UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Napadają na Ukrainki

Oceń ten artykuł
(1 głos)

Pobił ją tak, że połamał jej obie ręce. Policja nie wie, czy to już seria, bo wcześniejszych przypadków nikt nie zgłosił.
Czwartek, godzina 20.00, ulica Wyczółkowskiego.


Szedł za nią już od dworca.
Usiłował wyrwać jej torebkę, ale nie chciała jej oddać. Kilka osób usłyszało krzyki, wystraszyli go i uciekł. Dwóch świadków pojechało za nim, inny zadzwonił po policję. Policja zatrzymała podejrzanego.
Kobieta, Ukrainka, była zmasakrowana i zalana krwią, sprawca połamał jej obie ręce.
– Poszkodowana jest w szpitalu, dzięki świadkom zdarzenia zatrzymaliśmy podejrzanego, dzisiaj jest okazanie – poinformował nas w piątek Jarosław Sawicki, rzecznik prasowy piaseczyńskiej komendy. – Nic nie wskazuje na to, żeby narodowość tej kobiety miała związek z napadem.
Anonimowy świadek poinformował nas jednak, że podczas oczekiwania na karetkę rozmawiał z pobitą kobietą.
– Nie chciała, aby dzwonić na policję, chociaż przebywa w Polsce legalnie. To jednak nie podlegało dyskusji, ona była cała we krwi. Okazało się natomiast, że to trzeci przypadek w ciągu dwóch miesięcy w tej okolicy, kiedy ktoś chciał wyrwać Ukraince torebkę. Te dwie pierwsze kobiety po prostu oddały torebki sprawcy. Raczej tego nie zgłosiły policji – mówi nam świadek.
Przypadek czy seria?
Wyczółkowskiego to ulica, którą mieszkańcy tej części Zalesia Dolnego wracają do domów z dworca PKP. Na początku z pociągu czy z autobusu idzie sporo osób, jednak stopniowo skręcają do swoich domów. Między Morcinka a Kajki, czyli tam, gdzie wydarzyła się czwartkowa tragedia, za kobietą szedł już tylko jeden mężczyzna.
– No tu jest trochę Ukraińców. Dlaczego akurat ktoś poluje na Ukrainki? Proszę pani, to proste. Która Polka ma dzisiaj gotówkę w torebce? Jedna nie ma, inna ma 50 zł. Teraz to wszystko elektronicznie – analizuje jeden z okolicznych mieszkańców. – A jedne Ukrainki dostają wypłaty na konto, ale drugie dostają dniówki, albo tygodniówki do ręki. A i na policję nie zgłoszą, bo one się boją. Nawet jak są legalnie, to nie czują, żeby były u siebie. Skąd on wie, że to Ukrainki? A to widać proszę pani. Każdy naród jest trochę inny. Jeżeli pani poobserwuje chwilę tłum, to wyłapie pani i Ukrainkę, i Francuzkę, i Amerykankę, prawda? Nieźle to sobie gówniarz wymyślił. Tylko po co ją tak zmasakrował? Mam nadzieję, że teraz posiedzi.

 

Nie posiedzi.
– Nie został wskazany podczas okazania. Musieliśmy go wypuścić. Nie mamy żadnych zgłoszeń o napadach w tamtym rejonie – mówi nam Jarosław Sawicki. – Jeżeli nie wiemy, że są napady, to nie możemy im przeciwdziałać. Nie wyślemy patrolu, nie będziemy obserwować dworca, nie przejrzymy monitoringu.
Gdyby napadnięte kobiety zgłaszały to na policję, policja miałaby dokładne daty i godziny oraz adresy pozostałych zdarzeń. Miałaby więcej świadków, którzy mogliby przyjść na okazanie. Świadkowie tego zdarzenia nie rozpoznali sprawcy, było ciemno, a on był w czapce. Policja musiała go wypuścić. Ofiary poprzednich zdarzeń może by go rozpoznały. Ale policja nie ma ani świadków, ani zdarzeń. Mogłaby na podstawie dat przejrzeć monitoring. Z całą pewnością jest różnica między jednym napadem, a całą serią. Seria daje policji dużo więcej możliwości. Może nawet nie doszłoby do tego brutalnego napadu z czwartku, ponieważ policja wiedziałaby, że musi zwiększyć ilość patroli w tym obszarze. To wszystko może, ale jeżeli policja nie szuka sprawcy, bo nie wie, że doszło do napadu, to ten czuje się bezkarny, bo właśnie taki jest.
Czy to seria? Czy ofiarami faktycznie padają tylko Ukrainki? Czy napadów było trzy czy może więcej?
– Apelujemy, żeby każdy, kto wie coś na temat napadów w tej okolicy, zgłosił się do nas, zwłaszcza ofiary. Oraz oczywiście, żeby koniecznie zgłaszać wszystkie tego typu zdarzenia. Nawet jeżeli ofiara przebywa w Polsce nielegalnie, to przestępstwo jest przestępstwem i ścigamy je tak samo – mówi Jarosław Sawicki. - Jeszcze raz proszę, by każda osoba, która cokolwiek wie na temat tego zdarzenia lub tych, o których mieliśmy dopiero dziś okazję usłyszeć, natychmiast skontaktowała się z policją (można również anonimowo). Bezpieczeństwo mieszkańców, w tym przebywających na naszym terenie osób innej narodowości, jest najważniejsze. Zatrzymanie tego sprawcy jest dla nas priorytetem!
My z kolei prosimy Państwa żeby ostrzegać znajome Ukrainki, które poruszają się w rejonie Orężnej i Pomorskiej w Piasecznie.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Reklama

Strona społecznościowa

Reklama

Reklama