Rok na obcej uczelni? Zdecydowanie warto!

52

Uczelnie coraz częściej oferują studentom możliwość realizowania części studiów za granicą. Studenci chętnie korzystają z takiej opcji i bardzo ją sobie chwalą.

W środowisku młodych ludzi trudno dziś spotkać osobę, która nie wiedziałaby, czym jest Erasmus, najbardziej znany program wymiany studenckiej. Uruchomiony w 1987 roku na terenie Unii Europejskiej program Erasmus (skrót od European Community Action Scheme for the Mobility of University Students – Schemat Akcji Komisji Europejskiej Mobilności Studentów Szkół Wyższych) nawiązuje do filozofa Erazma z Rotterdamu, który fundował wybranym studentom koszty podróży po Europie. Perspektywa zwiedzenia innych krajów, doskonalenia języka obcego, poznania nowych ludzi i obcych kultur kusi wielu studentów. Jednak by zostać uczestnikiem programu, trzeba spełnić szereg warunków i przebrnąć przez naprawdę sporo papierkowej roboty.
Aby w ogóle myśleć o wzięciu udziału w wymianie Erasmus+, należy skończyć pierwszy rok studiów, a nasza uczelnia musi posiadać Kartę Uczelni Erasmusa i prowadzić zagraniczną wymianę studentów. Przy kwalifikacji na pewno brana jest pod uwagę średnia ocen i dobra znajomość języka kraju, do którego się wybieramy, a przede wszystkim języka angielskiego. Przed wyjazdem czeka nas test, który sprawdzi, czy nasze zdolności językowe pozwolą nam brać aktywny udział w zajęciach na zagranicznych uczelniach. Trzeba bowiem pamiętać, że wyjazd na jeden czy dwa semestry wiąże się z realizacją zajęć na zagranicznej uczelni i zaliczaniem tam egzaminów. Wtedy już tylko czeka nas góra formalności, ale zazwyczaj mamy opiekuna, który pomaga nam przebrnąć przez nie z pozytywnym skutkiem.

Ile to kosztuje? Zakwalifikowani do programu studenci otrzymują stypendium. W ubiegłym roku akademickim stawki w ramach programu Erasmus+ były sztywne i na wszystkich polskich uczelniach obowiązywały identyczne kwoty. Uczelnia nie mogła ani ich obniżyć, ani podwyższyć. Określiła je Narodowa Agencja w oparciu o wytyczne Komisji Europejskiej. Kraje uczestniczące w programie Erasmus+ podzielone zostały przez KE na grupy w zależności od kosztów utrzymania. Stypendia wynosiły od 300 do 500 euro miesięcznie. Oczywiście w wielu krajach nie są to środki wystarczające na pokrycie wszystkich potrzeb. Wielu studentów podejmuje więc dorywczą pracę albo korzysta ze wsparcia rodziców.

Czy warto? Znakomita większość osób odpowiada, że zdecydowanie tak; mówią to nawet ci, którzy swoją przygodę z Erasmusem realizowali kilka czy kilkanaście lat temu.

– Międzynarodowe przyjaźnie, które zawarłam podczas Erasmusa we Francji, przetrwały do dziś – mówi znajoma trzydziestolatka. – Są tak silne, że na moim ubiegłorocznym ślubie organizowanym w wąskim gronie miałam znajomych z Erasmusa z Danii, Francji i Cypru – dodaje. Możliwość nawiązania relacji z osobami z wielu stron świata, zetknięcia się z inną kulturą, kuchnią i obyczajami poszerza horyzonty. Do tego mamy możliwość pogłębiania wiedzy na innej uczelni, w innym środowisku akademickim. Jest to również bezcenna lekcja obycia językowego dzięki stałemu obcowaniu z nim. Taki wyjazd pozwala też kształcić tzw. kompetencje miękkie. Młody człowiek musi samodzielnie odnaleźć się w zupełnie obcym środowisku, nawiązać relacje, zorganizować swój czas, poradzić sobie z dziesiątkami codziennych spraw z dala od rodziny, przyjaciół i znajomych. To lekcja życia równie cenna, jak pozyskana wiedza. W przyszłości może się okazać również ważnym argumentem przemawiającym na naszą korzyść przy poszukiwaniu pracy.

Wybierając uczelnię warto sprawdzić, czy oferuje programy wymiany studenckiej, z jakimi ośrodkami współpracuje i jakie ewentualnie kryteria trzeba spełnić, by wyruszyć w swoją studencką podróż.