UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
Oceń ten artykuł
(1 głos)

Tegoroczna uchwała dotycząca stawek za wodę i ścieki wywołała prawdziwą burzę. Przy czym wysokość stawek była tylko pretekstem.

W internecie od pewnego czasu pojawiają się anonimowe póki co informacje o różnych wątpliwościach dotyczących Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji, a przede wszystkim działań samej prezes Barbary Rudzińskiej-Mękal. Trudno nie odnieść wrażenia, że zamieszanie wokół uchwał dotyczących PWiK na ostatniej sesji rady miejskiej miało z tym związek.
Zaczęło się od zmiany kolejności rozpatrywania uchwał. Jako pierwsza miał być ta dotycząca przekazania aportem wodnej spółce trzech gminnych działek, a dopiero potem radni mieli zdecydować o przyjęciu (lub nie) taryf za wodę i ścieki. Przewodniczący rady Piotr Obłoza uznał, że przy okazji uchwalania stawek będzie dyskusja o kondycji finansowej spółki i w związku z tym dopiero później radni zdecydują, czy przekazać jej nieodpłatnie grunty.
PWiK zaproponował utrzymanie tych samych stawek opłat za dostarczenie wody (3,47 zł/m3) i odprowadzenie ścieków (8,91 zł/m3). Brak podwyżek powinien teoretycznie cieszyć, ale jak się okazało, stał się powodem do długiej dyskusji. Niezbyt aktywny dotąd radny Artur Maicki, z zawodu finansista, zadał prezes Rudzińskiej-Mekal szereg pytań dotyczących uzasadnienia takiej wysokości stawek, kondycji finansowej spółki, wpływów z dotacji, wydatków na rozbudowę sieci itd. Próbował wykazać, że wysokość ubiegłorocznych stawek była zawyżona w stosunku do rzeczywistej kondycji firmy.
Barbara Rudzińska-Mękal próbowała wyjaśnić, że podstawą ustalania wysokości taryf jest ostatnie zatwierdzone przez walne zgromadzenie sprawozdanie finansowe, a tak się składa, że ostatnim jest zatwierdzone dopiero w listopadzie 2015 roku sprawozdanie za rok 2014. I z formalnego punktu widzenia taryfy są przygotowane prawidłowo, co potwierdził również audytor. Maicki podkreślał jednak, że kondycja spółki podniosła się w ubiegłym roku.
– Pamiętajmy, że właścicielem spółki jest gmina, czyli de facto mieszkańcy. Zysk netto za 2015 rok wyniósł 2,5 mln złotych, a został wypracowany przez pół roku obowiązywania tych podwyższonych stawek – podkreślał. – Wydaje się, że zasadnym by było podjęcie uchwały obniżającej stawki – zaproponował, ale pomysł ten nie znalazł poparcia.
– Ja rozumiem, że jest zapotrzebowanie na taką dyskusję, ale ona nie ma związku z taryfami – protestował Józef Wierzchowski. Swoją opinię wyraził też Zbigniew Mucha.
– Nie jest tajemnicą, że spółki oprócz działalności, do której je powołano, służą do realizacji łupów politycznych. Najbardziej widowiskowe rozgrywki dotyczą PWiK-u. W ciągu pięciu lat działalności spółki mamy trzeciego prezesa. I to, co dziś się dzieje, również jest elementem takiej rozgrywki. Prosiłbym, by do tego nie mieszać całej rady miejskiej.
Dywagacje na temat rzekomo „zawyżonych” stawek zaniepokoiły również burmistrza Zdzisława Lisa. Zaapelował o bieżące nadzorowanie kondycji spółki i ważenie słów, zwłaszcza w obecności dziennikarzy.
– Już widzę tysiące podań o zwrot nadwyżki zapłaconej za wodę i ścieki. A przecież w czasie, w którym PWiK podnosił cenę, wiedza o kondycji spółki była inna – zauważył.
– Nas jako mieszkańców interesuje, żebyśmy mieli dobrą wodę za godną cenę – podsumowała interes mieszkańców Hanna Krzyżewska.
Burmistrz przypomniał, że nawet jeśli radni nie przyjmą stawek, to one i tak zgodnie z przepisami wejdą w życie, chyba że podstawy ich ustalenia zakwestionuje wojewoda. Ostatecznie uchwała została przyjęta 5 głosami opozycji przy 4 głosach sprzeciwu i 9 wstrzymujących się.
Cała dyskusja miała zaś istotny wpływ na kolejną uchwałę, tę dotycząca przekazania spółce wodociągowej trzech działek, w tym jednej przeznaczonej pod budowę stacji uzdatniania wody. Radni uznali, że skoro kondycja finansowa PWiK-u jest tak dobra, powinien działki kupić.
– Proszę pamiętać, że konieczność zakupu wpłynie na kondycje spółki, a ostatecznie na wysokość taryfy – zauważył burmistrz Zdzisław Lis, ale obiecał przygotować ofertę sprzedaży, jeśli radni zdecydują, że PWiK nie otrzyma ich od gminy jako wkładu niepieniężnego.
Przeciw przekazaniu działek zagłosowało 12 osób, za było 4 radnych, a 2 wstrzymało się od głosu.
– Jest to dla nas wielki cios – podsumowała prezes Barbara Rudzińska-Mękal.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Reklama

Strona społecznościowa

Reklama

Reklama