Sąd nad dotacjami

249

Sąd Rejonowy w Piasecznie przesłuchał pierwszych świadków w sprawie przeciwko byłemu burmistrzowi Zdzisławowi Lisowi. Oskarżenie dotyczy niewłaściwego naliczania dotacji dla przedszkoli prywatnych.

Toczące się od ubiegłego roku postępowanie z oskarżenia cywilnego, wniesionego przez właścicielki przedszkoli Krystynę Otrębę (Przedszkole Bajka) oraz Marię Murawską (Przedszkole Słoneczne) to ciąg dalszy sprawy, którą umorzyła najpierw prokuratura, a następnie sąd, do którego odwołali się od tej decyzji wnioskodawcy. Zdaniem skarżących, poprzedni burmistrz Piaseczna Zdzisław Lis dopuścił do działania na szkodę przedszkoli prowadzonych przez inne niż gmina podmioty, poprzez niewłaściwe naliczanie należnych dotacji. Akt oskarżenia dotyczy lat 2013-2016. Zdaniem właścicielek prywatnych przedszkoli (które w tym okresie przekształciły się w przedszkola publiczne), zaniżone dotacje były wynikiem przeprowadzonych zabiegów księgowych. Chodzi o zatrudnienie pracujących w przedszkolach gminnych dozorców i konserwatorów w Zespole Ekonomiczno-Administracyjnym Szkół (ZEAS, obecnie CUW), traktowanie w budżecie gminy remontów przedszkoli jako inwestycji (te bowiem nie wliczają się w podstawę obliczenia kosztów utrzymania przedszkolaka) oraz niewliczanie w podstawę kosztów obsługi księgowo-administracyjnej, którą dla samorządowych przedszkoli prowadził ZEAS.

Podczas całodziennego posiedzenia sądu, któremu przewodniczy sędzia Agata Wolniewicz, udało się przesłuchać zaledwie połowę z zaplanowanych świadków. Na pytania sądu oraz adwokatów obu stron odpowiadały obie skarżące, Marcin Otręba – główny księgowy w przedszkolu Bajka, byli dyrektorzy ZEAS Edyta Woźniak oraz Jarosław Rawski, była główna księgowa ZEAS Bożena Bogdan oraz były burmistrz Józef Zalewski. Niektórzy ze świadków zgadzają się z opinią skarżących, że podstawą naliczenia kosztów utrzymania jednego przedszkolaka w gminnej placówce (a co za tym idzie – adekwatnej kwoty dotacji dla przedszkoli prywatnych czy upublicznionych) powinny być wszystkie realnie ponoszone koszty. Kiedy jednak padają pytania o to, kto odpowiadał za takie wyliczenia, świadkowie wskazują różne osoby.

Kolejne posiedzenie sądu zaplanowano na 18 lipca.