Przegrali na własne życzenie

0
412

Jeśli na własnym boisku traci się punkty z tak słabą drużyną, to naprawdę ciężko o powody do optymizmu.
W zeszłą sobotę na stadionie w Oborach piłkarze klubu KS Konstancin zainaugurowali rundę wiosenną IV Ligi. Ich rywalem był znajdujący się dwie lokaty niżej w tabeli Grom Warszawa. Różnicę w umiejętnościach piłkarskich widać było na pierwszy rzut oka, aczkolwiek ostatecznie podopieczni trenera Tomasza Citkowicza schodzili z boiska rozczarowani.
Młodzież ciągnie grę
Na początku spotkania oba zespoły starały się stworzyć dogodne okazje do zdobycia gola. W 5 minucie w dobrej sytuacji znalazł się zawodnik Gromu Jacek Kaczorek, ale po jego uderzeniu piłka minęła bramkę. Później próbował Konrad Trzęsiara, który również strzelił obok. W ekipie KS-u na strzał zza pola karnego zdecydował się Filip Pakuła, jednak golkiper gości złapał piłkę. Tempo gry było szybkie, mimo to brakowało dokładności. W 24 minucie meczu indywidualnym rajdem popisał się pomocnik Konstancina Mateusz Jaroszewski, który okiwał jednego z zawodników rywali, przedarł się pod bramkę przeciwnika i spokojnie wykończył akcję golem na 1:0. Były piłkarz Polonii Warszawa był tego dnia motorem napędowym zespołu. Wyróżniał się również młody Marcin Bawolik, po którego strzale głową w jednej sytuacji piłka minimalnie przeleciała obok słupka. W końcówce to właśnie 21-letni Jaroszewski i grający w Reprezentacji Polski do lat 17 Bawolik mogli podwyższyć prowadzenie, aczkolwiek temu pierwszemu w doskonałej okazji zabrakło nieco wykończenia, a przy celnym strzale Bawolika popisał się bramkarz Gromu. Po pierwszej odsłonie gry wydawało się, że w drugiej części kibice będą świadkami prawdziwego poGromu.
Zabrakło koncentracji
Drugie 45 minut lepiej zaczęli gospodarze. Adrian Wiercioch, który jeszcze w pierwszej połowie zastąpił na murawie Filipa Pakułę, przeszedł dwóch rywali i Grom z trudnościami oddalił zagrożenie. Następnie mieliśmy nieco komiczną sytuację – doszło do słownej utarczki Wierciocha z jednym z piłkarzy Gromu, po czym zawodnik przyjezdnych delikatnie odepchnął skrzydłowego KS-u, a ten, ewidentnie próbując nakłonić sędziego do pokazania rywalowi czerwonego kartonika, padł na murawę jak rażony piorunem. Sędzia nie dał się nabrać i obydwaj zawodnicy obejrzeli po żółtej kartce. Mówimy stanowcze „NIE” dla tego typu zachowań. W 55 minucie znowu z dobrej strony pokazał się Jaroszewski, który wystawił piłkę jak na tacy Bawolikowi, jednakże obrońcy gości zablokowali uderzenie. Dziesięć minut później strzelał już zbiegający z prawej flanki Jaroszewski, ale ponownie dobrze zachował się Grzegorz Witkowski. Potem znowu próbował aktywny Bawolik, strzelając ponad bramką. Czas nieubłaganie zbliżał się ku końcowi i kiedy niektórzy fani zaczęli sprawdzać, jak będzie kształtować się sytuacja w tabeli po zwycięstwie, stała się rzecz niewytłumaczalna.
Dziesięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry bramkarzowi KS-u Cezaremu Osuchowi „włączył się” Arkadiusz Malarz z meczu Legii Warszawa z Ajaksem Amsterdam i po stałym fragmencie w prostej sytuacji po jego błędzie piłka trafiła pod nogi Radosława Wojciechowskiego, który nie miał problemów z wbiciem jej do siatki. Chwilę później KS znów mógł, a właściwie powinien, objąć prowadzenie, jednakże będąc w stuprocentowej sytuacji Wiercioch posłał piłkę wysoko, wysoko. „Niewykorzystane sytuacje się mszczą” – mawia klasyk, tak też było i tym razem. Osuch kolejny raz wybił futbolówkę delikatnie przed siebie, a ewidentnie słabszy tego dnia Grom mógł się cieszyć ze zwycięstwa za sprawą trafienia Dominika Dukalskiego. „Widziałeś, co on robi? Odbija, siatkówka” – parafrazując słowa byłego selekcjonera reprezentacji Polski Janusza Wójcika. Szkoda, że zazwyczaj mocnemu punktowi KS-u, zabrakło koncentracji w ostatnich minutach, co w znacznym stopniu przyczyniło się do tego, że drużyna Tomasza Citkowicza straciła punkty, których obecnie bardzo potrzebuje. Bo jeśli nie wygrywać na własnym stadionie z szesnastym zespołem w tabeli, to kiedy?
Wyróżnili się: Mateusz Jaroszewski, Marcin Bawolik, Emil Wrażeń
Do poprawki: Cezary Osuch, Adrian Wiercioch, Jurij Martynowicz
Hasło spotkania: siatkówka
Komentarz pomeczowy: – Typowy mecz, gdzie sprawdzają się słowa: „niewykorzystane sytuacje się mszczą”. W pierwszej połowie powinniśmy schodzić z co najmniej trzybramkową przewagą. Grom nie miał żadnej klarownej sytuacji. W drugiej połowie wkradło się więcej chaosu, było mniej płynnej gry. To nie przeszkodziło do stworzenia kolejnych kilku sytuacji… których raz za razem nie wykorzystywaliśmy. Od 75 minuty losy meczu zaczęły się odwracać o 180 stopni. Dwukrotnie Grom znalazł się w naszym polu karnym i po zamieszaniu zdobywał bramki. Ten mecz to dla nas 3 stracone punkty – Przemysław Kosmala (pomocnik, KS Konstancin)
W innych spotkaniach IV Ligi MKS Piaseczno zremisował 1:1 z Błonianką Błonie (bramka: Igor Korczakowski), a Sparta Jazgarzew uległa Mazurowi Karczew 0:1.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Podaj swoje imię