Walczący z mitami i fake newsami

437

Nie wszyscy wiedzą, że autorzy najpopularniejszego bloga popularno-naukowego w Polsce to mieszkańcy Piaseczna.

Aleksandra i Piotr Stanisławscy, czyli autorzy bloga i profilu społecznościowego Crazy Nauka, mieszkają i tworzą głównie w Piasecznie. Ola uwielbia antropologię ewolucyjną, Puszczę Białowieską, kosmos i Tatry. Tropi polskie wynalazki i fake newsy. W wolnych chwilach trenuje kickboxing. Piotr fascynuje się kosmosem i technologiami. W wolnych chwilach uczy informatyki i przyrody w szkole podstawowej. Marzy o bilokacji.

Jak i kiedy się to wszystko zaczęło? Skąd pomysł na blog/profil o charakterze popularnonaukowym?

Crazy Nauka: Przez wiele lat oboje byliśmy dziennikarzami popularnonaukowymi. Niestety, rynek mediów dotknął kryzys, a działy nauki były jego pierwszymi ofiarami. Około 2010 roku oboje zostaliśmy przerzuceni na inne „odcinki” w naszych redakcjach, jakiś czas potem Piotr zmienił redakcję, ale tęskniliśmy za tematami naukowymi. Dlatego w 2012 roku założyliśmy profil Crazy Nauka na Facebooku. Początkowo miała to być polska wersja ówczesnego hitu social mediów – anglojęzycznego profilu I Fucking Love Science (IFLScience). Szybko jednak okazało się, że polscy czytelnicy oczekują zupełnie innych treści niż czytelnicy IFLScience, dlatego na początku 2013 roku założyliśmy również bloga CrazyNauka.pl, gdzie mogliśmy publikować bardziej pogłębione treści niż na FB. Przez niemal rok nie zdradzaliśmy naszym znajomym, że to my prowadzimy Crazy Naukę, chcąc testować w niezależnym środowisku, czy trafiamy z naszymi treściami w gusta czytelników. I tak, metodą prób i błędów, doszliśmy do bloga w takim kształcie, jaki dziś istnieje.

 

Czy pracują Państwo również zawodowo? Jak udaje się to godzić z prowadzeniem bloga (niekiedy kilka publikacji dziennie) i życiem rodzinnym?

CN: Przez kilka lat prowadziliśmy Crazy Naukę, jednocześnie pracując zawodowo. To były niezwykle trudne czasy, okres przepracowania i niedosypiania – tym trudniejszy, że nasze dzieci były jeszcze wówczas bardzo małe (dziś Lena ma 13, a Adam 9 lat). Kiedy kładliśmy dzieci spać, zabieraliśmy się za pracę przy blogu. Od 2013 roku zaczęłam pracować na zlecenia zamiast na etacie, co dało nam większą swobodę czasową. Z wszelkich prac poza Crazy Nauką zrezygnowaliśmy ostatecznie w 2016 roku. Pozostaliśmy jedynie przy naszej audycji w radiu TOK FM, którą prowadzimy co sobotę, od 6 lat.

Dziś to Crazy Nauka zajmuje nam cały zawodowy czas: oprócz prowadzenia profili w serwisach społecznościowych i pisania tekstów na bloga, dużo podróżujemy służbowo, prowadząc wykłady, warsztaty i szkolenia z tematyki, którą znamy najlepiej: przede wszystkim z komunikacji naukowej i anatomii fake news. Współpracujemy też z firmami, współtworząc kampanie marketingowe czy prowadząc konferencje. Nasze życie zawodowe w ciągu tych kilku lat zmieniło się diametralnie.

Skąd czerpią Państwo pomysły, inspiracje do kolejnych wpisów?

CN: Pomysły czerpiemy z internetu, ale też z naszego otoczenia, w którym co i rusz natykamy się na przykłady „everyday science”. Sporo jeździmy z dziećmi po Polsce, wyszukując fascynujące i mało znane akcenty naukowe, których opisy zgromadziliśmy w dziale Crazy Wyprawy. Jesteśmy też wyczuleni na tematykę mitów naukowych, które niemiłosiernie plenią się ostatnio w Internecie. Poświęciliśmy temu nawet całą książkę, którą właśnie złożyliśmy do wydawnictwa. Ukaże się w sprzedaży w październiku i będzie nosić tytuł „Fakt nie mit”.

Mieszkają Państwo w samym mieście Piasecznie czy gdzieś na terenie gminy? Od zawsze? A jeśli nie, to skąd taki wybór i skąd Państwa tu wiatry przygnały?

CN: Mieszkamy w Piasecznie, na Osiedlu przy Kamieniu, w segmencie z ogródkiem i mnóstwem zieleni. Przeprowadziliśmy się tu 13 lat temu z bloku na warszawskim Mokotowie, kiedy miała się urodzić nasza córka i potrzebowaliśmy więcej przestrzeni do życia, niż oferowała kawalerka, którą wówczas dysponowaliśmy. Przez te lata mieszkał z nami również nasz pies – hovawart Mikra, wspaniała towarzyszka i stróż naszego ogródka. Niestety, zmarła w ubiegłym roku, a zastąpiła ją miniaturowa pudelka Fala – niewielkiej postury, ale wielkiego ducha.

Czy pojawił się już jakiś wpis o Piasecznie?

CN: Sporo piszemy o Piasecznie i okolicy, zwłaszcza, że wciąż odkrywamy tu coś nowego i fascynującego. Oprócz obserwowania nocnego nieba opisywaliśmy m.in. spływ Jeziorką, górki Szymona czy Las Kabacki. Nagraliśmy też film o nieważkości, którego akcja rozgrywa się na Osiedlu przy Kamieniu. Piaseczno pojawia się też często na naszym Instagramie, a ponadto, jeśli mamy nagrać coś „mówionego”, to robimy to zazwyczaj u nas na tarasie, z Piasecznem w tle.

Czy mają Państwo jakieś szczególnie lubiane miejsce na terenie gminy lub powiatu piaseczyńskiego?

CN: Najbardziej lubimy Jeziorkę i spływy kajakowe. W Łosiu znaleźliśmy słabo oznaczony rezerwat przyrody nad tą rzeczką, który powstał na terenie XIX-wiecznego parku dworskiego i to jest naprawdę bajkowe i odludne miejsce. Często jeździmy też nad stawy w Zalesiu i na Górki Szymona, ale staramy się unikać tam tłumów.

Dziękujemy za rozmowę i życzymy kolejnych sukcesów w tropieniu mitów i popularyzacji nauki.