UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
  • 8 listopada 2017
  • Małgorzata Szturomska, Jacek Mrówczyński
  • 1467

Co się zdarzyło w stacji cyklistów w Piasecznie

Oceń ten artykuł
(11 głosów)

W świetle latarni, wśród tańczących płatków listopadowego śniegu, gdy umiesz kochać i masz bujną wyobraźnię, możesz zobaczyć ich oboje w okolicach sklepu Biedronka, piaseczyńską Julię i miejscowego Romea. I nie rozczarują cię, będzie jak u mistrza Szekspira – wielka miłość aż po grób, obiecuję.

 

W 1908 r. wdowa Maria Hass mieszkanka Piaseczna uważana była przez mieszkańców miasta za osobę bogatą. Stanowcza, pedantyczna i oschła, nie była skłonna do przyjaźni z miejscowymi paniami. Maria prowadziła traktiernię, jak nazywano karczmy przy dużych traktach komunikacyjnych, dziś są to ulice Kościuszki i Sienkiewicza. Mąż Marii Jan, zmarł w 1900 r., odchodząc z tego świata pozostawił ją z gromadką dzieci i – jak wieść niesie – niemałą sumą pieniędzy, którą energiczna kobieta dość szybko ulokowała w intratny interes. Warszawskie dzienniki i tygodniki, a w wielu historia ta jest opisana, twierdzą, że traktiernia Hassów była jednym z najbardziej znanych podwarszawskich zajazdów. Nazywano ją „stacją cyklistów”, bo najbardziej upodobali ją sobie cykliści, licznie przyjeżdżający z Warszawy i okolic. Drewniany obszerny, parterowy dworek zbudowany w kształcie litery L, z dużą salą dla gości, posiadał dziedziniec wybrukowany polnym kamieniem, do którego był wjazd od północy przez sporą bramę. Od strony południowej dziedzińca wybudowany był piętrowy niewielki budynek z piwnicami o łukowych sklepieniach pełniący rolę spiżarni. W ziemi, głęboko na ponad 2 metry, wybudowano lodownię, składającą się z dwóch komór też o romańskich sklepieniach. Parametry tego wnętrza były tak przemyślane, że panował w nim chłód, pozwalający na całoroczne przechowywanie brył lodu potrzebnych do karczmy. Piaseczyński zajazd miał ogromne powodzenie szczególnie latem, gdy szaleni cykliści wyruszali z Warszawy w stronę Czerska, czy Grójca, chętnie się tu zatrzymywali na odpoczynek i posiłek. Zimą robiono zabawy dla miejscowych.

 Traktiernią zarządzała Maria i pracowała w niej z dziećmi. Maria urodziła 12 dzieci, z wypisów z metryk, które znalazłam dowiaduję się, że Karol był prawdopodobnie dzieckiem pierworodnym, rocznik 1881, potem przyszły na świat: Aleksander, Jan, Marianna, piątym dzieckiem według naszej dzisiejszej wiedzy była Bronisława. Jeszcze Konstanty, Tadeusz i Stanisława Elżbieta. Stanisława Elżbieta, najmłodsza z dzieci Hassów będzie miała tylko cztery lata, gdy jej ojciec Jan opuści ten świat. Stanisława przejmie potem rodzinny interes i będzie go prowadziła do lat 60. XX wieku z dużym powodzeniem. Gdy nastąpią tragiczne wydarzenia, będzie miała tylko 12 lat. Gdy będzie już babką, żeby nie straszyć wnuków mieszkających w pokoju gdzie rozegrał się finał dramatu, nie opowie im całej prawdy o swojej starszej siostrze Bronisławie.

W zajeździe często pomaga Bronisława. Wszyscy zachwycają się jej urodą, wdziękiem i miłym dla gości usposobieniem. Opisujący ją dziennikarze napiszą, że tak bardzo wyróżniała się jej uroda z otoczenia, że we wszystkich budziła zachwyt. Ot, słoneczko piękne i miłe. Bronka ma 20 lat, podoba się wszystkim, ale najbardziej zakochany i starający się o nią jest 19-letni Stefan Osiński. Często odwiedza stację cyklistów, przynosi Bronisławie prezenty i w końcu zdobywa jej serce. Bronisława zakochuje się w chłopaku. Stefan pragnie też zaimponować przyszłej teściowej, jest technikiem i stara się o przedstawicielstwo firmy mechaniczno-rolniczej „Załęski i S-ka” i ten cel osiąga. Matka dziewczyny jednak nie jest zadowolona z tej znajomości i młodzi spotykają się potajemnie. Jednym z ważnych argumentów jakie przedstawia Maria tłumacząc córce niefortunność tego małżeństwa, jest to, że Stefan jest jeszcze przed losowaniem i jego przyszłość jest niepewna. Cóż to znaczy? W Polsce pod zaborami, w zaborze rosyjskim, w którym znalazło się Piaseczno, obowiązuje powszechny obowiązek służby wojskowej. W systemie zreformowanym w 1874 r. ukazem cara Aleksandra II, czyli od reformy wojskowej Dmitrija Milutina, powoływano wszystkich mężczyzn, którzy ukończyli 21 lat, do stawania przed komisją wojskową. Następnie organizowano losowanie, do wojska szli ci co wyciągnęli odpowiedni los. Zwalniano inwalidów, chorych psychicznie, syfilityków, niskiego wzrostu poniżej 1,54 metra. Nie podlegał służbie wojskowej jedyny syn u rodziców, jedyny żywiciel rodziny i gdy starszy brat był już w wojsku. W wojsku lądowym służono 15 lat! Czynnie 6 i 9 w rezerwie. Marynarka wojenna to czas służby 7 lat czynnie i 3 w rezerwie. Skracano okres służby w zależności od wykształcenia. Taki system trwał do I Wojny Światowej (1914r.). Stefan Osiński nie ma szans na zwolnienie ze służby wojskowej, a wylosowanie dobrego losu to jak w loterii, nic pewnego. Maria ma dla córki lepszą partię. Bronka i Stefan, na wieść o planach Marii, zaręczają się. Gdy Maria dowiaduje się o tym, wpada w złość, robi córce awantury. Nie odnosi to skutku, Bronka nie słucha rad matki. W czasie listopadowej zabawy w traktierni Maria oddaje Stefanowi prezenty, które on podarował Bronisławie i oświadcza, że zrywa zaręczyny. Stefan rozpacza, prosi Bronkę o rozmowę i namawia do samobójstwa, nie wyobraża sobie bez niej życia. Bronka zgadza się, ale ktoś ją prosi do tańca, gdy zabawa rozkręca się w najlepsze, dziewczyna zaczyna się wahać. Stefan przy świadkach mówi do niej: –Już czas. Bronka tańczy i prosi o chwilę zwłoki. W końcu wychodzą porozmawiać. Uczestnicy zabawy, po chwili, z sąsiedniej sali słyszą dwa strzały. Wyważają drzwi. Bronka do której Stefan oddał strzał trafiając ją w głowę, będzie żyła jeszcze w cierpieniach 3 godziny. Stefan strzałem samobójczym odebrał sobie życie natychmiast. Przed karczmą zbierają się mieszkańcy Piaseczna. Obywatele miasta, którym od kilku miesięcy znana jest historia dwojga młodych, wyrażają swoje oburzenie, obwiniając matkę dziewczyny o brak serca. Gdy policja prowadzi dochodzenie, goście nadal są w lokalu. Maria zupełnie pogubiona nie była w stanie podjąć jakąkolwiek decyzji. Ojciec i córka – Jan Hass i Bronisława mają wspólny grób na piaseczyńskim cmentarzu.

O pięknej Bronce i Stefanie szybko zapomniano. Pierwsza wojna światowa zweryfikowała oceny, dostarczając wielu dramatycznych wydarzeń w okolicy.

Dziś w miejscu stacji cyklistów stoi sklep Biedronka.

 

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Reklama

Strona społecznościowa

Reklama

Reklama