Walczy o sukcesy w pływaniu

466

Wychowanek klubu pływackiego z Góry Kalwarii staje przed ogromną szansą i jest zdeterminowany, by odnieść sukces.

Urodzony w 1995 roku Michał Szer swoją przygodę ze sportem zaczął w wieku 7 lat w klubie UKS Skalar Góra Kalwaria, następnie przeniósł się do MKS Piaseczno, a później reprezentował drużyny z Warszawy. To wielokrotny medalista Mistrzostw Polski juniorów oraz Mistrzostw Polski seniorów w pływaniu. Jego kariera sportowa jest pełna poświęceń i wyrzeczeń.

Wyjazd do Australii i praca jako stolarz

W lutym ubiegłego roku Michał wraz ze swoją dziewczyną zdecydował się na wyjazd do Sydney.

– W Polsce mogłem kontynuować treningi, ale nie dawało mi to już aż takiej satysfakcji, ponieważ moje wyniki były cały czas odległe od tych, które miałem w głowie. Poza tym też nie było to łatwe, ponieważ nie mając żadnego dofinansowania, musiałem zarabiać, aby móc trenować i 2 razy dziennie dojeżdżać na treningi do Warszawy. Niestety to mnie nie satysfakcjonowało, chociaż pod okiem Pawła Korzeniowskiego zdobyłem swój pierwszy indywidualny brązowy medal Mistrzostw Polski Seniorów – tłumaczy Michał Szer.

Był to moment, w którym jego kariera sportowa stała pod znakiem zapytania, gdyż w takim sporcie jak pływanie bez wyników na arenie międzynarodowej ciężko o sponsorów. Młody chłopak stanął przed wyborem – koniec z pływaniem albo połączenie wyczynowego sportu z pracą na drugim końcu świata. Postanowił, że się nie podda.

– Teoretycznie mogę powiedzieć, że był to strzał w dziesiątkę. Niemniej jednak kosztowało mnie to bardzo dużo pracy, a też nie miałem na miejscu nikogo znajomego. Początki były bardzo trudne pod względem finansowym, na szczęście miałem podstawy z dziedziny stolarstwa. Dosyć szybko zacząłem pracować jako stolarz, gdzie w niedużym stopniu odkułem się finansowo. Myśli o pływaniu nie dawały mi spokoju, nie trenowałem już wyczynowo ponad pół roku, ale głowa nie pozwoliła mi się poddać. Od mniej więcej kwietnia udało mi się powciskać trochę treningów w mój harmonogram, zacząłem trenować 3-4 razy w tygodniu na siłowni i chodziłem na basen. Niestety ten wyjazd wiązał się z bardzo wysokimi opłatami, więc nie mogłem sobie pozwolić na całkowitą rezygnację z pracy – opisuje pływak.

We wrześniu 2018 roku wystartował w Mistrzostwach Sydney, gdzie wygrał na 50 metrów stylem klasycznym. Wtedy przyciągnął uwagę miejscowych trenerów i zaczął treningi z australijską grupą. Trener ułożył mu plan treningowy, który pasował do jego codziennych obowiązków.

Pod koniec października 2018 roku wystartował na mistrzostwach Australii w Melbourne, co wiązało się z jeszcze intensywniejszą pracą, ponieważ musiał sobie wykupić bilety, noclegi. Pracował na noce przy wykańczaniu lokalów, gdyż dzięki temu mógł więcej zarobić. Na Mistrzostwach Australii zajął 10. miejsce na swoim koronnym dystansie, pływając o około 0.5 sekundy wolniej od swoich rekordów życiowych z czasem 27.72.

Przez cały ten okres, razem z dziewczyną, udało mu się także odłożyć trochę pieniędzy na podróż między innymi na Hawaje i do Tajlandii.

Powrót do Polski i udział w mistrzostwach

W styczniu wrócił do treningów w takim samym harmonogramie jak wcześniej. Często trenował w nocy nawet po 22.00.

W kwietniu tego roku miał zaplanowany start w kolejnych Mistrzostwach Australii, ale miesiąc wcześniej przytrafiła mu się kontuzja, która wyeliminowała go z imprezy.

– Doznałem kontuzji bicepsa prawej ręki, miałem naderwane przyczepy, co wiązało się ze strasznym bólem. Mogłem trenować tylko na samych nogach przez około miesiąc, więc tak też zrobiłem. Zrezygnowałem z Mistrzostw Australii, aby wrócić do kraju i wystartować w Mistrzostwach Polski – mówi.

15 maja 2019 roku Michał Szer znów mógł zmierzyć się z najszybszymi pływakami w Polsce, gdzie uzyskał znakomite wyniki.

– Wygrałem eliminacje na swoim koronnym dystansie 50 metrów stylem klasycznym i uzyskałem wynik 27.78, co dało trzeci czas w historii polskiego pływania. W finale niestety nie udało mi się poprawić wyniku, a myślę, że byłem w stanie popłynąć jeszcze szybciej. Nie mówiąc o tym, że pękł mi strój startowy, który miałem przygotowany na finał, a kiedy zakładałem stary, pękła mi w nim podszewka.

Z czasem 27.97 został wicemistrzem Polski. Na dwukrotnie dłuższym dystansie uplasował się w finale na 7. pozycji z nowym rekordem życiowym. Jakie są plany Michała na najbliższy czas?

– Po dwutygodniowej przerwie po zawodach zacząłem na nowo ćwiczyć, ponieważ trener z australijskiego klubu zaproponował, abym wrócił i trenował w jego klubie do kwalifikacji olimpijskich w 2020 roku. Będzie to dla mnie kolejnym, trudnym wyzwaniem, ponieważ dopóki nie zrobię dobrego wyniku na terenie Australii lub na arenie międzynarodowej, gdzie w tym roku do minimum na mistrzostwa świata zabrakło mi 0.3 sekundy, ciężko ubiegać się o jakiekolwiek stypendium. Ale przynajmniej nie będą mnie teraz obowiązywały tak duże opłaty wizowe, jak wcześniej i mam nadzieję, że będę mógł pracować trochę mniej, aby trenować jeszcze ciężej, a na pewno się nie poddam.