Szkuta musi wrócić

1

Samorząd Mazowsza chce przejąć zamek w Czersku. Gmina prowadzi w tej sprawie rozmowy. TOnZ namawia do działania w sprawie Szkuty Czerskiej.

Zdaniem Towarzystwa Opieki nad Zabytkami, Gmina powinna równolegle zajmować się tematem zamku i szkuty wiślanej znalezionej w 2009 r. w Czersku. Wrak statku został wydobyty w 2018 roku. W należącej do Państwowego Muzeum Archeologicznego pracowni w Rybnie pod Sochaczewem jest poddawana specjalistycznej konserwacji.

– Naszym priorytetem jest to, żeby szkuta powróciła do Czerska – mówi Piotr Rytko, prezes TOnZ oddział w Czersku. – Już teraz musimy podjąć działania prowadzące do zbudowania odpowiedniego pawilonu ekspozycyjnego dla szkuty. Stworzenie ośrodka muzealno-edukacyjnego, wykorzystującego jednocześnie potencjał zamku i szkuty wydaje nam się najlepszym rozwiązaniem. Dlatego taki pawilon dla szkuty powinien powstać w miarę blisko, ale na pewno nie w obrębie zamkowych murów. Gmina mogłaby wnieść wkład w postaci gruntu pod pawilon muzealny. Miałaby wtedy wpływ na podejmowane decyzje o jego wykorzystaniu.

Nie ma dużo czasu

Samorząd województwa mazowieckiego przeznaczył do tej pory znaczne środki na wydobycie Szkuty Czerskiej oraz jej konserwację. Prace przy wraku potrwają prawdopodobnie jeszcze około czterech, pięciu lat.

– To nie jest odległy termin. Na utworzenie i realizację koncepcji lokalizacji, organizacji i zabezpieczenia finansowania kompleksu muzealnego nie pozostało dużo czasu – przekonuje Piotr Rytko. – Proces technologiczny konserwacji wymaga tego, żeby wrak statku był składany w docelowej placówce, gdzie będzie później prezentowany. W takim pawilonie muszą być zapewnione określone, stabilne warunki: odpowiednia temperatura, wilgotność, skład powietrza.

Zamek się sypie

Trwają rozmowy o przyszłości zamku w Czersku. Kto będzie nim zarządzał i na jakich zasadach? Czy przejmie go samorząd Mazowsza? Czy dofinansowaniem będzie zainteresowane ministerstwo kultury? Zdaniem Piotra Rytko na te pytania również szybko muszą znaleźć się odpowiedzi.

– Przez ostatnie kilkadziesiąt lat nie przystąpiono do poważnych rozmów na temat tego, co ma się dziać z Zamkiem Książąt Mazowieckich, w jaki sposób ma się rozwijać to miejsce. Mamy nadzieję, że jak najszybciej dojdzie do konkretnych ustaleń pomiędzy samorządami – dodaje prezes TOnZ. – Konieczna jest interwencja ratunkowa, bo zamek się sypie na całej długości murów. Na zabezpieczenie jest potrzebne co najmniej kilka milionów złotych. Trzeba to zrobić inaczej niż przy poprzednim remoncie, kiedy cegły po prostu zostały doklejone. Szkoda wydawać miliony na renowację, bo znowu odpadną od muru.

Hurdycje za zgodą konserwatora

TOnZ proponuje, żeby powrócić do średniowiecznego rozwiązania, czyli dobudowy drewnianych hurdycji, będących pewnego rodzaju zadaszonymi kładkami łączącymi wieże.

– Chroniłyby mury przed deszczem i śniegiem. Teraz woda wsiąka w mury, rozsadza spoiny i dlatego odpadają cegły – wyjaśnia Rytko. – Hurdycje wykonane zgodnie z tradycją i ze sztuką budowlaną byłyby elementem odtworzenia średniowiecznego stanu zamku. Oczywiście na takie rozwiązanie musiałby wyrazić zgodę konserwator zabytków.