„Gang Olsena” w Górze Kalwarii? Kradli znak przez 40 minut. Internauci pytają, gdzie były służby

Straż Miejska w Górze Kalwarii opublikowała nagranie ze zdarzenia, które z jednej strony rozbawiło internautów, a z drugiej wywołało sporo pytań o skuteczność miejskiego monitoringu. Na filmie widać osoby, które miały przyjechać do centrum miasta, zamaskować się, a następnie przez kilkadziesiąt minut demontować znak drogowy.
Kliknij aby odtworzyć
Drogi użytkowniku! Wykryliśmy, że korzystasz z programu blokującego reklamy w przeglądarce (AdBlock lub inny). Dzięki reklamom oglądasz nasz serwis za darmo. Prosimy, wyłącz ten program i odśwież stronę.

Samo nagranie zostało przez strażników zmontowane w lekkim, humorystycznym tonie. Do filmu podłożono muzykę, a wpis opatrzono komentarzem: „Czyżby objawiła nam się nowa wersja Gangu Olsena?”. Straż Miejska zwróciła też uwagę, że sprawcy najwidoczniej zapomnieli o funkcjonującym w Górze Kalwarii monitoringu „z obrazem w wysokiej rozdzielczości”.

Z relacji opublikowanej przez strażników wynika, że cała akcja trwała około 40 minut. Osoby widoczne na nagraniu miały najpierw przyjechać do centrum miasta samochodem marki BMW, następnie przebrać się i zamaskować, by ostatecznie ukraść znaki. Choć opis zdarzenia utrzymano w żartobliwym tonie, Straż Miejska zaznaczyła, że sprawie nadano już oficjalny bieg.

Film szybko wywołał reakcje mieszkańców

Część komentujących skupiła się na absurdalności samej kradzieży. Pojawiły się żarty o „samozwańczym zarządzie dróg”, „prywatnej ścieżce rowerowej” czy pytania, po co komu znak drogowy. Internauci komentowali też, że „kraść też trzeba umieć” i że cała sytuacja wygląda jak scena z komedii.

Jednocześnie pod wpisem bardzo szybko pojawił się drugi, znacznie poważniejszy wątek. Wielu mieszkańców zwraca uwagę nie na samą kradzież, ale na czas trwania zdarzenia. Skoro - jak podaje Straż Miejska - demontaż znaków trwał około 40 minut, komentujący pytają, dlaczego w tym czasie nikt nie zareagował.

W komentarzach pojawiły się też sugestie, że monitoring może nie być na bieżąco obserwowany w godzinach nocnych. Mieszkańcy pytają więc, kto w takim przypadku odpowiada za reakcję na zdarzenia widoczne na ekranach.

To właśnie ten aspekt najbardziej poruszył część mieszkańców. W komentarzach powtarza się pytanie, czy system miejskich kamer służy przede wszystkim do dokumentowania zdarzeń i działań po fakcie, czy także do realnego reagowania w momencie, gdy coś dzieje się na ulicach miasta. Niektórzy mieszkańcy pytają wprost, czy w nocy w Górze Kalwarii można liczyć na szybki przyjazd patrolu.

Jak ustaliliśmy - w piątek (3 lipca), Straż Miejska zgłosiła zdarzenie na policję. Sprawą zajmą się teraz funkcjonariusze z Góry Kalwarii. Do Urzędu Miasta i Gminy Góra Kalwaria wysłaliśmy natomiast pytania dotyczące m.in. działania monitoringu, godzin pracy Straży Miejskiej oraz tego, czy po tej sytuacji urząd rozważa wydłużenie czasu pracy strażników. Do sprawy wrócimy po otrzymaniu odpowiedzi.

Nagranie bez wątpienia okazało się internetowym hitem, ale pod warstwą żartów kryje się bardzo konkretne pytanie mieszkańców: skoro kamery widziały wszystko, to dlaczego reakcja nie nastąpiła od razu?

Czytaj także:

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Przegląd Regionalny. MIKAWAS Sp. z o.o. z siedzibą w Piasecznie przy ul. Jana Pawła II 29A, jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Link do Polityki prywatności: LINK

Komentarze

Reklama
Reklama
Obserwuj Przegląd Piaseczyński na Facebooku
Reklama