Sąsiedzka integracja

131

Z Anną Darską i Mirą Walczykowską o Towarzystwie Przyjaciół Zalesia Dolnego i Festiwalu Otwarte Ogrody rozmawiała Agnieszka Deja.

Czym zajmuje się Towarzystwo Przyjaciół Zalesia Dolnego?

Mira Walczykowska: Towarzystwo Przyjaciół Zalesia Dolnego jest kontynuatorem Towarzystwa przedwojennego. Najpierw było to Towarzystwo Przyjaciół Miasta-Las Zalesie. Obecne Towarzystwo zostało reaktywowane w 1991 roku, ale nasza grupa połączyła się dopiero w 1998 roku . Od tego momentu działania Towarzystwa były skoncentrowane na sprawach dotyczących zagospodarowania przestrzennego, urbanistyki, ochrony przyrody. W 1998 roku dołączyłam do stowarzyszenia w sprawie związanej z incydentem na Górkach Szymona. Sprawa ciągnęła się kilkanaście lat – mniej więcej tyle, ile byłam przewodniczącą Towarzystwa. Zakończyła się sukcesem, bo dziś Górki Szymona, choć wiele osób w to nie wierzyło, odzyskały swoją dawną świetność.

Towarzystwo Przyjaciół Zalesia Dolnego pragnie, aby układ urbanistyczny, który jest wyjątkowym układem historycznym, był chroniony. W 1999 roku pierwszy raz wystąpiliśmy do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków o ochronę tego terenu. Tak się złożyło, że w 2008 roku konserwator rozpoczął działania mające na celu wpisanie układu urbanistycznego do rejestru. W tej chwili układ jest objęty ewidencją zabytków. Nikt nie dyskutuje na temat tego, czy jest to cenny i zabytkowy teren i czy należy go chronić i szanować. Zalesie jest wyjątkowe, bo jest właśnie takie, jakie jest. Gdyby straciło swoją wartość – działki zostałby podzielone, drzewa wycięte – to byłoby tylko kolejnym osiedlem Piaseczna. Nie chcemy do tego dopuścić. Towarzystwo zajmuje się ochroną układu urbanistycznego, ale też ma cele edukacyjne. Pierwszy raz zostały wydane publikacje dotyczące Zalesia Dolnego, wydaliśmy także historię Krauzówki, szkoły, która od czasów okupacji jest związana z Zalesiem. Podejmujemy działania edukacyjne, w tym m.in. poprzez Festiwal Otwarte Ogrody, który ma pokazać ludziom, w jak cennym miejscu mieszkają i jakich mają sąsiadów – artystów, którzy tu pracują, przebywają.

Działalność Towarzystwa została doceniona przez Ministra Kultury. Otrzymaliśmy nagrody za swoje osiągnięcia, mamy także nagrodę powiatu piaseczyńskiego. Tak naprawdę gdyby nie działania Towarzystwa nikt by już nie pamiętał o historii Zalesia Dolnego. Mamy nadzieję, że przez nasze działania zainteresowaliśmy ludzi Zalesiem i przybliżyliśmy im to, w jakiej mieszkają miejscowości.

W tym roku skończyła się kadencja rady i wybraliśmy nową przewodniczącą. Została nią dr Anna Darska, która jest najlepszą osobą na to stanowisko. Jej wiedza, kompetencje i doświadczenie (w latach 2004-09 pełniła funkcję Ambasadora ONZ w Polsce) pozwolą Towarzystwu rozwinąć skrzydła.

Anna Darska: Dodam jeszcze, że Towarzystwo wydało kilka folderów z historią Zalesia Dolnego. Są to zeszyty, w których Mira Walczykowska zebrała bardzo dużo niepublikowanych wcześniej materiałów. Niektóre przybliżają nam fakt, dlaczego to miejsce jest historycznie tak wyjątkowe. Informacja o zeszytach jest na stronie www.zalesie-dolne.pl.

Jeśli chodzi o plany na nową kadencję to na pewno będziemy kontynuować to, co robiliśmy do tej pory. Profil zostaje ten sam. Poszerzymy nieco naszą działalność – jest kilka tematów, które dojdą. Pierwszy dotyczy domu Tadeusza Zawadzkiego „Zośki”. To nasz priorytet. Urządziliśmy tam uroczystość z okazji 70. rocznicy Powstania Warszawskiego. Dla wszystkich było to wzruszające przeżycie, właśnie ze względu na to, że było to w tym miejscu. Chcemy wyremontować ten dom, bo jest w opłakanym stanie. Zagraża mu zawalenie się. Trzeba pamiętać, że jest to miejsce pamięci dla wszystkich Polaków, dlatego chcielibyśmy o to zadbać. Pragniemy rozpocząć akcję ratowania tej posiadłości. Chcielibyśmy ją wykupić od właściciela, który jest gotowy ją sprzedać. Wtedy będziemy mogli zrobić w tym domu miejsce spotkań dla Szarych Szeregów, ale nie tylko. Być może będzie to świetna okazja do stworzenia miejsca związanego z konspiracją. Takie są plany. Chcielibyśmy apelować do wszystkich mieszkańców i nie tylko, by włączyli się w tę akcję. To jest ważne dla nasz wszystkich.

Drugim tematem jest fakt starzejącego się społeczeństwa. Niestety, oferta dla seniorów jest dość wąska. Starsi ludzie nie mają możliwości uczestniczenia w życiu społeczno-kulturalnym, często są samotni i nie mają możliwości dzielenia się swoim doświadczeniem z młodszymi pokoleniami. Chcemy stworzyć dla tych osób przyjazną przestrzeń w Zalesiu. Liczymy na to, że uda nam się uzyskać lokal na ten cel oraz wsparcie w tej dziedzinie. Chcielibyśmy rozwijać w tym miejscu działalność artystyczną, prowadzić dyskusje dla osób starszych.

Trzecią sprawą jest ochrona przyrody i filozofia tego, czym jest miasto w XXI wieku. Obecnie większość ludzi mieszka w miastach, a niebawem będzie to 3/4 ludzkości. Stawia to ogromne wyzwania infrastrukturalne i społeczne. Jak zapewnić spójność miast? Obecnie brak sensownego projektowania urbanistycznego i planowania przestrzennego oraz niekontrolowane mnożenie się osiedli już przejawia się degradacja tkanki miejskiej i zanikaniem tożsamości miast. Społeczeństwo będzie musiało , ponosić koszty za brak sieci powiązań funkcjonalnych w miastach i ich otoczeniu. . Chcielibyśmy przyczynić się aby miejsca, w których żyjemy, były przyjazne i praktyczne, ale też nie obciążały budżetu przyszłych pokoleń. Tym również będziemy się zajmować w nowej kadencji.

Wspomniały Panie o Festiwalu Otwarte Ogrody. Skąd wziął się pomysł na tego typu imprezę?

M.W.: Pomysł nie jest nasz. W 2006 roku pojechałam do Podkowy Leśnej, gdzie pierwszy raz brałam udział w Otwartych Ogrodach. Idea mi się spodobała, uznałam, że to jest to, czego potrzebują miasta-ogrody jak Konstancin-Jeziorna czy właśnie Zalesie Dolne. Rozmawiałam z pomysłodawcami, którzy przyznali, że to świetny pomysł, by tę ideę rozszerzyć na inne miejscowości. Ogrody zaistniały w powiecie piaseczyńskim w 2008 rok. W Zalesiu jest nieco inaczej niż w innych miejscach, bo Konstancin-Jeziorna czy Podkowa Leśna dostają ogromne finansowanie na tę imprezę, a w Zalesiu Dolnym to wydarzenie jest realizowane tylko przez jedno stowarzyszenie. Oczywiście mamy wsparcie od władz, ale to nie są wielkie kwoty. Cenimy bardzo pomoc, którą uzyskujemy od Centrum Kultury, ale jest to tylko kropla w morzu potrzeb. Cała organizacja, praca fizyczna, spoczywa na Towarzystwie. Nie narzekamy, chociaż czasem chciałoby się więcej zrobić, a możliwości finansowe na to nie pozwalają.

Festiwal Otwarte Ogrody ma charakter kulturalny i edukacyjny. Dzięki niemu możemy w przystępny sposób pokazać ludziom historię Zalesia. Mogą zobaczyć ciekawe miejsca i interesujących ludzi. Nie bez przypadku wybieramy posesje na Otwarte Ogrody – każda z nich wiąże się z historią Zalesia. Nawet jeśli są to domy współczesne, to osoby, które w nich mieszkają, mają coś do zaprezentowania. Dużym powodzeniem cieszą się ogrody artystyczne – m.in. Józefa Wilkonia czy Adama Myjaka.

Co można zobaczyć podczas tego Festiwalu?

M.W.: Wszystko zależy od programu. Zawsze są ogrody historyczne. Jest też oprowadzenie po Zalesiu. Czasem są to piesze wycieczki, a czasem rowerowe – cieszą się one dużym powodzeniem. Pokazujemy ciekawe miejsca, architekturę, mówimy o ich historii. Często ludzie nie mają pojęcia, co działo się w konkretnych budynkach, dlatego chętnie o tym mówimy. Są wystawy, koncerty, warsztaty. Podczas Festiwalu najciekawsze jest to, że zamknięte, na co dzień prywatne posesje otwierają się na zwiedzających, na artystów i widzów. To integruje lokalną społeczność.

A.D.: Dbamy o to, by było też coś dla młodszych – mamy teatrzyk dla dzieci, są warsztaty, wystawy… Program jest różnorodny.

To święto dla całej rodziny.

M.W.: Tak, to święto dla całej rodziny i dla mieszkańców Zalesia i okolic.

A.D.: Nie tylko dla mieszkańców.

M.W.: Nie tylko dla mieszkańców, bo przyjeżdżają osoby z Warszawy czy innych zaprzyjaźnionych miast-ogrodów.

W tym roku Festiwal został podzielony na dwie części. Dlaczego?

M.W.: Włączyliśmy się w program obchodów 70. rocznicy Powstania Warszawskiego. Nie wyobrażaliśmy sobie tego, że Festiwal i Zalesie nie wezmą w tym udziału. Tyle rzeczy działo się na terenie Zalesia… Po prostu nie możemy o tym zapomnieć. Uznaliśmy, że to świetny pomysł, żeby pokazać szerszej publiczności posiadłość Zawadzkich. Mieszkańcy, którzy przyszli, byli niesamowicie wzruszeni. Dla Zalesia i nie tylko jest to ważne miejsce.

Co zobaczymy pod koniec sierpnia, w drugiej części Festiwalu?

M.W.: W tym roku będzie więcej atrakcji dla najmłodszych. Swój ogród otwiera też Joanna Bylicka – designerka, ceramiczka, artystka. Pojawi się ogród Carlosa Castañón. Oczywiście nie zabraknie wycieczki po Zalesiu. Odwiedzimy Górki Szymona, żeby pokazać, co udało nam się osiągnąć po prawie piętnastu latach starań o ich rewitalizację. Będzie koncert akordeonistów i wystawa fotografii w ogrodzie Joanny Kowalskiej-Nowak. Wielu mieszkańców mogą zainteresować pokazy łucznicze.

Jak zachęciłby Panie mieszkańców do wzięcia udziału w Festiwalu Otwarte Ogrody?

A.D.: Program jest ciekawy, impreza odbywa się w weekend, a Zalesie jest niedaleko Piaseczna. Warto przyjść, zobaczyć i skorzystać z przygotowanych przez nas atrakcji. Za wejście na posesję się nie płaci, a ma się możliwość poznania ciekawych osób i ich działań. Można posłuchać koncertów, obejrzeć sztukę, nie trzeba przy tym jechać do Warszawy by to zobaczyć. Chciałabym jeszcze podkreślić, że nie jesteśmy organizacją polityczną, Festiwal działa ponad podziałami, nie jest pretekstem do kampanii, zatem mieszkańcy mogą odpocząć od wrzawy, która otacza ich na co dzień.

M.W.: Przy okazji Ogrody to nie tylko wysoki poziom artystyczny i miły sposób na spędzenie czasu, ale też okazja do spotkania się ze znajomymi. Coraz więcej osób, które uczestniczyły do tej pory w ogrodach, zaraża tym swoich znajomych. Ludzie czekają na Otwarte Ogrody i wypytują o nie od początku lata. Znaczy to tylko tyle, że Festiwal stał się częścią Zalesia.

Dziękuję za rozmowę.

Foto udostępnione przez TPZD