Jak podaje w mediach społecznościowych dyrektor OSiR, na obiektach sportowych regularnie pojawiają się pomazane ściany, zniszczone toalety, porozrzucane śmieci czy elementy infrastruktury pokryte sprayem. Część zdarzeń została zarejestrowana przez monitoring i zgłoszona odpowiednim służbom, jednak – jak zaznaczono – nie wszędzie możliwe jest zainstalowanie kamer.
Problem jest tym bardziej dotkliwy, że nawet świeżo posprzątane lub naprawione miejsca szybko ponownie ulegają zniszczeniu.
Koszty ponoszą wszyscy
Każde sprzątanie, naprawa czy czyszczenie to konkretne wydatki. Środki te pochodzą z budżetu gminy, czyli z pieniędzy mieszkańców.
– To nie tylko wygląda źle. To kosztuje. Każde sprzątanie, każda naprawa, każde czyszczenie to pieniądze – nasze wspólne pieniądze, pochodzące z podatków. Pieniądze, które można by przeznaczyć na dodatkowe zajęcia fitness, zawody sportowe czy zakup sprzętu – podkreśla dyrekcja OSiR.
Ludzie za kulisami
Jak zauważono, za utrzymaniem porządku stoją pracownicy ośrodka – konserwatorzy i osoby sprzątające, które dbają o obiekty przez cały rok, także w weekendy i święta. To dzięki ich pracy mieszkańcy mogą korzystać z czystych i bezpiecznych przestrzeni. Dewastacje oznaczają dla nich dodatkową, często powtarzalną pracę, która bywa frustrująca.
Szerszy problem w gminie
To kolejny sygnał dotyczący niszczenia przestrzeni publicznej w Górze Kalwarii. W ostatnim czasie informowaliśmy również o dewastacji placu zabaw, co pokazuje, że problem nie dotyczy jednego miejsca, lecz ma szerszy charakter.
OSiR apeluje o większą odpowiedzialność i reagowanie na przypadki wandalizmu. Niszczenie mienia to nie „niewinny wybryk”, lecz wykroczenie, które może skutkować karą grzywny, obowiązkiem naprawienia szkody, a w poważniejszych przypadkach – odpowiedzialnością karną.
Jak podkreślają przedstawiciele ośrodka, obiekty sportowe są wspólnym dobrem mieszkańców. To od codziennych zachowań użytkowników zależy, czy będą one służyć wszystkim w dobrym stanie.
Mieszkańcy oburzeni
Pod wpisem w mediach społecznościowych pojawiło się wiele głosów mieszkańców.
– To straszne. Gdyby któreś z moich dzieci zrobiło coś takiego, osobiście zaprowadziła bym na miejsce i dopilnowała żeby czyścili i zamalowywali własnymi rękami i z własnych oszczędności. Muszą być konsekwencje, inaczej co wyrośnie z tych młodych ludzi? – napisała pani Paulina.
Przypomnijmy, że z podobnymi problemami gmina mierzyła się już w zeszłym roku, a często były za nie odpowiedzialne młode osoby.

























Napisz komentarz
Komentarze