Śmieciowy impas

Ministerialne decyzje blokują decyzje Marszałka Województwa Mazowieckiego. Skutki tych potyczek już odczuwają samorządy, a za chwilę odczują wszyscy mieszkańcy, którym znacząco wzrosną opłaty za odbiór odpadów, które… nie będą odbierane.

Zalegające na ulicach śmieci to oczywiście najczarniejszy scenariusz, ale coraz bardziej realny, jeśli w potyczce o Regionalne Instalacje Przetwarzania Odpadów Komunalnych (RIPOK) szybko nie dojdzie do porozumienia. Pojawiające się ostatnio problemy z opóźnieniami w odbiorze odpadów (zwłaszcza biodegradowalnych) nie wynikają z opieszałości firm śmieciarskich, tylko z faktu, że jedyna dla Regionu Warszawskiego instalacja, do której mogą je wywieźć, nie ma wystarczających mocy przerobowych.

Niewiele osób wie, że firmy odbierające odpady mogą je przekazywać tylko do określonych, wskazanych przez marszałka województwa instalacji, które zajmują się ich dalszą obróbką (segregacją, przetwarzaniem, spalaniem). Marszałek wskazał dla Regionu Warszawskiego sześć takich instalacji, ale w wyniku zaskarżeń, wnoszonych przez organizacje ekologiczne, pozwolenia dla większości z nich zostały uchylone przez Ministra Środowiska i skierowane do ponownego rozpatrzenia. W tej chwili tylko jedna spalarnia i jeden zakład mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów posiadają prawomocne decyzje, zezwalające na prowadzenie działalności.

Monopolista żąda więcej

Skutkiem ubocznym takich decyzji jest również wzrost cen za odbiór odpadów. W sytuacji, w której mamy do czynienia z monopolistą, może on oczywiście windować ceny dla firm dostarczających odpady. Ceny w RIPOK rosną już od jakiegoś czasu. Odbija się to oczywiście na bezpośrednich producentach odpadów, czyli mieszkańcach, którzy za odbiór śmieci albo już płacą, albo za chwilę będą płacić znacznie wyższe stawki. A mowa o wzroście przekraczającym niejednokrotnie 100%.  W Piasecznie na przykład samorząd od dawna nie może rozstrzygnąć przetargu na odbiór odpadów, ponieważ specyfikację zaskarżają potencjalni oferenci. Domagają się między innymi zapisów, które część ryzyka związanego z gwałtownym wzrostem cen w RIPOK przerzuca na gminy. W innej sytuacji, jeśli muszą skalkulować swoje ryzyko związane ze znaczącym wzrostem cen w instalacjach odbierających od nich odpady, mogą zażądać znacznie wyższych kwot za swoje usługi. A w związku z tym, że gospodarka odpadami musi się bilansować, całość tego ciężaru odczują bezpośrednio mieszkańcy, płacąc znacznie wyższe stawki.

Samorządy zwierają szyki

Sytuacja jest tak napięta, że 19 listopada w Grodzisku Mazowieckim odbył się Konwent Wójtów, Burmistrzów i Prezydentów Miast Województwa Mazowieckiego, dotyczący trudnej sytuacji w gospodarce odpadami komunalnymi. „Aby rozwiązać problem małej liczby instalacji, wnosimy o przyspieszenie procesu decyzyjnego – przed wydaniem zezwoleń na prowadzenie nowych obiektów oraz skrócenie procesu odwoławczego. Do czasu poprawy sytuacji w regionie, należy uwolnić rejonizację w gospodarce odpadami. Dlatego też, w okresie przejściowym powinno się zezwolić na transport i zagospodarowanie odpadów w sąsiednich regionach i województwach, które posiadają zdecydowanie większe moce przerobowe” – napisali w zajętym stanowisku. Wyrazili nadzieję na szybkie rozwiązanie problemu oraz wyznaczenie terminu spotkania z Ministrem Środowiska.

W naszym powiecie z problemem podpisania nowej umowy boryka się w tej chwili jedynie Piaseczno. Jeśli nie dojdzie do kolejnej zmiany terminu otwarcia ofert i jeśli jakakolwiek zostanie złożona w trwającym przetargu, orientacyjny koszt odbioru powinniśmy poznać 7 grudnia.