Rowerzystów się przeniesie?

1312

Burmistrz Kazimierz Jańczuk chciałby poszerzyć drogę wzdłuż wału wiślanego w celu rozładowania korków na DW724. Inicjatywa ta nie znajduje poparcia ani wśród rowerzystów, ani u starosty, który jest zarządcą drogi.

Pomysł wprowadzenia większego ruchu na tzw. drogę przywałową nie jest nowy. Burmistrz Konstancina-Jeziorny Kazimierz Jańczuk podobno wspomina o nim od jakiegoś czasu. Tym razem informacja została podana publicznie w ubiegłą środę, podczas posiedzenia Komisji Ładu Przestrzennego i Spraw Komunalnych. Tematem spotkania była bowiem koncepcja układu drogowego w gminie. Radnym przedstawiono pewne elementy z przygotowanego na wniosek powiatu raportu dotyczącego istniejącego i projektowanego układu ruchu oraz potrzeb związanych z koniecznością poprawy infrastruktury drogowej. W tym kontekście burmistrz Jańczuk zwrócił uwagę na problem dużego ruchu na drodze wojewódzkiej nr 724 i potrzebę jego rozproszenia. Rozwiązaniem tego problemu miałaby być tzw. obwodnica Konstancina-Jeziorny, czyli nowy przebieg DW724 na wschód od istniejącej nitki. Istniejący od kilku lat projekt utknął jednak w miejscu. Mieszkańcy oprotestowali bowiem decyzję środowiskową dla planowanego przebiegu dwupasmówki, zaś konserwator zabytków sprzeciwił się przeniesieniu zabytkowej kapliczki w Moczydłowie.

Burmistrz jest zdania, że poszerzona droga wzdłuż wału na Wiśle, biegnąca przez teren zarówno gminy Konstancin-Jeziorna, jak i Góra Kalwaria, przejęłaby część ruchu samochodowego i wyprowadziła go z centrum uzdrowiska. Gdyby udało się porozumieć z gminą Wilanów, trasa mogłaby zostać przedłużona również na jej terenie. I ewentualnie łączyć się z tzw. Czerniakowską Bis.

– Ten pomysł nie ma żadnego uzasadnienia – mówi zdecydowanie starosta Ksawery Gut. – Nawet bez specjalistycznych analiz trudno sobie wyobrazić, że kierowcy specjalnie odbiją na wschód, nadkładając drogi, żeby ominąć korek w samym centrum Konstancina – mówi. – A przygotowana dla nas przez specjalistów analiza ruchu dla całego powiatu pokazuje, że ta droga nie ma żadnego znaczenia, jeżeli chodzi o połączenie z Warszawą i to niezależnie od tego czy powstanie czy nie przedłużenie Czerniakowskiej Bis.

Zarządcą drogi wzdłuż wału jest powiat, w związku z tym to on musiałby wyrazić zgodę na realizację tej inwestycji.

– Zgody na to na pewno nie będzie, przynajmniej w mojej kadencji – podkreśla Gut. – Wspomniana analiza ruchu wskazuje na zupełnie inne drogowe priorytety dla gminy Konstancin-Jeziorna. Mam nadzieje, że władze gminy będą chciały skorzystać ze specjalistycznego opracowania i wspólnie z nami realizować wskazane tam cele – dodaje.

Ta informacja z pewnością ucieszy rowerzystów. W każdy pogodny weekend na niezbyt szerokiej asfaltowej drodze pojawiają się ich setki. Dookoła zieleń, pola, łąki, spokój. Ruch samochodowy ogranicza się właściwie do lokalnego, ewentualnie w lecie zmotoryzowani przyjeżdżają, by wypocząć nad Wisłą w jednym z licznych tu obszarów ochrony przyrodniczej.

– To kuriozalny pomysł. Jeśli burmistrz podejmie próbę odebrania nam tego terenu, sprowadzimy tu setki protestujących rowerzystów – zapowiada jeden z aktywistów rowerowych mieszkających w Konstancinie-Jeziornie.

Burmistrz Kazimierz Jańczuk ma jednak rozwiązanie dla rowerzystów.

– Ścieżkę rowerową można poprowadzić na koronie wałów – mówi. Na pytanie o to, kto miałby ją zbudować, przyznaje, że inicjatywa musiałby należeć do gminy.

Wygląda jednak na to, że w najbliższym czasie droga wzdłuż wału wiślanego na terenie gminy Konstancin-Jeziorna pozostanie rajem dla rowerzystów. A władze muszą szukać innych rozwiązań komunikacyjnych, które pozwolą ograniczyć korki oraz związane z nimi zanieczyszczenie powietrza w centrum miasta uzdrowiskowego.