Posadzić drzewo łatwa rzecz

302

Wolontariusze posadzili drzewa wzdłuż ulicy Chyliczkowskiej. To kolejna inicjatywa Stowarzyszenia  Zalesiacze.

Inicjatorem akcji sadzenia drzew jest mieszkaniec Piaseczna Kamil Cymerman.

– Drzewa mają same plusy. Oczyszczają powietrze, obniżają temperaturę, redukują hałas, działają uspokajająco i poprawiają krajobraz – wylicza założyciel Stowarzyszenia Zalesiacze. – Naszym celem jest po prostu sadzenie drzew. Chcemy przekonać ludzi, że to naprawdę proste zadanie, a znacząco może poprawić jakość życia – mówi. Cymerman do swojego pomysłu przekonał kilkoro znajomych. Każdy z nich zajmuje się na co dzień pracą niezwiązaną z ogrodnictwem, leśnictwem czy podobną działalnością. Łączy ich dążenie do zwiększania obszarów zielonych w mieście. Zalesianie zaczęli w… Zalesiu Górnym w ubiegłym roku. Potem był Ursynów, teraz przyszedł czas na Piaseczno. Na początku roku zwrócili się z wnioskami do władz gminy i powiatu. Poprosili o wyznaczenie należącej do samorządu działki, na której na własny koszt mogliby drzewa zasadzić.

Współpraca przy sadzeniu drzew dostarczała też sporo radości

– Jesteśmy otwarci, jeśli chodzi o wskazanie miejsca czy wybór gatunków drzew – zapewnia Cymerman. – Gmina odpowiedziała, że takich terenów nie ma, ale starostwo okazało przychylność – relacjonuje. Zalesiacze dostali zgodę na posadzenie drzew wzdłuż ul. Chyliczkowskiej na odcinku od ulicy Żeglińskiego do Zielonej według ustalonych zasad. Sadzonki drzew i sprzęt ogrodniczy kupili z własnych środków oraz dzięki organizacji zrzutki na jednym z portali crowdfundingowych. Darczyńcy mogli liczyć na posadzenie własnego drzewa i nazwanie go. Taką samą możliwość mieli mieszkańcy, których Zalesiacze zaprosili na piknik i sadzenie drzew w sobotę 25 maja. Pojawiły się głównie rodziny z małymi dziećmi, ale nie tylko.

– To świetny pomysł, warto sadzić drzewa, bardzo ich brakuje w mieście, w którym ciągle przybywa bloków – mówiła ze wschodnim akcentem jedna ze starszych kobiet. Na zmęczonych „sadowników” czekał mały poczęstunek. Osoby, które zdecydowały się nazwać swoje drzewa będą mogły śledzić ich losy na tworzonej przez Zalesiaczy stronie internetowej.

Każdy miał szansę posadzić drzewo swojej rodziny

– Drzewo rośnie długo, ale może mój syn za kilkadziesiąt lat będzie wspominał, że zasadziliśmy je wspólnie – uzasadniał swój udział w akcji jeden z ojców. Kolejna akcja odbędzie się prawdopodobnie jesienią.