Pod dachem, ale w błocie

200

Pasażerowie autobusów zastanawiają się, czy lepiej mieć mokrą głowę, czy buty. A rowerzyści, czy ktoś im nagle wkroczy na ścieżkę.

Przystanek autobusowy Borowa na ul. Warszawskiej w kierunku stolicy nie przestaje zdumiewać pasażerów i rowerzystów. Dla tych ostatnich zdaje się stanowić wręcz poważne zagrożenie. Może nie tyle sama wiata, co ewentualna obecność pasażerów komunikacji publicznej pod nią. Wiatę bowiem ustawiono bezpośrednio przy pasie dla rowerów.

– Jak tak sobie pasażer na przykład postanowi machnąć nóżką, to może spokojnie przejeżdżającego akurat rowerzystę przewrócić – mówi jeden z mieszkańców. A mówiąc zupełnie poważnie, najbardziej niebezpieczny, zarówno dla pasażerów jak i rowerzystów, wydaje się moment, w którym nagle pieszy postanowi wyjść spod wiaty, bo na przykład zauważy nadjeżdżający autobus.

– Ta wiata nie powinna być w tym miejscu bo stwarza niebezpieczeństwo i dla rowerzystów, i dla czekających na autobus – mówi jeden z mieszkańców gminy. – Temat był już kilkukrotnie zgłaszany do urzędu.

Braku reakcji urzędników odpowiedzialnych za ustawianie wiat przystankowych nie może zrozumieć jeden z lokalnych społeczników zaangażowanych w sprawy komunikacji w Konstancinie-Jeziornie.

– Skoro wszyscy zgłaszają, to czemu jest po staremu? Dlaczego nasze miasto nie działa (dosłownie i w przenośni)? – pyta Michał Wiśniewski.

Postawienie wiaty otwartą częścią w bezpośrednim sąsiedztwie drogi rowerowej to nie jedyny problem.

– Ten przystanek ma od bardzo dawna dziurę, którą w czasie deszczu wypełnia woda. By mieć suche nogi, trzeba stać poza wiatą. Alternatywą w czasie deszczu jest więc mokra głowa – zauważa Wiśniewski. Wiata stoi bowiem na gruntowym pasie za chodnikiem i ścieżką rowerową. Naturalnie obniżony teren po położeniu kostki na ciągu pieszo-rowerowym został dodatkowo „udeptany” przez pasażerów. W efekcie różnica poziomów wynosi co najmniej kilka centymetrów i na przystanku w trakcie intensywniejszych opadów robi się kałuża, a błoto jest standardem.

– Czy naprawdę nie można tam położyć kostki? – zastanawia się jeden z mieszkańców Konstancina-Jeziorny. Rozwiązanie problemu widzi inny mieszkaniec.

– Nie trzeba układać żadnej kostki, wystarczy postawić wiatę tam, gdzie została zaplanowana według projektu stałej organizacji ruchu – pisze na konstancińskim forum pan Rafał. Zgodnie z projektem przygotowanym na potrzeby prowadzonej kilka lat temu przebudowy DW724, wiata przystankowa powinna być usytuowana na ciągu pieszym, „plecami” do ścieżki rowerowej, jak ma to miejsce w Klarysewie. Dlaczego tak się nie stało? Trudno powiedzieć.

Kierownik Wydziału Dróg Gminnych Piotr Szczepanik nie był w stanie odpowiedzieć ani na pytanie o to, dlaczego wiata przylega do drogi rowerowej, ani o kałużę pod nią. Zadeklarował jedynie, że w ciągu najbliższych kilku dni sprawdzi w terenie, jak wygląda w rzeczywistości opisywana przez nas sytuacja.