześwietlenia sprawy i skierowania wniosku do Samorządowego Kolegium Odwoławczego (SKO) w sprawie ważności decyzji o warunkach zabudowy (wuzetek) dla terenu inwestycji. Na początku 2026 roku SKO unieważniło wuzetki dla budynku G (40 lokali, niemal ukończonego) po skargach osób prywatnych oraz dla bloku D (39 mieszkań, w budowie) – organ stwierdził, że nadal obowiązuje plan zagospodarowania z 2011 roku. W efekcie wstrzymano odbiory w G tuż przed grudniem, a pozwolenie na budowę D (nr 1497/2025, oparte na kwestionowanej wuzetce nr 2/2023) znalazło się w zawieszeniu.
Tło planistyczne i głosy stron sporu
Teren inwestycji był objęty miejscowym planem zagospodarowania z 2011 roku. W 2019 roku gmina próbowała wprowadzić w nim zmiany, ale sąd administracyjny w 2021 roku uchylił tę decyzję. Co ważne, sąd wyraźnie zaznaczył, że nie ma mocy, by automatycznie „przywrócić” do życia stary plan z 2011 roku. W efekcie między urzędami powstał spór interpretacyjny: jedni twierdzą, że stary plan nadal obowiązuje, inni – że mamy do czynienia z tzw. luką prawną. To właśnie ten brak jasności, czy teren ma czytelne zasady zabudowy, stał się fundamentem obecnych problemów, z którymi zmagają się mieszkańcy osiedla.

Deweloper Trimeko uzyskał wuzetki od wójta gminy Lesznowola, zakładając brak planu – na ich podstawie ruszyła budowa i wydano pozwolenia, w tym nr 2312/2018 Starostwa Piaseczyńskiego na trzy bloki. Prezes Trimeko nazywa obecną sytuację szaleństwem, podkreślając luki w prawie: nie precyzuje ono, co dzieje się po unieważnieniu planu gminnego i czy wuzetki tracą moc.
Mieszkańcy relacjonują codzienne zmagania: dach nad głową istnieje, lecz poczucie bezpieczeństwa prysło – banki domagają się dokumentów, których nie ma, a oni pozostają bezradni.
Eksperci prawni wyjaśniają, że zmiany w projekcie wymagają formalnej aktualizacji pozwolenia na budowę, której sama wuzetka nie zastępuje.
Konsekwencje ponoszą mieszkańcy
Chaos dotyka 270 rodzin: podwójne koszty kredytów i najmu, brak sprzedaży czy ubezpieczeń, groźba utraty pozwoleń i degradacji budynków. Spotkania z urzędnikami, radnymi i prawnikami przynoszą frustrację z braku współpracy organów. Starostwo broni swych kroków jako zgodnych z prawem, organizuje konsultacje i radzi weryfikację stanu prawnego przed zakupem – odpowiedzialność za niezgodności przypisuje inwestorowi. Trimeko zapowiada skargi do sądu administracyjnego, powołując się na precedens bloku E. Afera rodzi pytania o ochronę nabywców – choć sprawy sądowe potrwają lata, mieszkańcy liczą na szybkie wyjaśnienia.





Napisz komentarz
Komentarze