Pomyślmy o innych

448

Spieszymy się, kierujemy własnym komfortem, usprawiedliwiamy brakiem wystarczającej liczby miejsc parkingowych. Niestety nieprawidłowo zaparkowany samochód dla niektórych może być przeszkodą trudną lub wręcz niemożliwą dla pokonania.

Pozornie mamy świadomość, że parkując na chodniku, trzeba zachować odpowiedni odstęp dla pieszych. W praktyce jednak bywa z tym różnie. Czy wynika to z tego, że kierowcy właściwie nie poruszają się pieszo w przestrzeni miejskiej i trudno im się wczuć w rolę pieszego? A wyobraźni nie wystarcza albo zwyczajnie nie chce nam się jej uruchamiać, bo stajemy się coraz bardziej egoistyczni? Pół biedy, jeśli pieszy jest zdrowy i sprawny. Najwyżej zirytuje się zbyt wąskim pasem chodnika, na którym nie może się wyminąć z osobą idącą z naprzeciwka. Co ma jednak zrobić matka z wózkiem, staruszka idąca z balkonikiem, niepełnosprawny na wózku czy niewidomy? Do napisania tego tekstu skłoniło mnie spotkanie ze starszym panem, idącym z białą laską ulicą Jana Pawła II w Piasecznie. Zauważyłam jego lekką dezorientację na wysokości sklepów z materiałami budowlano-remontowymi. Popatrzyłam w stronę ul. Wojska Polskiego, w którą zmierzał i zrozumiałam, ile przeszkód czeka na człowieka, który ich nie widzi. Nie potrafiłam wytłumaczyć, jak powinien iść, by bez problemu ominąć stojące przy sklepach samochody. Dalej czeka niespodzianka w postaci zatoczki parkingowej, czyli prosto z chodnika wpadamy na samochód, który nie do końca wiadomo, z której strony ominąć, jeśli go nie widzimy. Potem nie jest niestety lepiej. Samochody parkują na chodniku, zostawiając tak wąski pas, że między nimi a ogrodzeniem nie mam szansy przejść prowadząc starszego pana obok siebie.

– W takiej sytuacji puszczam pomocnika przodem, proszę się nie martwić – mówi pogodnie i dziękuje za pomoc upewniwszy się, że dobrze zgaduje, że dotarł już do przystanku. Nie narzeka przesadnie. Przyznaje jednak, że jakoś sobie radzi dzięki temu, że od dziecka mieszka w Piasecznie i „zna w nim każdą dziurę”. Jednak nieoczekiwane przeszkody nastręczają mu problemów i wtedy musi prosić o pomoc przechodniów.

Tego dnia poruszam się po mieście, patrząc na nie nieco inaczej niż zwykle, zwracam uwagę na źle zaparkowane samochody. Dla kierowców najważniejsze jest, żeby zaparkować jak najbliżej miejsca, w które chcą dotrzeć.

Pomyślmy czasem o innych. Nie tylko przed świętami. I nie tylko uczestnicząc w akcjach charytatywnych. Jak pisał Tadeusz Różewicz w „Liście do ludożerców”: kochani ludożercy/poczekajcie chwilę/nie depczcie słabszych/nie zgrzytajcie zębami/zrozumcie/ludzi jest dużo będzie jeszcze/więcej więc posuńcie się trochę/ustąpcie (…) nie mówcie odwróceni tyłem: ja mnie mój moje (…) Kochani ludożercy/Nie zjadajmy się Dobrze/bo nie zmartwychwstaniemy/Naprawdę.