Post szybko wywołał reakcje mieszkańców. Jedni żartowali, że to „skutki ocieplenia klimatu”, inni zastanawiali się, czy skorupiaki mogły komuś uciec z akwarium albo z pobliskiej restauracji. Pojawiły się też mniej poważne sugestie, by „nie szukać właściciela, tylko łapać i na patelnię”.
Na zdjęciach widać kilka osobników znajdujących się na chodniku i poboczu. Nie wiadomo na razie, skąd dokładnie się tam wzięły.

Sprawa jest o tyle nietypowa, że w tej okolicy nie ma cieku ani zbiornika wodnego, z którego kraby mogłyby naturalnie wyjść. Dlatego najbardziej prawdopodobne wydaje się, że zwierzęta trafiły tam za sprawą człowieka - mogły zostać celowo porzucone, wypuszczone albo zgubione przez osobę, która je przewoziła.
Na podstawie samych zdjęć trudno jednoznacznie stwierdzić, jaki to gatunek. W przypadku znalezienia takich zwierząt najlepiej nie przenosić ich samodzielnie i nie wypuszczać „na wolność”. Warto zrobić zdjęcie, zapisać dokładną lokalizację i zgłosić sprawę do urzędu gminy, straży miejskiej lub odpowiednich służb zajmujących się ochroną środowiska.
Na razie nie wiadomo, skąd dokładnie wzięły się kraby przy ulicach Wiewiórki i Niedźwiedziej. Wiadomo natomiast, że ich spacer po chodniku skutecznie rozbawił i zaskoczył mieszkańców.
Czytaj także:


Napisz komentarz
Komentarze