Rynek pracy potrzebuje Ukraińców

W oczach przedsiębiorców obywatele Ukrainy ratują lokalny rynek pracy. Nie wszystkim mieszkańcom się to jednak podoba.

Po naszym artykule „Zostawieni sami sobie” (PP 211) o sytuacji Ukraińców mieszkających i pracujących na naszym terenie, pojawiło się sporo komentarzy. Większość z nich była skierowana przeciw osobom pochodzenia ukraińskiego. Główne oskarżenia dotyczyły tego, że ich obecność powoduje pogorszenie warunków pracy dla Polaków.

– Co trzeci spotkany na ulicy to Ukrainiec, więc jak my mamy godnie zarabiać, skoro oni pracują za najniższą krajową? – pytała retorycznie Małgorzata Wojniusz, zyskując sporo „lajków”.

Kolejny komentator zapewnia, że sytuacja jest znacznie „gorsza”.

– Już nie pracują za najniższą krajową – pisze Andrzej Brodowski. I podaje przykład ze swojego miejsca pracy, w którym Ukraińcy mogą liczyć na dodatkowe benefity.

– Stawka jak wszyscy, a do tego opłacone mieszkanie, darmowy dojazd, za darmo załatwiane wizy, pozwolenia itp. Czy Tobie ktoś za takie rzeczy płaci? Mają lepiej niż my – uważa Andrzej Brodowski. Czy rzeczywiście firmy zapewniają lepsze warunki pracy obcokrajowcom?

Warunki takie same

Pracodawcy z którymi rozmawialiśmy, zarówno ci więksi, jak Biedronka, Auchan czy Mabau, jak i właściciele małych osiedlowych sklepów czy kilkuosobowych firm budowlanych, nie potwierdzają tej informacji. Zgodnie twierdzą, że warunki zatrudnienia nie są różnicowane ze względu na narodowość.

– Rzeczywiście w razie potrzeby pomagamy w uzyskaniu pozwolenia na pracę – mówi  Karol Kubicki z działu HR Jeronimo Martins (Biedronka). Wynika to jednak z tego, że pracodawca potrzebuje pracownika, a musi się stosować do przepisów prawa. Wystarczy zresztą odrobina namysłu, by dojść do wniosku, że pracodawcy nie są instytucjami charytatywnymi i ich celem zazwyczaj jest osiągnięcie jak najwyższych zysków przy jak najniższych kosztach. Trudno więc uwierzyć, że zatrudniają pracowników, którzy generują dodatkowe koszty i zobowiązania. Chyba, że nie mają innego wyjścia. A to właśnie podają pracodawcy jako główną przyczynę zatrudniania Ukraińców.

– Nie ma ludzi do pracy, młodzi przyjdą, popracują chwilę i odchodzą, bo za ciężko, albo wyjeżdżają na zachód – mówi pan Karol prowadzący małą firmę budowlaną. – Kiedyś stawaliśmy do przetargów w gminie czy powiecie, a teraz nie mam kim tego robić.

Efekt 500+

Brak chętnych do pracy Polaków jako powód zatrudniania obcokrajowców podają również duże firmy. Wskazują też na jeszcze jedną przyczynę – efekt 500+.

– Kim dziś pracować? Jak weszło 500+, to tylko u mnie z 12 osób odeszły cztery, łatwo policzyć procent. Zmniejszyłem rynek klientów i podniosłem ceny usług, bo pracownik nie będzie robił za 12 zł do ręki. Jak daję ogłoszenie o pracy, to przede wszystkim pada pytanie za ile, a nie co potrafię – pisze w komentarzu użytkownik Sizar Cezary.

Dodatkowe źródło dochodu, jakim jest 500+ dla rodzin posiadających więcej niż jedno dziecko, bywa powodem rezygnacji z pracy zawodowej za najniższą stawkę. Oczywiście pojawiają się głosy komentatorów, którzy twierdzą, że remedium na braki kadrowe jest podwyższenie stawek. Po pierwsze trudno oczekiwać od pracodawców takich działań finansowych, jeśli mogą znaleźć pracowników gotowych pracować za niższe stawki, a po drugie najniższa krajowa na przysłowiowej „kasie w Biedronce” to już przeszłość, a nadal brakuje chętnych do pracy. Podobnie jak rzesze Polaków wyjeżdżających do pracy na zachód Europy, tak i teraz Ukraińcy w Polsce to często dobrzy pracownicy – tacy, którym zależy na pracy i są gotowi wykonywać te zadania, których za określone stawki nie są skłonni wykonywać obywatele danego państwa. Warto się rozejrzeć wokół swoich sąsiadów, znajomych, kolegów z lat szkolnych, jak duży odsetek z nich pracuje obecnie za granicą. Skoro Polacy wolą za wyższe stawki budować domy w Niemczech, to ktoś musi je budować za te niższe w Polsce. Większość z nas korzysta z pracy obywateli Ukrainy, więc hejt wobec ich obecności na naszym rynku pracy jest co najmniej nierozsądny.

Tematem braku rąk do pracy jako jednym z największych wyzwań przedsiębiorców zajmowano się również podczas posiedzenia Gospodarczego Gabinetu Cieni Buisness Center Club, które odbyło się 8 października w Warszawie.

 

– Obecnie, średniorocznie około 10% zatrudnionych w Polsce to obywatele Ukrainy. Jeśli inne kraje UE, w szczególności Niemcy, pozwolą na pracę Ukraińcom, istnieje ryzyko dużego i gwałtownego zmniejszenia się podaży pracy – powiedział minister finansów w Gospodarczym Gabinecie Cieni BCC prof. Stanisław Gomułka.