Za rok walczymy o półfinał

113

Założyciele amatorskiej ligi Football For Fun zapowiadają, że jeśli za rok znów uda im się zagrać w mistrzostwach powiatu, to reprezentanci ligi postarają się, żeby wejść do dalszej fazy turnieju.

W tegorocznym XVII Memoriale Walentego Kazubka po raz drugi na tej imprezie wystąpiła drużyna składająca się z piłkarzy-amatorów występujących w amatorskiej lidze Football For Fun. Reprezentanci F4F wygrali trzy mecze w fazie grupowej, pokonując 2:0: MKS Piaseczno, Walkę Kosów i zwycięzcę całego turnieju, czyli KS Raszyn. Nie udało im się wygrać jedynie z Laurą Chylice, która triumfowała 3:0. W ćwierćfinale drużyna amatorskiej ligi zremisowała 3:3 ze Spartą Jazgarzew. W rzutach karnych lepsi okazali się gracze Sparty.

Z Dariuszem Góreckim i Jackiem Rutkowskim, założycielami amatorskiej ligi Football For Fun, porozmawialiśmy o ich wrażeniach z tegorocznego turnieju i o tym, czego możemy się spodziewać w następnej edycji mistrzostw.

W porównaniu z poprzednim memoriałem, musicie być zadowoleni z wyników i postawy waszych reprezentantów. Co prawda to znów ćwierćfinał, ale mecze oraz wyniki zupełnie inne.

Tak, jesteśmy bardzo zadowoleni z naszych zawodników. Cała drużyna dała mocno „z wątroby” i pokazała, że potrafi stawić czoła regularnie trenującym ekipom. Trzeci start w Memoriale Walentego Kazubka, trzeci raz wychodzimy z grupy, ale tym razem w sposób nie podlegający ani przez moment żadnej dyskusji.

Skąd wziął się pomysł uczestniczenia reprezentantów amatorskiej ligi w walce o tytuł mistrza powiatu piaseczyńskiego?

Po prostu dostaliśmy zaproszenie od organizatorów. Udziału w imprezie z takimi tradycjami, naszym skromnym zdaniem, się nie odmawia. Przypominam, że jesteśmy działającym już od 5 lat stowarzyszeniem sportowym, mamy swój statut, zarząd, pełną księgowość itd., a nie przypadkową zbieraniną kumpli z orlika. W stuprocentowo amatorskiej lidze piłkarskiej F4F, którą organizujemy od 2013 roku, w ostatnim sezonie zagrało 18 ekip, a wystąpiło ponad 250 zawodników.

Reprezentacja mocno się zmieniła, z poprzedniego składu zostało czterech zawodników.

Faktycznie. Decyzję o mocnym odmłodzeniu kadry pomógł nam podjąć nasz grający trener i kapitan Michał Wielogórski, na co dzień opiekun młodzieży w Jedności Żabieniec. Wyniki potwierdziły słuszność takiej kadrowej rewolucji. O tyle łatwiej było ją przeprowadzić, że tytuł mistrzowski w naszej lidze w ostatnich rozgrywkach zdobył bezapelacyjnie jeden z najmłodszych rocznikowo zespołów, czyli Powiew Czarnobyla. Nikogo z kadrowiczów nie będziemy wyróżniać. Cała ekipa pokazała charakter i naprawdę wysoki warsztat piłkarski. Podziękowania również dla kierownika teamu Tomka Szlachety za organizacyjną pomoc. Miło było przyjmować gratulacje za występ od prezesów i trenerów innych ekip.

Jak oceniacie organizację i atmosferę tegorocznego turnieju?

Sama organizacja turnieju, jak zwykle, bez zarzutu. Od ćwierćfinałów pełne trybuny, na których prym wiodła mocna i bardzo pozytywna kibicowska ekipa z Orła Baniochy. Martwi trochę fakt, że ostatecznie wystąpiło tylko 9 zespołów. Były jakieś lekkie zawirowania z terminem tych zawodów, a w rezultacie tego samego dnia odbył się turniej w Górze Kalwarii… Ale co może być ważniejszego od XVII już Memoriału Kazubka? Nie nam w to wnikać.

Który mecz był waszym zdaniem najlepszy w wykonaniu ekipy F4F?

Pierwsze trzy kolejne wygrane w grupie i to bez straty bramki (w tym z późniejszym triumfatorem całej imprezy KS Raszyn – serdeczne gratulacje!) zrobiły chyba wrażenie na wszystkich obserwatorach. Na pewno w pełni zasłużona wygrana w pierwszej potyczce z MKS Piaseczno II (wzmocnionym 3 zawodnikami z pierwszego składu) pozwoliła chłopakom mocno uwierzyć w swoje umiejętności i dodała skrzydeł w dalszej części zawodów. Tym bardziej, że rywal praktycznie ani razu nie zagroził poważnie naszej bramce.

Karne to zawsze loteria – pozostał żal, że nie udało się przejść do dalszego etapu turnieju?

Ćwierćfinałowe starcie ze Spartą Jazgarzew było bardzo zacięte. Do końcowego remisu 3:3 udało nam się doprowadzić w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry. Oczywiście, że karne to zawsze trochę loteria, ale też wielu słusznie mówi, że wykonanie tego stałego fragmentu gry to część piłkarskiego warsztatu. W tym elemencie Sparta tego dnia była lepsza i zasłużenie awansowała do półfinału. A po meczu bardzo sympatycznie gratulowaliśmy sobie wzajemnie z chłopakami z Jazgarzewa dobrego, emocjonującego widowiska. Malutki niedosyt rzecz jasna pozostał, ale przypominamy, że skrót F4F powstał od pełnej nazwy naszego stowarzyszenia: Football For Fun. Z mocnym akcentem na Fun. Dlatego też nie było łez w szatni (śmiech).

Czego możemy się spodziewać po reprezentacji Football For Fun w następnej edycji rozgrywek?

Jeśli w przyszłym roku będzie nam dane wystąpić w Memoriale (znamy swoje miejsce w lokalnym piłkarskim szeregu), to zrobimy wszystko, żeby wreszcie zameldować się w półfinale. Biorąc pod uwagę tegoroczną postawę na boisku i fakt, że trzech naszych graczy ze sporym potencjałem nie mogło z różnych powodów wystąpić na boisku… Jednym zdaniem: „wszystko się może zdarzyć”. Bardzo dziękujemy Przeglądowi Piaseczyńskiemu za rozmowę, za zainteresowanie tym, co robimy, i rzecz jasna zachęcamy wszystkich lokalnych fanów piłki nożnej do śledzenia naszych rozgrywek F4F Liga również w tym roku. Startujemy na przełomie marca/kwietnia. Wszystkie informacje znajdziecie na fanpage’u F4F oraz na falach naszego raczkującego dopiero lokalnego internetowego radia sportowego GolFm.