UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Wólka Kosowska na urlopie

Oceń ten artykuł
(17 głosów)

Hale w Wólce Kosowskiej świecą pustkami, bo Chińczycy i Wietnamczycy zamknęli swoje boksy. Powodem jest potężna kontrola służby celno-skarbowej, która trwa nieprzerwanie od dwóch tygodni.

Przy każdej bramie stoi samochód Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego. Urząd monitoruje Wólkę na okrągło, 24 godziny na dobę, od 1 grudnia. Kontroluje też samochody na drogach dojazdowych do Wólki. Ponad tydzień temu funkcjonariusze Mazowieckiego UCS zabezpieczyli nielegalny towar (odzież, obuwie, galanterię, kosmetyki) o wartości 60 mln zł.

Pierwsza taka kontrola

– Podjechał autokar, wyszło kilkudziesięciu facetów, założyli mundury, broń i przeszli przez całą szóstą halę. Po prostu przeszli. Weszli do piątej i cisza. Zaraz podjechał drugi i stało się to samo. A potem zaczęli kontrolować – mówi nam właściciel jednego z niezamkniętych sklepów na hali szóstej. – Efekt psychologiczny niesamowity. Czemu Wietnamczycy się pozamykali? Oni mówią, że nawet nie wiedzą, co legalnie mogą w tym kraju, a co nie. Oni nie rozumieją naszych przepisów.

To nie pierwsza kontrola skarbowa w Wólce. Ale ta jest inna niż dotychczasowe.

– O poprzednich nie będę mówił, bo nie mam dowodów. Ale nie wiem, co było gorsze – te kontrole czy cała ta Wólka. Jaki był efekt tamtych nalotów? Żaden. Ale ta kontrola to zupełnie coś innego. Profesjonalnie, miło, nie przeszkadzają, wszystkich wpuszczają, przepuszczają, sprawdzają, ale nie trzeba zamykać sklepów na czas kontroli – mówi właściciel.

Zamknięcie takiej ilości boksów ma swoje konsekwencje także dla sklepów prowadzonych przez polskich przedsiębiorców.

– Co będzie, jak się zamkną? Niech pani tak nie mówi nawet. Chińczycy mówią, że są na urlopie. Ale jeżeli faktycznie nie wrócą, to my upadniemy. Tu przyjeżdżają tiry ze Wschodu, nawet z Łotwy, żeby kupować. Przyjadą, kiedy ich [Azjatów – przyp. red.] nie ma? Kto tu przyjdzie w ogóle? – mówi nam ekspedientka jednego z otwartych sklepów.

– A wie pani, że w Raszynie szwalnia czapek przez tę kontrolę zwolniła już połowę ludzi? Bo oni szyli dla Wólki. Ja też siedzę w domu. Zarabiałam 2700 na rękę, na umowę o pracę. Ja rozumiem, te kontrole nie biorą się z niczego. Ale tylu ludzi traci pracę przed świętami. To jest nasz dramat – pisze do mnie Marzena z hali szóstej.

Ekspedientka w sklepie na szybko wylicza, że po obydwu stronach Nadrzecznej (główna ulica w Wólce Kosowskiej) pracuje 2000 ludzi. Mówi, że po jednej stronie sklepy pracują normalnie, ale po drugiej stronie pracę tracą właśnie setki ludzi.

Kontrola jest dobra, ale co z ludźmi?

– Nie ma z czym dyskutować. Kontrola jest dobra. Widzi pani, nie wszyscy się zamknęli. Czyli nie widzą zagrożenia ze strony służby celno-skarbowej. Ale to ma dwie strony medalu. Pracę straci kilkaset osób, nawet 1000. Dobrą pracę, za ok. 3000 zł miesięcznie, na etacie. Nie wszyscy tu pracują legalnie, wiadomo, jak wszędzie. Upadną firmy, zupełnie legalne, takie jak moja, albo inne w Polsce, które żyją z Wólki. Ci, co się zamknęli, też nie zawsze są oszustami i złodziejami. Oni często nie wiedzą, jak do końca legalnie prowadzić biznes w Polsce. Ale też nikt im nie powiedział, wszyscy mają to gdzieś. Wpadały kontrole, dawały mandat i tyle. Żadnych konsekwencji, żadnych wniosków. To dalej działali tak, jak potrafią. To są Azjaci, mają inną mentalność. Tylko nikt ich tego nie uczy. Polak wziąłby dobrego księgowego, nawet adwokata, kogoś, kto pomoże przebrnąć przez te nasze przepisy. Ale po co? Grozi im tylko mandat raz na jakiś czas – mówi właściciel sklepu.

– Obok nas pracuje dwóch młodych Wietnamczyków. O wszystko pytają, czy tak można czy nie, co trzeba zrobić, przychodzą z jakimiś papierami żeby im pomóc. Uczciwi są, widać, że chcą dobrze. Ale też się zamknęli, bo mówią, że nie wiedzą, czy na pewno wszystko mają legalnie i w porządku. Nikt się nie interesował, jak to działa, przez 20 lat. A oni robią po swojemu – mówi ekspedientka.

– Oni muszą się liczyć z naszymi przepisami i zasadami, bo inaczej to jest nie fair wobec nas. Ale ta kontrola, chociaż słuszna i profesjonalna, będzie miała ogromne konsekwencje dla wielu uczciwych ludzi, a o tym wydaje się, nikt nie myśli – mówi właściciel. – Dla nas sezon przedświąteczny trwa od października do listopada, bo jesteśmy hurtownikami. Grudzień i tak jest słaby, ale dla pracowników to prawdziwy dramat. Oni są akurat niewinni, a poniosą największe konsekwencje.

12 komentarzy

  • Link do komentarza Yoginka Yoginka 15 grudnia 2017

    Na Wólce kontrole,a a czarna strefa przeniosła się na Ptaka, Maximusa,i Marywilska,nie wspomnę o Bakalarskiej może kontrolę jednocześnie we wszystkich punktach i w ten sposób zniknie szara strefa !!!!!!!!!!!jak robić robotę to porządnie a nie po łebkach!!!!!!

  • Link do komentarza xxx xxx 14 grudnia 2017

    PROPONUJE JESZCZE WPASC NA MIEJSCOWE BAZARY I WZIASC SIE ZA RUMUNÓW I BUŁGARÓW

  • Link do komentarza Tomasz z Grójca Tomasz z Grójca 14 grudnia 2017

    BRAWO!!!!
    Nareszcie ktoś się za to wziął. Uczciwi nie mają się czego obawiać. Jak nieuczciwi się zamkną, to Wam klientów przybędzie.

  • Link do komentarza Karola Karola 13 grudnia 2017

    Sory , ale czemu wszyscy najeżdżają na Azjatów.
    Polskie tureckie boxy hale tez pozamykane i to nie daje nikomu do myślenia , dlaczego?
    Tylko widać wszystkie błędy u Azjatów nasza nietolerancyjna mentalność ...towar z Chin z nieba nie spadł , musiał gdzieś mieć oclenie, prawda ?
    A kto i jakie władze przepuściły ten towar wpiuszczajac na nadz rynek i te kontenery kto przyjmuje łapówki na granicach przy ocleniu...chyba nie Chińczyk Chińczykowi . Trzeba było kontenery cofnąć i bye, a nie najeżdżać ....

  • Link do komentarza Pracownik Pracownik 13 grudnia 2017

    Z tego co wiem, azjatyccy kupcy wiedzą co robią i są świadomi tego. W razie kontroli wszyscy udają, że nie wiedzą że nie znają języka itd... Wszyscy tam wiedzą że faktury zakupu biorą od tych co mają firmy Słupki (tzn. drukują faktury bez pokrycia bez płacenia podatku VAT-U). Tam można targować co do wysokości podatku VAT - to znaczy jak ktoś chce faktury może płacić tylko kilka procent zamiast 23% - bo faktury są lewe. A kupcy (polscy), którzy biorą te faktury też mogą się domyślić o co chodzi, a w razie kontroli u siebie znowu udają, że brali fakturze w dobrej wierze.

  • Link do komentarza Dn Dn 13 grudnia 2017

    Dobrze.... jechać z nimi
    Przez 20 lat nic nie robili i mieli wszystko w dupie to teraz poznają Polskie prawo i obowiązki :)
    Powinni tam siedzieć z tymi kontrolami przez najbliższy rok aż się każdy ładnie nauczy :)))

  • Link do komentarza Mariusz Mariusz 13 grudnia 2017

    No i tak przez 20 lat nie wiedzą co jest legalne a co nie?? Nie możemy pozwolić na taką szarą strefe gdzie giną miliony złotych, bo i tak przez taki import z chin pozamykało się mnóstwo naszych polskich zakładów odzieżowych. Polski przedsiębiorca jest liczony z każdej złotówki, a oni założyli sobie małe państwo w Wólce Kosowskiej i mogą robić co chcą. Tłumaczyć w ten sposób że ktoś czegoś nie wie można początkującą działalność a nie ludzi którzy robią interesy od kilkunastu lat. Nie zbiednieją jak odprowadzą parę groszy do naszego państwa i tak maja tu raj jak do tej pory. Wystarczy tylko popatrzeć jakimi autami przyjeżdżają. A pozatym ja jeszcze nigdy nie dostałem paragonu od chińskiego sprzedawcy, czy to był maximus czy na marywilskiej.

  • Link do komentarza Grela J. Grela J. 13 grudnia 2017

    Panie Kamilu, to nie jest tłumaczenie ani usprawiedliwianie. To jest stwierdzenie faktu. Jeżeli przez 20 lat nikt nic od nich nie chciał, tylko wystawiał raz na jakiś czas mandaty, to oni nie mieli powodu, żeby się jakoś specjalnie dowiadywać. Nawet jak się teraz zwiną, to nikt się nigdy nie doliczy ile Skarb Państwa na tym stracił.

  • Link do komentarza Andrzej Andrzej 13 grudnia 2017

    Robią w Wólce kokosy od 20 lat i nie znają polskiego prawa? Co za bzdura! Azjaci doskonale orientują się w tym co wolno a czego nie! Mają swoich polskich księgowych, którzy w dodatku świetnie doradzają jak pokombinować przy VAT!

  • Link do komentarza hurtownik hurtownik 13 grudnia 2017

    Mam hurtownie na Wolce Kosowskiej od lat.Od początku prowadzę legalny biznes. Nie wyjdzie ode mnie nikt bez paragonu lub faktury co na Wolce prawie sie nie zdarza.... Jestem importerem, nigdy nic nie zaniżam, uczciwie płacę podatki. Kontrole mnie cieszą! Bo będąc w Chinach słyszałem wielokrotnie jak Chińczycy się śmieją z tego że w Polsce można nie płacić podatków i jesteśmy rajem dla lewizny. Było mi wstyd, bo ja jako uczciwy przedsiębiorca widzę to na codzień a chińczyk śmieje mi się w twarz w moim własnym kraju!

    Nie mam nic przeciwko uczciwej konkurencji! Niech zaczną prowadzić legalny, uczciwy biznes.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Reklama

Strona społecznościowa

Reklama

Reklama