Pod lupą – Tomasz Doliński

261

W hicie kolejki przyjrzeliśmy się dokładnie grze pomocnika Tomasza Dolińskiego.

Wskazując kluczowe pozycje w zespole, wiele osób zazwyczaj wymienia napastnika oraz bramkarza, nie dostrzegając, iż w większości drużyn tytaniczną wręcz pracę odwala środkowy pomocnik, który poza zadaniami ofensywnymi musi również ciężko pracować w defensywie. To miejsce na boisku, na którym trzeba cechować się zarówno dobrą techniką, jak i odbiorem piłki. N’Golo Kante, Radja Nainggolan czy Marco Verratti to zaledwie kilka przykładów najlepszych z najlepszych na swojej pozycji. Umiejętności środkowego pomocnika odgrywają również dużą rolę na boiskach niższych lig, dlatego postanowiliśmy ocenić wkład w grę swojej drużyny nowego piłkarza klubu MKS Piaseczno Tomasza Dolińskiego, który w zeszłym sezonie reprezentował barwy Konstancina. Na wstępie możemy powiedzieć, że zawodnik, który na boiskach IV-ligowych wyróżnia się już od dłuższego czasu, w starciu z Bronią Radom zdecydowanie nie zawiódł oczekiwań kibiców drużyny gospodarzy.
Zespół z Radomia to kandydat do awansu, więc wyzwanie było niemałe. Początek w wykonaniu Dolińskiego mógł się wydawać nieco nerwowy, ale potem grał już tylko pewniej. Zawodnik bardzo dobrze wywiązywał się ze swoich obowiązków, notując kilka ważnych odbiorów piłki, a po jednym z nich MKS mógł szybko podwyższyć swoje prowadzenie w pierwszej połowie, jednakże wszystko zakończyło się rzutem rożnym. Skoro mowa o kornerach, były gracz KS Konstancin początkowo trzymał się z tyłu, zbierał piłki i zagrywał na skrzydło, ale potem mogliśmy go oglądać coraz bliżej pola karnego, czekającego na możliwość oddania strzału. Umiejętnie rozciągał grę do skrzydła, nie notował strat, śmiało można uznać, że tego dnia odgrywał ważną rolę w zespole trenera Igora Gołaszewskiego.
Co do minusów, raz nie dał rady powstrzymać rywala przy groźnie zapowiadającej się kontrze, która ostatecznie niczego nie przyniosła. Szybko otrzymał żółtą kartkę, choć w tamtej sytuacji akurat faul mógł być konieczny. Szwankowały również nieco strzały z dystansu, a ci, którzy chociaż trochę interesowali się grą konstancinian w ostatnich sezonach, wiedzą, że Doliński dysponuje bardzo dobrym uderzeniem, więc tutaj jednak był niedosyt.
W jednej z akcji pomocnik MKS Piaseczno pokazał naprawdę duże umiejętności, dzięki którym Piaseczno mogło wygrać to spotkanie. Końcówka meczu, groźna sytuacja „Broniarzy”, jeden z nich oddaje strzał, piłka odbija się od gracza MKS-u, po czym wypada na skraj pola karnego. Doliński wykonuje jeden wślizg – nieudany – nie odpuszcza, próbuje drugi raz i odbiera futbolówkę, po czym błyskawicznie zagrywa długą piłkę do niekrytego, rozgrywającego dobre zawody, Łukasza Krupnika, który ma po drugiej stronie wolnego Emila Wrażenia. Zabrakło jednak dokładności w ostatnim podaniu i niestety Broń przejęła piłkę. Dodajmy, że to był jeden z kluczowych momentów tego meczu.
Podsumowując, to był bardzo udany mecz w wykonaniu Tomasza Dolińskiego. „Wnosi dużo spokoju i jakości do zespołu, dużo widzi na boisku” – charakteryzował go na naszych łamach były trener MKS Piaseczno Tomasz Grzywna i dokładnie to mogliśmy zaobserwować w sobotę. Za ten występ należy mu się ocena: 7,8 (skala 1-10).