Katastrofa ekologiczna na rzece Tarczynka. Zniszczenie siedlisk bobrów i wysychające źródlisko

„Nic straszniejszego dziś nie zobaczycie” – tak pisze Daniel Petryczkiewicz, który relacjonuje tragiczną sytuację na rzece Tarczynka. Wyschnięte źródlisko rzeki oraz studnie w okolicy, które także wysychają, to tylko początek problemu. Kilometr niżej, na rozlewisku, które jeszcze niedawno przechowywało 20 tys. m³ wody, obecnie nie ma ani kropli.
Katastrofa ekologiczna na rzece Tarczynka. Zniszczenie siedlisk bobrów i wysychające źródlisko

Źródło: Daniel Petryczkiewicz

„Nic straszniejszego dziś nie zobaczycie”

Na Facebooku pojawił się post Daniela Petryczkiewicza, który opisuje tragiczną sytuację na rzece Tarczynka. Po zgłoszeniu od właścicieli terenu udał się na miejsce, gdzie zastał prawdziwą hekatombę. Misa źródliskowa rzeki wyschła, w studni obok woda pozostała jedynie na dnie, a rzeka w jej źródliskowym odcinku zniknęła całkowicie. Jak wyjaśnia Petryczkiewicz, sytuacja ta jest tym bardziej dramatyczna, ponieważ teren ten nie jest zmieniony przez meliorację czy urbanizację. Woda znika z powodu braku odpowiednich opadów, braku śniegu i coraz wyższych temperatur, co uniemożliwia regenerację warstw wodonośnych tworzących rzekę.

Około kilometra w dół doliny, na jej zboczach pojawiają się niewielkie wysięki wody. To wciąż żywe torfowisko! Woda powoli zbierają się, tworząc niesamowite rozlewisko, gromadzące - szacunkowo co najmniej 20 tys m3 wody. Trzymało się TYLKO DZIĘKI DARMOWEJ PRACY BOBRÓW!!! Ktoś zniszczył kaskadę ich tam i cała ta woda,  impetem spłynęła w dół. Nie tylko odsłoniła wejścia do domów bobrów ale prawdopodobnie uśmierciła setki płazów, które w tym czasie odbywały gody. Ich skrzek po prostu wysechł - pisze Daniel Petryczkiewicz.

Jak podkreśla, bobrowe rozlewiska to unikalny ekosystem, pełen bioróżnorodności, zamieszkiwany przez chronione gatunki, takie jak żaby moczarowe, trawne, rzekotki czy kumaki.

O rybach, ptakach, owadach - nawet nie wspominam. Wszystko to zostało zniszczone! - dodaje rozgoryczony .

Ambasador rzeki Małej podjął próbę ratowania sytuacji i zatrzymał odpływ wody, ale to wciąż za mało. Jak podkreśla, pilnie potrzebna jest ochrona tego terenu.

Petryczkiewicz wskazuje, że zniszczenia te nie zostały dokonane przez Wody Polskie, nie ma żadnych aktywnych zezwoleń na niszczenie siedlisk bobrów na Tarczynce. 

Mamy więc do czynienia z wykroczeniem a może przestepstwami - biorąc pod uwagę skalę zniszczeń. Sprawa jest na policji oraz w RDOŚ. 

O interwencję w powyższej sprawie Petryczkiewicz zgłosił się do Mikołaja Dorożała, Wiceministra Klimatu i Środowiska i Głównego Konserwatora Przyrody.

Daniel Petryczkiewicz
Daniel Petryczkiewicz
Daniel Petryczkiewicz

 

Czytaj też:


 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Przegląd Regionalny. MIKAWAS Sp. z o.o. z siedzibą w Piasecznie przy ul. Jana Pawła II 29A, jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Link do Polityki prywatności: LINK

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama