Reklama
HISTORIA

Piaseczno u progu lat 90. Wolna prasa, kino bez popcornu i zbrodnie na staruszkach (cz. 2)

Przełom ustrojowy zmieniał nie tylko wielką politykę, ale też codzienność małego podwarszawskiego miasta — jego instytucje, ulice, gazety i lęki.
Piaseczno u progu lat 90. Wolna prasa, kino bez popcornu i zbrodnie na staruszkach (cz. 2)
Ul. 17 stycznia w 1990 r. przy rondzie Solidarności

Źródło: zbiory autorki

Lata zmian w Piasecznie, czyli o wolnej prasie, Rynku co zmienił się w plac marszałka, kinie bez popcornu i mordercy staruszek

Czas, który w historii Piaseczna i Polski nazwie się „przełomem”, niósł przeobrażenia na każdej płaszczyźnie życia społecznego. Dokonywały się zmiany nie zawsze polepszające życie mieszkańców małego podwarszawskiego miasta. Przemiany w stolicy przekładały się na zmiany w Piasecznie. Przykładem jest likwidacja piaseczyńskiego kina Mewa. W Warszawie przebudowywano stare kina, za chwilę narodziły się multipleksy z popcornem i coca-colą i kilkoma salami kinowymi w jednym budynku. Kina grały aktualne światowe przeboje. Zaczęło się od likwidacji Okręgowej instytucji Rozpowszechniania Filmów. W styczniu kierowniczka kina, pani Krystyna Jakubowska dostała informacje o zamknięciu kina. Pracowała w piaseczyńskim kinie od 20 lat, taki staż pracy mieli też kinooperatorzy i bileterka. Przeraziło to personel kina, bo bezrobocie było duże i pracownicy stanęli przed brakiem perspektyw na znalezienie pracy. Pani Jakubowska interweniowała u władz miasta, uzasadniając, że kino w mieście jest konieczne, bo zdarza się, że zaprasza widzów małych i dorosłych na kilka seansów dziennie. Rano przychodzą do kina grupy dzieci z przedszkoli, w odpowiedniej porze wyświetlane są seanse dla uczniów przygotowujących się do np. matury. Wówczas wyświetlane są takie filmy jak: „Potop”, „Chłopi”, „Nad Niemnem” itd.

Kino trwało jeszcze do wakacji i skończy swoją działalność. W takiej formie jak przez dziesięciolecia już nie powróci. Do gry o kino przystąpił Ośrodek Kultury, ale w finale kina do dziś nie mamy. Mamy restaurację Szarą Eminencję, która na szczęście zachowała klimat starego piaseczyńskiego kina. A ja jeszcze pamiętam te trzeszczące fotele, upał w letnie wieczory w sali kinowej i film Andrzeja Wajdy „Panny z Wilka”, na który to film przychodziłam kilka razy. No i oczywiście prelekcje pani Krystyny przed seansem dla dzieci z przedszkola.

Kino Mewa w 1990 r. fot: Grażyna Orłowska Kalejdoskop Piaseczyński

Kalejdoskop Piaseczyński

Swoją opowieść o latach końca 80. i początku 90. opieram na relacjach z miesięcznika Kalejdoskop Piaseczyński pod redakcją pana Jacka Zyśka. Nareszcie Piaseczno miało swoją prasę. Redakcja mieściła się w Urzędzie Miasta. Za egzemplarz płaciliśmy 700 zł. za chwilę 1000 zł, a i tak trudno było pokryć koszty wydania. Był to miesięcznik, którego pięć egzemplarzy jakimś cudem otrzymałam od mieszkanki z Warszawy. Pani chce zachować anonimowość, zdradzę tylko, że zawodowo zajmuje się... prowadzeniem tramwaju. Bezcenne egzemplarze skserowałam i mam do wglądu, tylko zastanawiam się: a kogo to obchodzi? Pożółkłe, pachnące piwnicą i wilgocią, nie są nikomu już potrzebne, słabe na rozpałkę. Do muzeum Piaseczna kupujemy saską porcelanę, ponoć z XVIII w., elegancja Francja (och przepraszam, raczej Saksonia).

Redaktor naczelny Kalejdoskopu Piaseczyńskiego w pierwszym wydaniu miesięcznika apeluje do czytelników o docenienie tego, że nareszcie miasto ma wolną prasę. Niestety za chwilę miesięcznik kończy swój żywot, bo pojawia się tylko te pięć wydań. Poziom tego co mam przed sobą jest naprawdę dziennikarsko ciekawy. Zdjęcia jak z dawnego ksero, ale za to profesjonalne, robione przez Grażynę Orłowską, solidnie przygotowaną do zawodu fotoreporterkę. W następnych latach będą wychodzić gazety piaseczyńskie, prywatne, ale to już inna bajka. Dzięki Kalejdoskopowi Piaseczyńskiemu mamy dziś solidne relacje o ludziach i miejscach z tamtych „przełomowych” miesięcy. I tak na ten przykład dowiadujemy się, że kino władze likwidują, ale w Złotokłosie otwierają bibliotekę w budynku, w którym znajdzie się też Ochotnicza Straż Pożarna. Albo taka informacja: do wsi Grochowa wybudowano 1830 metrów drogi asfaltowej. Jakże to ważna informacja wziąwszy pod uwagę stan dróg w 1990 r.

Koniec Rynku - będzie Plac Marszałka Józefa Piłsudskiego

Jak ta przemiana stawała się faktem pisze dziennikarz, pod pseudonimem Jaz, o wydarzeniach z 3 maja 1990 r.: 

„Strażacy w strojach galowych zaciągają wartę honorową przed ratuszem już z samego rana. Od rana też milicja zamyka ul. Kościuszki w rejonie Rynku. KPN rozstawia stoisko z książkami” 

Są też władze miasta, harcerze, przedstawiciele organizacji społecznych i politycznych. Do Piaseczna przybył Leszek Moczulski lider KPN-u. Na ścianie ratusza zostaje odsłonięta tablica pamiątkowa, a nazwa Rynek zostaje przemianowana na Plac im. Marszałka Józefa Piłsudskiego. Przy okazji Kalejdoskop zamieszcza „Wspomnienie o Marszałku”, krótką, ale jakże ciekawą informację od historyków Ewy i Włodzimierza Bagieńskich na temat „Związków marszałka z Piasecznem”. Bagieńscy informują, że w październiku 1935 r. zebrał się Zarząd Miejski Piaseczna i powiadomił wówczas mieszkańców, że Marszałka uhonorowano w Piasecznie już 5 listopada 1928 r., nadając mu tytuł Pierwszego Obywatela honorowego Mieszkańca Miasta. Natomiast 23 listopada 1933 r. przemianowano Rynek na Plac Marszałka Józefa Piłsudskiego. W roku 1935 postanowiono, że nowo budowana szkoła w Piasecznie przy ul. Świętojańskiej będzie miała imię Marszałka Józefa Piłsudskiego. Po wsze czasy ufundowano stypendium w wysokości 300 zł. rocznie dla niezamożnej młodzieży uczącej się w szkołach średnich.

3 maja 1990 r. Rynek zmienia nazwę fot: Grażyna Orłowska Kalejdoskop Piaseczyński

A w Ratuszu Pałac Ślubów

Po długotrwałym remoncie (11 lat) otwarto ratusz, obok kościoła jeden z cenniejszych zabytków Piaseczna. Przez dziesięciolecia urzędowały tu władze miasta, mieszkali burmistrzowie, był areszt. W latach 70. był Pałac Ślubów, dobrze pamiętam bo w 1977 r. brałam tu ślub cywilny o poranku, aby wieczorową porą „wziąć” ślub kościelny u św. Anny. Takie czasy. Jedno co było w tym radosne, to do każdego ślubu inny strój dla panny młodej. Do kościelnego ślubu z welonem, fasonem i w białej sukience, do cywilnego kostium z marynarką. Po remoncie do ratusza powrócił Pałac Ślubów, zostało też umieszczone tu archiwum miejskie. Tylko gdzie się podział zegar? Ten z białą tarczą projektu Danuty Jagielskiej? Zapodział się zegar z wieży ratusza, ten z kurantem? Takie rzeczy to tylko w Piasecznie? W trakcie remontu zainstalowano inny zegar...kiedyś o tym napiszę. 

Tymczasem powieje grozą

Kalejdoskop relacjonuje z sądu sprawę morderstwa staruszek. Koszmarne dwie zbrodnie, które zdarzyły się w 1988 r. w krótkiej odległości czasowej, wstrząsnęły mieszkańcami miasta Piaseczna. Strach było wychodzić na miasto. Aresztowano kilka osób. 

CDN

Ul. Puławska fot: zbiory autorki

Przeczytaj również:

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Przegląd Regionalny. MIKAWAS Sp. z o.o. z siedzibą w Piasecznie przy ul. Jana Pawła II 29A, jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Link do Polityki prywatności: LINK

Komentarze

Reklama
Reklama
Obserwuj Przegląd Piaseczyński na Facebooku
Reklama