Prezydent podpisał Lex Deweloper

Specustawa mieszkaniowa ma przyspieszyć budowę nowych mieszkań. Jednak architekci, urbaniści i miejscy aktywiści nazwali ją ustawą dla deweloperów. Co oznacza podpisanie specustawy?

 

W ramach obietnic wyborczych, nasz rząd obiecał budowę 2,5 mln nowych mieszkań na wynajem. Konsekwencją tej obietnicy jest program Mieszkanie +. Okazało się jednak, że wybudowanie takiej ilości mieszkań wcale nie jest proste, a mają one powstać do 2030 r. Stworzono więc projekt specustawy, która zmienia ustawę Prawo budowlane.

– W ustawie zapisaliśmy, że inwestycja musi mieć bezpośredni dostęp do drogi publicznej, a minimalna szerokość drogi wewnętrznej nie może być mniejsza niż 6 m. Przystanki komunikacji miejskiej muszą być w odległości 1 km od budowanych mieszkań, jednak w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców muszą być bliżej – do 500 m. Szkoły i przedszkola powinny być budowane w odległości 3 km, a w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców – 1,5 km. Ponadto inwestycja musi być realizowana na terenie zapewniającym dostęp do terenów rekreacyjnych w takich samych odległościach, jak w przypadku szkół i przedszkoli – mówił w wywiadzie dla PAP Artur Soboń, wiceminister inwestycji i rozwoju. – Zapisaliśmy też standardy dotyczące wysokości budynków. W miastach do 100 tys. mieszkańców mogą one mieć maksymalnie 4 kondygnacje, a w większych – 14 kondygnacji. Przewidzieliśmy też, że jeśli w okolicy 500 m znajdują się już inwestycje mieszkaniowe o wyższych kondygnacjach, to powstająca w oparciu o przepisy specustawy inwestycja może mieć tyle pięter, ile sąsiadująca z nią istniejąca zabudowa.

Projekt oprotestowało jednak wielu ekspertów. Komitet Przestrzennego Zagospodarowania Kraju Polskiej Akademii Nauk napisał w swojej opinii dotyczącej specustawy, że wprowadza ona tylnymi drzwiami podstawy do dalszej anarchii przestrzennej, a przede wszystkim do rozkwitu spekulacji gruntami.

Z kolei w petycji do prezydenta, pod którą podpisy zbierały organizacje zrzeszające miejskich aktywistów, urbanistów i architektów z całej Polski, czytamy: „Niezrozumiałe są intencje ustawodawcy, który uznał, że do przyspieszenia budowy mieszkań konieczne jest wprowadzenie możliwości obchodzenia zapisów miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Zapis ten znalazł się w ustawie, pomimo że w każdej gminie są wyznaczone w planach miejscowych tereny mieszkaniowe, które już teraz w całej Polsce zabezpieczają grunty na mieszkania dla ponad 60 milionów osób”.

Przepisy specustawy mają obowiązywać 10 lat. Przez ten czas będzie można budować w zasadzie wszędzie. Postawić budynek mieszkalny będzie można postawić nawet tam, gdzie w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego widnieje park. Wystarczy decyzja rady gminy.

„Tak duża swoboda rady gminy (…) może stanowić pokusę do podejmowania decyzji w oparciu o czynniki pozaprawne” – ostrzegało Kolegium ds. Służb Specjalnych Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Aby dostać zgodę rady gminy należy oczywiście spełnić szereg standardów, o których mówił Soboń w wywiadzie dla PAP. To jednak na terenach zurbanizowanych nie jest problem. W gminie Piaseczno trudno znaleźć działkę, która jest dalej niż 3 km od jakiejś szkoły, jednak specustawa nie zauważa przepełnienia tych szkół.

Czy specustawa mieszkaniowa poprawi sytuację na rynku tanich mieszkań, czy popsuje ład przestrzenny, który – jak może się wydawać – trudno bardziej zniszczyć? 2 sierpnia prezydent podpisał ustawę, więc przekonamy się o tym w ciągu dekady.