„Gdy rozum śpi…

0
508

…budzą się demony” zatytułował swoje dzieło Fracisco de Goya. Wobec bezmyślności „demonów” parkowy tur okazał się bezsilny.

Najprawdopodobniej w nocy z piątku na sobotę ktoś powalił stojącą w parku miejskim rzeźbę tura. Sytuacja budzi oburzenie mieszkańców i – co naturalne – pojawia się pytanie o skuteczność monitoringu.

– Będziemy przeglądać nagrania – poinformował nas w poniedziałek rano komendant straży miejskiej Mariusz Łodyga. – O ile w ogóle kamera obejmuje ten obszar, na którym stał tur  – zaznacza. Kamery bowiem zasadniczo są ustawione na alejki. Mają się sprawdzać także w nocy, ponieważ działają również na podczerwień, choć należy pamiętać, że zasięg działania kamery w trybie podczerwieni się skraca.

– Przepraszam, że tak dosadnie, ale taki monitoring jest o kant d…y potłuc. Operator powinien siedzieć przy tym i na bieżąco powiadamiać służby – napisał Łukasz Rakoczy w komentarzu pod informacją o turze na profilu wiceburmistrza Daniela Putkiewicza. Komendant SM deklaruje, że kamery parkowe zostaną włączone do monitoringu miejskiego. Najprawdopodobniej stanie się tak w przyszłym roku. Łodyga zwraca też uwagę, że mieszkańcy notorycznie traktują rzeźby jako obiekty, na których można siadać.

– Byłem świadkiem sadzania dziecka nawet na dziku w Zakątku Kultury (to ten „biegnący”, zamocowany jedynie pojedynczym pałąkiem do podłoża – dop. redakcji) – mówi Łodyga. – Chyba potrzeba szerszej informacji, że to rzeźby, które nie zostały skonstruowane ani zamocowane tak, by można na nich siadać.

Co dalej z turem? Naczelnik Wydziału Utrzymania Terenów Publicznych Grzegorz Chrabałowski obiecał powrót odlewu rzeźby Józefa Wilkonia na miejsce już we wtorek 18 września. Na pytanie o to, czy nie należałoby postawić tabliczek zakazujących siadania na rzeźbach, odpowiada krótko:

– To bydło i chamy, tabliczki nic tu nie zmienią.

Trudno się dziwić irytacji, bo to właśnie ten urzędnik odpowiada za wygląd miasta i doskonale zdaje sobie sprawę z tego, ile pracy i środków finansowych jest wkładanych w to zadanie. Kiedy efekty starań o estetyczny wygląd przestrzeni publicznej są nagminnie niszczone przez ludzką bezmyślność, można się zdenerwować. A w ostatni weekend poza turem ucierpiało też nowe ogrodzenie w Józefosławiu oraz ławka na Skwerze Kisiela.

Mieszkańcom przypominamy – rzeźby zwierząt Józefa Wilkonia to tylko metalowe odlewy, puste w środku. Nie jest to kamień ani kuty metal, który utrzyma dorosłego człowieka na swym grzbiecie. Piaseczyńskie rzeźby mają służyć do ozdoby. Można sobie z nimi robić zdjęcia, ale niekoniecznie zasiadając na grzbiecie hipopotama, pumy czy dzika. Nie są to też zabawki dla dzieci. Nie pozwalajmy dzieciom  ich szarpać czy kopać, bo niestety i takie zachowania można zaobserwować.