Pani Ewa urodziła się w Piasecznie i przez wiele lat mieszkała przy ul. Nadarzyńskiej. Do mieszkania przy Alei Róż przeprowadziła się w lutym 1979 roku, jak mówi, właściwie w dniu narodzin syna. Dziś nadal pozostaje blisko lokalnej społeczności i regularnie odwiedza Klub Seniora. Uczestniczy w gimnastyce, zajęciach „siłowni dla umysłu” oraz spotkaniach organizowanych w różnych miejscach Piaseczna.
Koleżanki namówiły do startu
Decyzję o zgłoszeniu do konkursu Ewa Zalewska podjęła tuż przed zamknięciem zapisów. Jak przyznaje, początkowo nie brała udziału pod uwagę. Od trzech lat porusza się o kuli i zastanawiała się, czy odnajdzie się w formule konkursu oraz podczas występu na scenie.
– Trochę jestem zdziwiona tym wszystkim, bo decyzję podjęłam właściwie w ostatnim momencie. W naszym klubie jest około 30 pań po osiemdziesiątce, ale żadna nie chciała się zgłosić. Myślałam: jak ja będę wędrować po wybiegu z kulą? – opowiada pani Ewa.
Ostatecznie zadecydowały namowy znajomych. Koleżanki telefonowały, przekonywały, pomagały wypełnić dokumenty i zachęcały, by nie rezygnowała z tej przygody. Kandydatka podkreśla, że obecność kuli nie jest dla niej niczym nowym – przez lata nie przeszkadzała jej uczestniczyć w spotkaniach i zabawach seniorów.
Aktywność na własnych zasadach
Pani Ewa ma za sobą liczne operacje ortopedyczne. Dziś ostrożnie podchodzi do kolejnych zabiegów, dba o sprawność i stara się zachować samodzielność. Chodzi na gimnastykę, ćwiczy, a w domu korzysta z rowerka rehabilitacyjnego.
Nie wybiera już dalekich, wymagających wycieczek, ponieważ porusza się wolniej. Chętnie bierze jednak udział w wydarzeniach, które pozwalają spędzić czas wśród ludzi, dlatego jej terminarz jest napięty.
– Najbardziej lubię takie imprezy, na których można usiąść, porozmawiać i pobyć razem – zaznacza.
Świat poznawany przed erą biur podróży
Zamiłowanie do aktywnego życia towarzyszyło jej od zawsze. Ewa Zalewska podróżowała w czasach, gdy zagraniczne wyjazdy nie były tak łatwe. Wspomina, że przed powstaniem biur podróży wiele wypraw organizowała dzięki znajomościom z Polakami mieszkającymi za granicą.
– Zwiedziłam połowę świata. Jeździłam jeszcze wtedy, kiedy w PRL-u właściwie nikt nigdzie nie wyjeżdżał. Na dziesiąte urodziny syna sprawiłam mu trzy miesiące w Afryce Południowej: Zimbabwe, Zambia i Botswana. Na osiemnaste urodziny były Stany Zjednoczone i Kanada, zwiedziliśmy trzynaście stanów – wspomina.

Na jej podróżniczej mapie znalazły się także Irak, Mongolia czy Chiny. Z wyjazdów tych zachowała wiele zdjęć. Jak mówi, fotografie są czarno-białe, ale wspomnienia pozostały pełne barw.
Doświadczenie w organizowaniu wyjazdów zdobywała zawodowo. Pracowała w Polexpo, gdzie planowała podróże dla osób związanych z wystawami i targami zagranicznymi. Zajmowała się wizami, korespondencją z ambasadami, organizacją miejsc na targach oraz formalnościami potrzebnymi do wyjazdów. Później pracowała w Instytucie Biotechnologii przy ul. Rakowieckiej w Warszawie, prowadząc administrację budynku.
Rodzina, książki i konkursowa przygoda
W latach 80. pani Ewa na pewien czas przerwała pracę zawodową. Urodziła syna, a równocześnie opiekowała się rodzicami i ciocią. Później wróciła jednak do pracy. Dziś szczególną radość daje jej obserwowanie sukcesów wnuka, który w tym roku zdał maturę i dostał się na studia.
– Lubię ludzi i przez całe życie lubiłam pomagać. Rodzina wiedziała, że kiedy trzeba coś zorganizować albo załatwić, to Ewa potrafi. Miałam takie organizatorskie ciągoty i przez wiele lat działałam też społecznie – mówi kandydatka.
W domu pani Ewa chętnie sięga po książki. Zbierała publikacje polskich autorek, później również zagranicznych. Lubi m.in. twórczość Penny Jordan. Interesują ją też książki o krajach, które odwiedziła.
Przygotowania do Miss Senior Piaseczna wpisuje teraz do kalendarza między innymi zajęciami. Sesje zdjęciowe, wywiady i mierzenia strojów traktuje z dystansem. W konkursie nie widzi przede wszystkim rywalizacji, lecz okazję do kolejnego spotkania z ludźmi i doświadczenia czegoś nowego.


Napisz komentarz
Komentarze