Żonglerka

Oceń ten artykuł
(1 głos)

Grad bramek w Konstancinie, strzelanina w Chylicach i Prażmowie – w zeszłym tygodniu na naszych lokalnych stadionach bramki padały na potęgę.


„Żonglerkę”, czyli podsumowanie ostatnich dni w piłce nożnej na terenie naszego powiatu jak zawsze rozpoczynamy od IV Ligi.
Rollercoaster w Oborach
W zeszłą sobotę piłkarze drużyny KS Konstancin oraz Mszczonowianki Mszczonów zabrali nas na karuzelę. W ubiegłym sezonie oba kluby walczyły o awans do III ligi, więc kibice mogli spodziewać się wysokiego poziomu, ale zapewne nikt nie oczekiwał aż tylu emocji. Prawdziwemu show nie przeszkodził nawet upał, przed którym piłkarze gości błyskawicznie uciekli, udając się na „rozgrzewkę” do cienia. Zacznijmy jednak od początku. Już po pierwszym gwizdku arbitra pachniało golem. „W ogóle nie kryjemy” – wołał zdenerwowany kapitan Maciej Rybaczuk. I faktycznie nie kryli, co skończyło się bramką Mszczonowa. Później jednak podopieczni trenera Mariusza Szewczyka ruszyli ostro do ataku i w ciągu kilkunastu minut zrobiło się już 2:1 dla gospodarzy za sprawą Adriana Wierciocha oraz Tomasza Dolińskiego. Ledwo co kibice zdążyli zająć miejsca po przerwie, a Wiercioch dołożył swojego drugiego gola. Widząc, że KS „mści” się za porażkę z rundy wiosennej (3:1 dla Mszczonowianki), trener gości postanowił wymienić trzech swoich zawodników. Chwilę później piłkarze znowu przyprawili nas o zawrót głowy – w sześć minut zrobił się remis. To jednak nie był koniec. Mszczonowianka zdążyła jeszcze w końcówce trafić do bramki Osucha, ale sędzia liniowy zasygnalizował spalonego. Gdy wydawało się, że już można iść do domu, sam na sam wyszedł Wiercioch, a do hat-tricka zabrakło naprawdę niewiele. Mnóstwo bramek, emocje do samego końca – na takie mecze czekać można miesiącami.
RozGromili Warszawę
W Piasecznie również otworzył się worek z bramkami, jednakże strzelała je już tylko jedna drużyna, a tempo także nie było takie samo. W 27 minucie strzelanie rozpoczął Adrian Szewczyk. Z powodu urazu bramkarza gości doliczono aż 18 minut, które MKS wykorzystał do maksimum, dwukrotnie trafiając do bramki Gromu. Na listę strzelców wpisali się: Robert Majewski oraz Paweł Bylak. Po przerwie dalej przeważali zawodnicy trenera Grzywny, a swoje gole dorzucili Piotr Madetko i Igor Korczakowski w końcówce. MKS pokazuje, że nie zamierza się przed nikim kłaść w tej lidze i po sześciu meczach zajmuje czwartą pozycję w tabeli. Inny z IV-ligowców Sparta Jazgarzew wywalczył zaś w sobotę cenny bezbramkowy remis z Energią Kozienice.
„Bobo” robi różnicę
Ostatni weekend pokazał, że osoby, które narzekają na niski poziom atrakcyjności meczów w A klasie, powinny czasem ugryźć się w język. Na początek dziewięć bramek zafundowali nam piłkarze rezerw KS Konstancin i Sparty Jazgarzew (wynik 4:5), później Jedność Żabieniec kompletnie dobiła Grom Warszawa (rezerwy), aplikując im trzy bramki, a drugi zespół MKS-u Piaseczno pokonał Koronę Góra Kalwaria 4:1. Derby to zawsze derby – niezależnie od klasy rozgrywkowej. Na deser Laura Chylice rozbiła na własnym boisku Tur Jaktorów 9:1. Czterokrotnie do siatki w tym meczu trafiał były trener Cracovii Kraków i Podbeskidzia Bielsko-Biała Robert Podoliński. Przy takiej formie powrót popularnego „Boba” do Ekstraklasy będzie kwestią czasu – tyle że nie w charakterze trenera, a zawodnika... W schemat wysokich wygranych nie wpisał się Nadstal Krzaki Czaplinkowskie, który uległ rezerwom Mazura Karczew 0:1.
Zjeżdżamy jeszcze jeden poziom rozgrywkowy niżej i znowu kolejne derby powiatu, znów wysoki wynik. Będąca na fali wznoszącej Jeziorka Prażmów wygrała 9:2 z drużyną UKS Tarczyn. Dwa mecze, 6 punktów i bilans bramkowy 15:2 – wypada tylko pogratulować. Nie próżnowały również rezerwy FC Lesznowola, które pokonały Walkę Kosów 4:1. Orzeł Baniocha przegrał zaś z Marymontem Warszawa 3:1.

Reklama

Strona społecznościowa

Reklama

Reklama