Czy pandemia wpłynęła na działalność akademii piłkarskich?

0
289

W jakim stopniu okres pandemii wpłynął na działalność akademii piłkarskich? Jak się okazuje, z dostosowaniem się do nowych warunków można się było uporać.

Pandemia koronawirusa wpłynęła negatywnie na gospodarkę krajową, nie omijając również sportu. Z dnia na dzień boiska opustoszały, a zarówno ci starsi, jak i najmłodsi zawodnicy musieli odłożyć korki do szafy i przestawić się na treningi w zaciszu własnego domu. Obecnie dzieci i młodzież mogą już trenować oraz rozgrywać mecze, a start nowego sezonu wydaje się niezagrożony.

Może być tylko lepiej

Jeszcze w kwietniu paraliż treningów zdecydowanie nie napawał optymizmem, a w mediach słychać było głosy, że kryzys wyrządzi długotrwałe szkody w działalności szkółek piłkarskich. Wiele akademii, próbując zapewnić dzieciom regularne treningi, skorzystała z opcji prowadzenia zajęć na odległość.

– Epidemia koronawirusa i związane z nią obostrzenia, w tym całkowity zakaz treningów grupowych, były dla nas zupełnie nową sytuacją. Myślę jednak, że MKS Piaseczno poradził sobie z tym dość sprawnie. Trenerzy bardzo szybko przestawili się na zajęcia online, przesyłali zawodnikom rozpiski treningów indywidualnych, do wykonania w warunkach domowych czy przydomowych ogrodach, a klub zachęcał do utrzymywania reżimu treningowego wszelkiego rodzaju wyzwaniami w formie zabaw z nagrodami. Trzeba przyznać, że piłkarze, zwłaszcza ci najmłodsi, sumiennie wywiązywali się w tym czasie ze swojej roli – mówi nam Robert Iwanek z klubu MKS Piaseczno.

Z ogrodów na boisko

Ten stan rzeczy z czasem uległ jednak zmianie, a zawodnicy z ogrodów z powrotem przenieśli się na murawy stadionów. Oczywiście stosując się do wytycznych sanitarnych. Jak wyglądają teraz treningi? Okazuje się, że dzieci chętnie na nie uczęszczają, a rodzice nie muszą się o nie obawiać.

– Po stopniowym znoszeniu obostrzeń przez rząd, równie szybko udało się przestawić na zajęcia na boiskach. Szkoleniowcy podzielili swoje drużyny najpierw na kilku-, a później na kilkunastoosobowe grupy i ściśle przestrzegali wytycznych sanitarnych. Przed zajęciami wszyscy dezynfekowali ręce specjalnym płynem, dezynfekowane były również piłki, a znaczniki były prane dużo częściej niż zazwyczaj. Bardzo cieszy nas to, że rodzice zaufali pracującym w klubie ludziom i już przy początkowym znoszeniu obostrzeń puszczali dzieci na treningi. Frekwencja już w pierwszym tygodniu zajęć w „nowej rzeczywistości” była dość wysoka, a dosłownie po kilku dniach praktycznie wróciła do stanu sprzed pandemii. Wiadomo, że wciąż obowiązujące wytyczne sanitarne nie ułatwiają pracy, bo np. zawodnicy nie mogą jeszcze korzystać z szatni, ale tu znów ukłon w stronę rodziców, którzy przywożą na zajęcia już przebrane w klubowe stroje pociechy, a tuż po zajęciach błyskawicznie je odbierają, by chłopcy mogli szybko się wykąpać i przebrać. Od pewnego czasu można już organizować sparingi, wydaje się, że start nowego sezonu jest niezagrożony, więc liczymy na to, że sytuacja będzie już tylko lepsza – opisuje „nową rzeczywistość” w akademiach piłkarskich Robert Iwanek.

Czytaj także: MKS Piaseczno zastało puste boisko.

Większa liczba dzieci

Również zdaniem trenera Michała Madeńskiego z akademii KS Konstancin dużą rolę w poradzeniu sobie z kryzysem odegrała komunikacja między klubem i rodzicami.

– Po zdjęciu obostrzeń w naszej akademii liczba dzieci zwiększyła się względem tego, co było w lutym i marcu. Rodzice nam zaufali, od początku wspierali nas w trudnym czasie pandemii i z wyrozumiałością podeszli do sytuacji. Komunikacja na linii klub – rodzice była systematyczna i na bieżąco byli oni informowani o sytuacji w klubie. My poradziliśmy sobie bardzo dobrze w czasie kryzysu – słyszymy.

– Treningi piłkarskie nie różnią się bardzo od tego, co było wcześniej, oczywiście doszły obostrzenia i zasady bezpieczeństwa, ale chyba już wszyscy przyzwyczailiśmy się do tego i akceptujemy obecną sytuację – dodaje Michał Madeński.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Podaj swoje imię